W obecnym sezonie Iga Świątek notuje znacznie słabsze wyniki niż w poprzednich latach, a oznaką gorszej dyspozycji jest odpadnięcie już w 3. rundzie Wimbledonu. Po sobotniej porażce zapewniła jednak, że motywacji do treningów jej nie brakuje. - Cały czas lubię grać w tenisa - powiedziała.
W tym sezonie najlepszym wynikiem Polki pozostaje półfinał turnieju w Rzymie. Choć obrona tytułu w Wimbledonie wydawała się zadaniem niezwykle ciężkim, to porażka z rozstawioną z numerem 29. Alexandrą Ealą z Filipin 6:7 (9-11), 2:6 już w 3. rundzie może być traktowana jako rozczarowanie. Dla Świątek jednak nie jest.
Dopytana przez PAP, co po tylu sukcesach nadal ją napędza do pracy dodała:
Szukając przyczyn sobotniej porażki Świątek w oczy rzuca się olbrzymia liczba popełnionych przez nią niewymuszonych błędów. Miała ich aż 44, co oznacza średnio dwa w każdym gemie. Polka m.in. psuła wydawać by się mogło proste piłki przy siatce.
Świątek przyznała też, że miała problem z wyjątkowo wolnym serwisem Eali. W drugim secie Polce udało się przełamać rywalkę tylko raz.
Średnia prędkość pierwszego podania Filipinki wyniosła 140 km/h. Świątek serwowała średnio 165 km/h, a liderka rankingu Aryna Sabalenka w swoim piątkowym meczu - 178 km/h.
Pierwszy set rozstrzygnął bardzo zacięty tie-break, w którym Świątek miała dwie piłki setowe przy serwisie rywalki. Przy wyniku 9-9 serwująca Polka nie zdołała zdobyć punktu. Chwilę później Eala zamknęła partię.
Problemem trapiącym Świątek w ostatnich miesiącach jest to, że w krótkim czasie potrafi przegrać kilka gemów z rzędu i z powstałych wówczas kłopotów już się nie wydostaje. Tak było i tym razem. Drugiego seta Polka zaczęła od przegrania czterech gemów. Nie był to jednak efekt rozpamiętywania przegranego tie-breaka.
Na trzeciej rundzie Świątek poprzednio zakończyła Wimbledon w 2024 roku. Z Ealą zmierzyła się po raz trzeci i doznała drugiej porażki. Tak szybkie odpadnięcie Polki oznacza, że w rankingu spadnie z trzeciego co najmniej na szóste miejsce.
Miesiąc temu nadspodziewanie szybko, bo w 1/8 finału, odpadła we French Open. Obie porażki odbiera inaczej.
Z Londynu - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
wkp/ krys/
Obserwuj nas na Google News