
Zamiast ryby życia... wyłowił własne auto. Kosztowny błąd nad stawem w gminie Pleszew
Jeden z zapalonych wędkarzy wybrał się rano na ryby na małe glinianki w Kowalewie w gminie Pleszew . Po dotarciu na miejsce zaparkował samochód na trawiastym, lekko pochyłym brzegu. Podekscytowany szybką perspektywą udanego połowu, mężczyzna natychmiast zabrał z bagażnika wędki oraz sprzęt i ruszył w stronę upatrzonego przez siebie miejsca.
Tym razem to nie ryba brała a auto... poszło na dno. Przekonał się o tym pechowy wędkarz, który w pośpiechu zapomniał o hamulcu ręcznym. Zamiast bogatych połowów, na brzeg trzeba było wyciągać zatopiony samochód. Piotr Fehler Niestety, w pośpiechu zapomniał o najważniejszym. Nie zaciągnął hamulca ręcznego i pozostawił tak samochód. Wystarczyło zaledwie kilkanaście minut. Pojazd zaczął powoli staczać się po trawie . Wędkarz zorientował się, co się dzieje, dopiero gdy usłyszał głośny plusk. Kiedy się odwrócił, jego samochód był już w połowie zanurzony w wodzie. Po chwili auto całkowicie zniknęło pod lustrem wody, osiadając na dnie stawu.
Samochód stoczył się do stawu. Na miejscu pracują służby
W środę rano, 29 lipca w Kowalewie pod Poznaniem samochód stoczył się do stawu. Na miejscu pracują strażacy.
Mamy już zlokalizowany pojazd. Znajduje się on 10 metrów od linii brzegowej, na głębokości 4 metrów. Na szczęście w samochodzie, w chwili, w której stoczył się do wody, nikogo nie było - mówi st. kpt. Paweł Mimier, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Pleszewie. Na miejsce natychmiast wezwano straż pożarną oraz specjalistyczną grupę ratownictwa wodno-nurkowego z Konina.
Nurek, który zejdzie pod wodę, podczepi samochód i podejmiemy próbę wyciągnięcia - mówi kpt. Artur Burchacki z Zespołu Prasowego KP PSP Pleszew. Na szczęście w wyniku tego zdarzenia nikt nie ucierpiał. Mężczyzna w chwili wypadku znajdował się poza pojazdem.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.