
Przełom w śledztwie dotyczącym ludzkich szczątków odnalezionych jesienią ubiegłego roku w Olsztynie. Policjanci ustalili tożsamość ofiary, której ciało przez ponad dwie dekady spoczywało w ukrytym miejscu w pobliżu Łyny. Śledczy nie mają wątpliwości, że mężczyzna padł ofiarą przestępstwa i apelują o pomoc do wszystkich osób, które mogą posiadać informacje w tej sprawie.
Do makabrycznego odkrycia doszło we wrześniu 2025 roku, gdy dwie młode osoby przypadkowo natrafiły na ludzkie szczątki zakopane w ziemi w okolicy rzeki Łyny w Olsztynie. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów oraz prokuratora.
Już pierwsze oględziny wskazywały, że śmierć odnalezionej osoby nie nastąpiła z przyczyn naturalnych, a miejsce pochówku zostało wybrane w taki sposób, aby ciało nigdy nie zostało odnalezione. Śledczy od początku przyjęli, że doszło do zabójstwa.
Kluczowym momentem w śledztwie okazały się badania genetyczne. Ustalony profil DNA porównano z danymi zgromadzonymi w policyjnej bazie, co pozwoliło odnaleźć członka rodziny zmarłego i ostatecznie potwierdzić jego tożsamość.
Jak ustalili policjanci, odnalezione szczątki należą do Stanisława Hornowicza , urodzonego w 1958 roku. Mężczyzna po raz ostatni był widziany żywy w 2004 roku.
Obecnie funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, odtwarzają wydarzenia sprzed ponad 20 lat. Analizują aktywność Stanisława Hornowicza z tamtego okresu oraz ustalają osoby, z którymi utrzymywał kontakty.
Policja zwraca się z apelem do wszystkich, którzy mogą posiadać jakiekolwiek informacje dotyczące Stanisława Hornowicza, jego życia lub okoliczności zaginięcia i śmierci. Nawet pozornie nieistotne szczegóły mogą okazać się kluczowe dla wyjaśnienia sprawy.
Osoby mogące pomóc w śledztwie proszone są o kontakt z funkcjonariuszem Wydziału Kryminalnego KWP w Olsztynie pod numerem telefonu 786 458 805 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej pod adresem [email protected] . Policja zapewnia pełną dyskrecję osobom, które chcą pozostać anonimowe.
Obserwuj nas na Google News