Sezon letni i wakacje, które dla wielu są czasem wypoczynku nad wodą, przynoszą niestety także tragiczne informacje. Na Mazurach doszło do kolejnego utonięcia. Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej i blisko 40-minutowej reanimacji nie udało się uratować 77-letniego mężczyzny.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 2 lipca, około godziny 16.00 na Jeziorze Nidzkim, w rejonie portu w Krzyżach. Jak wynika ze zgłoszenia, 77-letni mężczyzna wszedł do jeziora, aby popływać, jednak nie wrócił na zacumowany jacht. Natychmiast rozpoczęto akcję ratunkowo-poszukiwawczą.
Jako pierwsi na miejsce wyruszyli ratownicy Ochotniczej Straży Pożarnej Ratownictwa Wodnego w Rucianem-Nidzie, którzy wypłynęli łodzią ratowniczą w czteroosobowym składzie. Po potwierdzeniu zgłoszenia kierujący działaniami ratowniczymi zdecydował o natychmiastowym rozpoczęciu poszukiwań.
Do akcji sukcesywnie dołączały kolejne służby, w tym ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Pisza i Mrągowa, zespół ratownictwa medycznego, policja oraz jednostki OSP z Wiartla. Poszukiwania prowadzono zarówno z powierzchni wody, jak i pod jej lustrem. Ratownicy wyposażeni w specjalistyczne kombinezony do działań w wodzie przeczesywali wyznaczony akwen, a równolegle pod wodą pracował nurek MOPR.
Po pewnym czasie ratownikom udało się zlokalizować zaginionego mężczyznę i wydobyć go na pokład łodzi ratowniczej. Natychmiast rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Walka o życie 77-latka trwała około 40 minut.
Pomimo ogromnego zaangażowania wszystkich służb oraz wykorzystania specjalistycznego sprzętu, życia mężczyzny nie udało się uratować.
To kolejne tragiczne utonięcie od początku tegorocznego sezonu letniego. Służby po raz kolejny apelują o zachowanie szczególnej ostrożności podczas wypoczynku nad wodą. Nawet doświadczeni pływacy mogą znaleźć się w sytuacji zagrożenia życia. Przed wejściem do wody warto ocenić swoje siły, unikać pływania w pojedynkę oraz pamiętać, że wiek, zmęczenie organizmu czy nagłe pogorszenie stanu zdrowia mogą mieć tragiczne konsekwencje.
OSP RW Ruciane-Nida, opr. tom
Obserwuj nas na Google News