Gdy pierwszy raz byłem posłem (na początku lat 90. ubiegłego wieku), Amerykanie pod bzdurnymi pretekstami aresztowali pięciu pracowników radomskiej fabryki broni zajmujących się eksportem. Mówiąc wprost, chodziło o wyeliminowanie polskiej konkurencji przemysłu zbrojeniowego USA. Pamiętam, że byłem wówczas jednym z nielicznych polityków prawicy, którzy podpisali się pod apelem żądającym uwolnienia naszych rodaków. Podpisów naszych posłów było mało, bo protest powstał z inicjatywy lewicy postkomunistycznej i niektórzy prawicowcy myśleli w kategoriach partyjnych, że nie wolno tego żyrować. Tymczasem polscy politycy, moim zdaniem, zawsze powinni bronić polskich obywateli.
Przypomniałem sobie tę historię sprzed trzech i pół dekad, obserwując haniebne zachowania części polskich polityków i polskojęzycznych mediów w jednej zasadniczej sprawie. Chodzi o kwestię gloryfikowania UPA przez prezydenta Ukrainy i polskiego odwetu z tego tytułu. W takiej sprawie należało oczekiwać jedności
Czytaj cały artykuł u źródła — Gazeta Olsztyńska / GazetaOlsztynska.pl