1. RAK
  2. ›
  3. Wielkopolskie

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie

Więcej z sekcji Wielkopolskie

  • Sędzia wypuściła oskarżonego o pedofilię. Od miesiąca nie rozpoznaje wniosku o ponowny areszt
  • Gostyń. Warsztaty tworzenia abażuru z makramy
  • Gostyń. Basenowa odnowa dla seniorów z Piasków
  • Krajewice. Dożynki połączą mieszkańców przy wspólnej zabawie
  • Borek Wlkp. Kurtki odNowa – warsztaty makramowe
  • Borek Wlkp - Hip-hop dla młodzieży
  • Pogorzela. Bezpłatny wyjazd seniorów do Wrocławia
  • Borek Wlkp. Czas na Hip-Hop!
  • 500 zł do negocjacji złOpony
  • "ŚOK w plenerze" - Zrób to drugą ręką
  • Skarb Kibica Polanin Strzałkowo 26/27
  • Festiwal w Długich Starych
  • Strzałkowski Orlik jak nowy
  • Afera w POSUM. Posłanka nie wierzy w wersję władz poznańskiej przychodni i miasta. Wchodzi z kontrolą
  • Tragedia w gminie Ślesin. Z jeziora wyłowiono ciało 25-latka
  • Konin pokaże w Brukseli, jak zmienia się region po węglu
  • Konkurs „Wiata Wielkopolska” dla gmin
  • Niebezpiecznie na drodze w Wymysłowie
  • Paczki Henryka Kucnera archiwum 1997
  • Kierowca, który nie zatrzymał się do kontroli poszukiwany
  • Konferencja Medyka Konin po inauguracji sezonu
  • Medale konińskich kolarzy w Pruszkowie
  • W wakacje na S5 tankowanie tańsze niż w Poznaniu. Nawet w Luksemburgu zapłacimy mniej
  • Uwaga kierowcy! Utrudnienia na drodze
  • Sztuka wśród egzotycznych roślin. "Każdy ma w sobie jakieś dzikie zwierzę"
  • Nowy program wsparcia żywnościowego dla szkół i rodzin na lata 2024-2028
  • Elektrovnia Garbary. Od zamkniętego terenu przemysłowego do nowej części Poznania
  • OSTATNIE POŻEGNANIE: Odszedł od nas Zdzisław Świercz
  • Brytyjczyk Charlie Jeer za 2 tygodnie na Cytadeli, w tę sobotę w Radiu Poznań!
  • Piątek, 14 sierpnia 2026 dniem wolnym w Urzędzie Miasta Poznania
    RAKGURUGURU
    Zamienił Warszawę na Posadę. Teraz pokaże obrazy w Wieży Ciśnień

    Zamienił Warszawę na Posadę. Teraz pokaże obrazy w Wieży Ciśnień

    RAK0RAK0przeszczepów
    1182 odsłon
    Zamienił Warszawę na Posadę. Teraz pokaże obrazy w Wieży Ciśnień

    Z Warszawy do Posady. Artystyczna droga Andrzeja Kalety prowadzi w okolice Konina.

    Jeszcze niedawno mieszkał w Warszawie. Wcześniej pracował na Zamku Królewskim, opiekował się zbiorami sztuki w domach irlandzkiej arystokracji, zajmował się konserwacją zabytków, aranżacją przestrzeni i malarstwem. Dziś Andrzej Kaleta urządza dom w Posadzie, poznaje okolice Konina i przygotowuje się do pierwszej tak ważnej konfrontacji z miejscową publicznością. W Galerii Wieża Ciśnień pokaże kilkanaście obrazów na indywidualnej wystawie „Nowych znaków tajnia”. Wernisaż odbędzie się 14 sierpnia o godzinie 18.00. Wstęp jest wolny.

    Andrzej Kaleta nie znał wcześniej Konina. Nie łączyły go z tym miastem rodzinne wspomnienia ani zawodowe zobowiązania. Przyjechał tutaj, ponieważ wraz z żoną szukał nowego miejsca do życia. Sprzedali dom w Warszawie, ruszyli w Polskę i oglądali różne miejscowości. W końcu trafili do Posady.

    – Jeżdżąc po kraju, stwierdziliśmy, że to miejsce jest dla nas. Wcześniej nie znałem Konina, ale w trakcie poszukiwań usłyszałem hasło: „Tu płynie energia”. I rzeczywiście tak to odczułem, kiedy zbliżałem się do Konina – opowiada artysta.

