
Ofiary to 27-letnia kobieta, jej 35-letni mąż, ich nowo narodzona córka oraz 59-letnia kobieta, babcia dziecka. Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności tragedii. Jedną z badanych hipotez jest tzw. rozszerzone samobójstwo, ale śledczy podkreślają, że sprawa jest na wczesnym etapie.
Służby wezwał zaniepokojony członek rodziny
Do dramatycznego odkrycia doszło w piątek, 3 lipca, po godzinie 15. Służby zostały zaalarmowane przez mężczyznę, który od dłuższego czasu nie mógł skontaktować się z bliskimi. Według przekazanych informacji próbował dostać się do mieszkania, ale drzwi były zamknięte od wewnątrz. Miał też słyszeć dzwoniące telefony należące do członków rodziny.
Na miejsce skierowano policję i straż pożarną. Po sprawdzeniu sytuacji podjęto decyzję o siłowym otwarciu mieszkania. Strażacy użyli narzędzi hydraulicznych. Po wejściu do środka ujawniono ciała czterech osób.
Nie żyje młode małżeństwo, dziecko i babcia
Ofiarami tragedii są 27-letnia kobieta, 35-letni mężczyzna, ich 8-dniowa córka oraz 59-letnia kobieta. Z przekazanych ustaleń wynika, że starsza kobieta była matką 27-latki i przyjechała pomagać młodemu małżeństwu w opiece nad noworodkiem.
Mieszkanie, w którym znaleziono ciała, znajduje się na drugim piętrze budynku przy ul. Niepodległości w Skawinie. Na miejscu przez wiele godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Zabezpieczano ślady i materiał dowodowy potrzebny do odtworzenia przebiegu zdarzeń.
Rany od ostrego narzędzia
Policja potwierdziła, że podczas wstępnych oględzin ujawniono obrażenia na ciałach wszystkich ofiar. Podinsp. Katarzyna Cisło z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie przekazała, że były to rany zadane ostrym narzędziem.
„Wszyscy mieli zadane rany ostrym narzędziem, nawet noworodek” — powiedziała policjantka w rozmowie z o2.pl.
Śledczy nie przesądzają jednak jeszcze dokładnego mechanizmu śmierci. Ciała mają zostać skierowane na sekcję zwłok. To jej wyniki będą kluczowe dla ustalenia, w jaki sposób i w jakiej kolejności doszło do śmierci czterech osób.
Jedna z hipotez: rozszerzone samobójstwo
Jednym z analizowanych przez śledczych scenariuszy jest tzw. rozszerzone samobójstwo, czyli sytuacja, w której sprawca pozbawia życia najbliższych, a następnie odbiera życie sobie. Policja zaznacza jednak, że na tym etapie badane są różne wersje zdarzenia, a prokuratura nie przedstawiła jeszcze ostatecznych ustaleń.
Według informacji przekazanych przez policję wstępne oględziny wykluczają jako przyczynę tragedii zdarzenie losowe w rodzaju zatrucia tlenkiem węgla. Funkcjonariusze sprawdzają jednak wszystkie okoliczności i nie ujawniają szczegółów, które mogłyby zaszkodzić śledztwu.
Nie było wcześniejszych interwencji
Policja przekazała, że pod wskazanym adresem od pięciu lat nie odnotowano interwencji. Z relacji funkcjonariuszy wynika również, że osoby te nie figurowały w policyjnych bazach, nie była prowadzona procedura Niebieskiej Karty, a po rozmowach z sąsiadami nie uzyskano informacji o awanturach czy wcześniejszych niepokojących zdarzeniach w tym mieszkaniu.
Czynności w sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Śledczy ustalają dokładny czas tragedii, przebieg wydarzeń w mieszkaniu oraz to, czy w zdarzeniu mogły brać udział inne osoby. Na obecnym etapie najważniejsze będą wyniki sekcji zwłok oraz analiza zabezpieczonych śladów.
Czytaj cały artykuł u źródła — WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)