
Zaledwie kilkanaście miesięcy temu od podstaw powstała Ochotnicza Straż Pożarna w Nadarzycach. Dziś jednostka liczy już kilkudziesięciu druhów, ma dwa samochody pożarnicze i przygotowuje się do przyjęcia kolejnego. Brakuje jednak tego, co dla każdej OSP jest podstawą – własnej remizy. Rozmowy dotyczące przejęcia budynku w centrum wsi zakończyły się fiaskiem, a alternatywna inwestycja gminy oznacza, że strażacy na własny dach nad głową poczekają jeszcze kilka lat. W Nadarzycach, najbardziej wysuniętej na zachód miejscowości powiatu złotowskiego, od kilkunastu miesięcy działa jedna z najmłodszych jednostek OSP w regionie. Powstała praktycznie od zera, podobnie jak OSP w Skórce w gminie Krajenka. Druhowie podkreślają, że wokół ich inicjatywy powinno być jak najwięcej wsparcia, bo chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo mieszkańców.
Dziś jednostka dysponuje dwoma średnimi samochodami ratowniczo–gaśniczymi. Jeden z nich nie ma napędu na obie osie, drugi wyposażony jest w napęd 4x4.
W najbliższym czasie do Nadarzyc ma trafić trzeci pojazd, przeznaczony do działań w terenach leśnych.
– Mamy Stara, mamy Mana, który zabiera dwie tony wody, ma świetną autopompę i bardzo dobrze się prowadzi. Ma również kompozytowy zbiornik, dzięki któremu można przewozić wodę pitną. W sytuacjach kryzysowych to ogromna zaleta – mówi jeden z dru