    Choć brali pod uwagę wiele miejsc, zdecydowali się właśnie na okolice Konina. – Stwierdziliśmy, że może dobrze byłoby tutaj zamieszkać, choć rozglądaliśmy się po całym kraju. Do Warszawy nie jest aż tak daleko. Braliśmy pod uwagę różne miejsca i w końcu zdecydowaliśmy się na Posadę – mówi Andrzej Kaleta, Warszawiak od urodzenia.

    Kupili dom, wyremontowali go i rozpoczęli nowe życie. Artysta przyznaje, że była to poważna decyzja, ale podkreśla, że przed zmianami nie należy uciekać. – Nie trzeba się bać. Trzeba mieć odwagę coś w życiu zmienić, jeżeli przychodzi taki czas. Od prawie roku mieszkamy w Posadzie. Mamy jeszcze dużo do zrobienia. Mam pomysł na elewację domu. Stopniowo się tutaj zadomawiam .

    Dom zmienia się razem z człowiekiem

    Przeprowadzka do Posady nie była dla Andrzeja Kalety jedynie zmianą adresu. Artysta patrzy na przestrzeń jak na odbicie człowieka, jego charakteru, potrzeb i wewnętrznych przemian. Zajmuje się nie tylko malarstwem. Projektuje także elewacje, ogrody, ogrodzenia, podjazdy i całe otoczenie budynków.

    – Zawsze miałem taką regułę, że jeżeli przychodzi zmiana wewnątrz nas, to zmienia się również miejsce, w którym jesteśmy. Mówię to moim klientom. Otoczenie i dom zmieniają się wraz z nami. My tworzymy swoje miejsce .

    Dlatego również dom w Posadzie nie jest dla niego przestrzenią zamkniętą i skończoną. Nadal powstaje, dojrzewa i zmienia się razem z jego mieszkańcami. – Mam nadzieję, że także w Koninie będę mógł coś zrobić, jeżeli ktoś będzie chciał skorzystać z moich pomysłów – przyznaje.

    Kaleta ma za sobą wiele zawodowych i artystycznych doświadczeń. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, Wydział Konserwacji Sztuki, ze specjalizacją w zakresie konserwacji malarstwa sztalugowego i rzeźby polichromowanej. Dyplom uzyskał w 1986 roku. Wcześniej uczęszczał do szkoły technicznej, dlatego – jak mówi – ma również przygotowanie konstrukcyjne.

    Po studiach rozpoczął pracę na Zamku Królewskim w Warszawie. Obiekt został właśnie odbudowany, a na jego terenie powstała pracownia konserwacji dzieł sztuki. – Pracowałem tam jako konserwator sztuki. To był dla mnie ważny, pięcioletni etap, ponieważ miałem możliwość obcowania z wielkimi ludźmi i wielką sztuką.

    Choć Zamek Królewski został odbudowany po wojennych zniszczeniach, zachowało się w nim wiele oryginalnych elementów. Dla młodego konserwatora praca w takim miejscu była nie tylko zawodowym doświadczeniem, lecz także spotkaniem z historią i dawnym rzemiosłem. – Pomimo że Zamek jest odbudowany po wojennych zniszczeniach, znajduje się tam dużo autentycznych elementów, które ocalały. Był odnawiany z myślą o tamtej epoce. Kiedy oprowadzam teraz swoich gości po Zamku, jest to zupełnie inne zwiedzanie. Mówię także o rzeczach, które sam tam robiłem .

    Później prowadził własną firmę. Wyprowadził się z Warszawy do niewielkiego miasta w okolicach Wrocławia, gdzie zajmował się konserwacją, malarstwem oraz małą architekturą wykończeniową. Po pewnym czasie wrócił do stolicy. – W Warszawie działałem już jako artysta malarz i aranżer – wspomina.

    W jego życiorysie znalazł się także okres pracy w Irlandii. Na zaproszenie znajomych trafił do domów tamtejszej arystokracji, gdzie został opiekunem zbiorów sztuki. Do dziś uważa to doświadczenie za ważne i cenne.

    Od japońskiej bibuły do geometrii

    Twórczość Andrzeja Kalety zmieniała się wraz z nim. Artysta przechodził przez różne etapy, poszukiwał kolejnych środków wyrazu i sposobów opowiadania o tym, co trudno zobaczyć i nazwać. Tworzył ekoliną na bibule japońskiej. Później powstawały kompozycje figuratywne, surrealistyczne oraz prace inspirowane fantastyką. Od 2003 roku w jego malarstwie zaczęły dominować formy geometryczne i strukturalne.

