
Sobota, 4 lipca 2026R. IMIENINY: Malwiny, Izabeli
17.5°C
Fot. Joanna Divina (Radio Poznań) I właśnie o tym pisze Leszek Talko w książce „Dolcze wita. (Bez)troskie życie na włoskiej prowincji” wydanej przez ZNAK. Autor postanawia zamienić turystyczny zachwyt nad Italią na prawdziwe życie w Toskanii i bardzo szybko przekonuje się, że codzienność w tym miejscu bywa bardzo wymagająca. Jest w tej książce trochę ironii, trochę prawdy o naszych fantazjach o emigracji i trochę śmiechu z tego, jak łatwo idealizujemy cudze życie. Są urzędy, są remonty ciągnące się w nieskończoność, są mechanicy, którzy mają własną filozofię czasu, i są sąsiedzi, z którymi przyjaźń, wbrew stereotypom, wcale nie przychodzi od razu.
Najlepsze w tej książce jest jednak to, że Talko ani przez chwilę nie próbuje udawać rozczarowanego emigranta. Przeciwnie, obserwuje wszystko z ogromnym dystansem, świetnym poczuciem humoru i wyraźną sympatią do włoskiego chaosu. Bo nagle okazuje się, że tam, gdzie my chcemy wszystko zaplanować, Włosi po prostu… żyją. Trochę wolniej, trochę mniej przewidywalnie, za to z dużo większym talentem do celebrowania zwyczajnego dnia.
„Dolcze wita” to zabawna książka o zderzeniu dwóch temperamentów - polskiej potrzeby kontroli i włoskiego przekonania, że skoro nie udało się dziś, to naprawdę nic wielkiego się nie stało. I chyba po tej lekturze człowiek zaczyna rozumieć, że marzenie o życiu w Toskanii nadal jest piękne. Rzucić wszystko i wyjechać do Włoch? Proponuję najpierw przeczytać tę książkę.
SERWIS INFORMACYJNY