![Medal i szczerość. Linda bez filtrów w Toruniu [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fupload.wikimedia.org%2Fwikipedia%2Fcommons%2F8%2F82%2FPolityka_Nagroda_Historyczna_2006.jpg&w=1920&q=75)
Lubię chodzić do kina i odczytywać film przez cudze emocje - powiedział aktor Bogusław Linda. Podkreślił, że dziś odbiorca chce dostać życie w piętnastosekundowej tabletce, a pigułek na ból czy miłość nie ma. Mimo zagrania w tylu produkcjach nadal wstydzi się publicznego okazywania emocji.
Linda podczas Festiwalu Filmowego BellaTofifest w Toruniu odebrał Medal Prezydenta Miasta Thorunium, wyróżnienie przyznawane osobom, które wywodzą się z tego miasta, a w swoim życiu rozsławiają gród Kopernika na zewnątrz. Publiczność zgotowała mu owacje na stojąco w Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki.
Aktor i reżyser spotkał się podczas festiwalu z publicznością, a podczas rozmowy w Studiu PAP podkreślił, że sam nadal bardzo lubi chodzić do kina, bo lubi odczytywać film również przez cudze emocje.
Pytany o to, dlaczego nie poszedł drogą wybraną przez wielu jego kolegów z branży, którzy brylują w mediach społecznościowych, podkreślił, że dla niego jest w tym pewnego rodzaju łatwość w uzyskiwaniu celu.
Jego zdaniem, kino będzie miało trudności, aby dotrzeć do dzisiejszego odbiorcy, który nie potrafi całościowo odebrać opowieści.
Trafienie do tego odbiorcy będzie trudne. Jeżeli odbiorca chce dostać życie w tabletce, piętnasto- czy trzydziestosekundowej, a film trwa godzinę, czy godzinę i piętnaście minut, to dla niektórych to jest już za dużo... - mówił. Zapytany, czy jest tabletka na miłość i ból, odpowiedział, że jego zdaniem nie ma.
W tej chwili młodzi ludzie, którzy mają nadmiar informacji o świecie, życiu uczuciowym, życiu erotycznym, o przyjaźni, o kobiecości, męskości i starają się to znaleźć w internecie, starają się to znaleźć jak najszybciej klikając, ale nie dotykają życia - ocenił Linda.
Opowiadając o swoich czasach dziecięcych w Toruniu przytoczył jedno wspomnieniu. - To, co sobie przypominam, to droga do szkoły, kiedy była zima i człowiek szedł w lekko dziurawych butach, które miał jedne. One przemakały w trakcie drogi. Zostało ze mną takie wspomnienie z tego przejścia z domu do szkoły - wskazał aktor i reżyser.
O medalu Thorunium powiedział jako o końcu pewnego etapu w życiu. - To jest nagroda, którą się przyznaje za to, co było. To podsumowanie pewnego etapu, który jest już za mną - wskazał. Festiwale filmowe - takie jak Tofifest - w jego ocenie się na przestrzeni lat nie zmieniły.
Aktor przyznał, że filmy stara się oglądać w kinie, ale nie na festiwalach.
Zdaniem aktora, który ma na koncie kilkadziesiąt ról w najbardziej znanych polskich filmach lat 80., 90. i przełomu wieków, pewnych emocji nie można wywołać w sobie oglądając dane dzieło w samotności.
Linda ocenił, że czasy się nie zmieniają, ale zmienia się dostępność do informacji, którymi odbiorców bombardują telewizja czy internet.
Przywołał w rozmowie miejsce swojego dzieciństwa, czyli okolice ulic Lecha, Rusa i Popiela w Toruniu. Przyznał jednak, że nie pamięta, czy jako dzieciak chciał być superbohaterem. - Trochę się ta okolica zmieniła, bo dalej były Kozackie Góry i miasteczka cygańskie, budy stojące na piaskach, na których teraz stoją domy - mówił w Studiu PAP.
Przyznał, że nadal wstydzi się emocji w momencie odbierania nagród takich jak podczas BellaTofifest. - Wstyd przed pokazaniem swoich uczuć jest w moim życiu cały czas, a może i nawet coraz większy - spuentował rozmowę Linda.
Czytaj cały artykuł u źródła — WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)