    Pewnego rodzaju poetyckość i duchowość były jednak obecne w jego sztuce od początku. Nadal zajmują w niej ważne miejsce. Prezentowane w Wieży Ciśnień obrazy formalnie korzystają z języka abstrakcji barwnej i geometrycznej. Nie mają prowadzić odbiorcy do jednej, z góry ustalonej odpowiedzi. Przeciwnie – mają otwierać pole wielu interpretacji i pozwalać każdemu widzowi odczytywać je na własny sposób.

    Kaleta nie widzi siebie jedynie jako sprawnego rzemieślnika czy autora kompozycji. Jest raczej kimś, kto odbiera obrazy, a następnie nadaje im materialną formę. Myśli o sobie jako o malarzu ikonicznym i archetypicznym. Ma swoich mistrzów i własne wzory. Doskonale zna warsztat malarski, przez lata zajmował się konserwacją, był również kopistą. Wie jednak, że sama technika nie wystarcza, aby powstało dzieło, które naprawdę porusza odbiorcę.

    – Wiem, na czym polega dobra technika, ale wiem, że jest coś więcej. Zawsze dyskutowałem sam ze sobą o tym, jak to się dzieje, że powstaje arcydzieło. Obraz, na który patrzymy, jest wielowymiarowy. To kod dostępu do jakiejś informacji. Coś, co być może trudno od razu dostrzec. Zauważymy to dopiero wtedy, gdy jesteśmy na to gotowi. Sam tego doświadczyłem .

    Twórca medytujący

    W pracowni Andrzeja Kalety można zobaczyć bardzo różnorodne prace. Są śladem kolejnych etapów poszukiwań, doświadczeń i zmian. Artysta mówi o sobie jako o twórcy medytującym. – To efekt szukania kontaktu ze sobą. Wyciszam się, wyłączam, szukam. Próbuję dowiedzieć się, kim jestem. To przejaw mojej duchowości – wyjaśnia.

    Malarstwo jest dla niego sposobem prowadzenia wewnętrznego dialogu. Artysta wypracował własną technikę. Inspiracją w jego życiu i twórczości były również córki. Przyznaje, że jego zainteresowania zawsze były szerokie i pojawiały się w kolejnych okresach życia.

    Wszystkie te doświadczenia spotykają się dziś w Posadzie. Tam urządza dom, tworzy, planuje nowe realizacje i stopniowo poznaje najbliższą okolicę. Podoba mu się miejscowy pałacyk. Zwiedza okolice Konina i chce coraz lepiej rozumieć miejsce, które wybrał na kolejny etap życia. – Jestem pozytywistą. Nie patrzę na ciemną stronę ulicy, ale na jasną stronę – mówi o sobie. – Trzeba czuć nurt swojego życia. Jesteśmy tu i teraz. To w nas jest ten skarb, a nie na zewnątrz.

    Wieża, z której rozchodzi się energia

    Wystawa „Nowych znaków tajnia” będzie pierwszą okazją, aby Andrzej Kaleta szerzej zaprezentował swoje artystyczne oblicze mieszkańcom Konina. W Galerii Wieża Ciśnień pokaże kilkanaście obrazów. Artysta cieszy się na wystawę i dobrze ocenia współpracę z jej kuratorem, Robertem Brzęckim z Centrum Kultury i Sztuki w Koninie. – Rozumie to, czym jest sztuka – mówi o szefie Wieży Ciśnień.

    Kaleta nie ukrywa, że jest ciekawy reakcji widzów. Jego prace nie opowiadają historii w oczywisty sposób. Nie przedstawiają świata, który można łatwo rozpoznać i nazwać. Zapraszają do osobistego spotkania, w którym znaczenie rodzi się między obrazem a odbiorcą. – Czekam na konfrontację – przyznaje artysta. – Jak mówią o Koninie, że „tu płynie energia”, to Wieża Ciśnień oznacza pewną oryginalność na wysokim poziomie. To taki punkt, od którego coś się rozchodzi.

    Andrzej Kaleta "wylądował" pod Koninem trochę przez przypadek. Przyjechał, poczuł, że „tu płynie energia” i został. Teraz urządza swój świat od nowa – dom, pracownię, otoczenie i buduje relację z miejscem.

    Wernisaż „Nowych znaków tajnia” odbędzie się 14 sierpnia o godzinie 18.00 w Galerii Wieża Ciśnień w Koninie. Wstęp wolny.

    Czytaj cały artykuł u źródła — LM.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.