To miała być lokalna impreza dla pasjonatów rolniczego tuningu. Dziś Tractor Pulling Polska przyciąga zawodników z całego kraju, a organizatorzy myślą już o ekipach z zagranicy. 4 lipca w Rogu znów zaryczą silniki i zatr
+3
9
To miała być lokalna impreza dla pasjonatów rolniczego tuningu. Dziś Tractor Pulling Polska przyciąga zawodników z całego kraju, a organizatorzy myślą już o ekipach z zagranicy. 4 lipca w Rogu znów zaryczą silniki i zatrzęsie się ziemia.
Już 4 lipca miejscowość Róg w gminie Janowo (pow. nidzicki) ponownie stanie się areną jednego z najbardziej widowiskowych wydarzeń motoryzacyjnych w regionie. Za organizacją Tractor Pulling Polska stoi Robert Sawicki z powiatu nidzickiego – rolnik i pasjonat tractor pullingu.
— Jestem rolnikiem, prowadzę gospodarstwo rolne. Z racji zamiłowania do samobieżnych sieczkarni do kukurydzy, sprzedawałem używane części do tych maszyn. Jeden z silników sprzedałem do Holandii właśnie osobie, która startowała w tractor pullingu. I tak się poznaliśmy — opowiada Robert Sawicki. To właśnie ten przypadek sprawił, że mieszkaniec gminy Janowo po raz pierwszy zobaczył z bliska świat potężnych zmodyfikowanych ciągników wyłącznie po to, by przeciągnąć ogromny ciężar na specjalnym torze.
— Pojechałem do Holandii zobaczyć, jak to wygląda. Poznałem uczestników, pasjonatów. Okazało się, że moje silniki były w pojazdach, które były wręcz dziełami sztuki i zdobywały czołowe miejsca w Holandii — wspomina.
Największe wrażenie zrobił jednak moment, którego – jak przyznaje – nie zapomni do końca życia.
— Kiedy pierwszy raz wsiadłem do pullera z silnikiem kupionym ode mnie, to był ciągnik mający około dwóch tysięcy koni mechanicznych. Wtedy sam o takim zamarzyłem — mówi organizator wydarzenia.
Po powrocie do Polski zaczął realizować swoje marzenie niemal od zera.
— Zacząłem sprowadzać części z zagranicy. Ciągnik budowałem całkowicie samodzielnie, z tego co miałem na podwórku. Kiedy go zbudowałem, chciałem pojechać nim za granicę. Najpierw jednak musiałem nauczyć się nim jeździć, bo to zupełnie inny charakter silnika niż ten w ciągniku pracującym na polu — opowiada.
Z prywatnej pasji i rozmów o motoryzacji narodził się pomysł stworzenia wydarzenia, jakiego wcześniej w regionie nie było.
— Rozmawiałem z wójtem gminy Janowo Mateuszem Jaroszewskim i padł pomysł, żeby zrobić taką imprezę. W Rogu zawsze odbywały się dobre wydarzenia, więc uznaliśmy, że warto spróbować. Ja miałem zbudować specjalną przyczepę do tractor pullingu, a gmina pomóc w organizacji — opowiada Robert Sawicki.
Tak narodziła się pierwsza edycja Tractor Pulling Polska w Rogu. Na starcie pojawiło się około 40 ciągników, w tym dwa samodzielnie zbudowane pullery. Widowisko przyciągnęło tłumy kibiców i szybko odbiło się szerokim echem wśród fanów maszyn rolniczych oraz motorsportu. Tegoroczna edycja ma być jeszcze większa. Organizatorzy zapowiadają dwa tory do uciągu, kilkanaście klas ciągników, mini tractor pulling, strefę gastronomiczną, atrakcje dla dzieci i spotkania ze znanymi agro YouTuberami.
— To wydarzenie tworzą ludzie z pasją. Chcemy pokazać, że także w małej miejscowości można zrobić imprezę na bardzo wysokim poziomie — podkreśla Robert Sawicki.
Jak przyznaje organizator, zainteresowanie tegoroczną edycją przerosło oczekiwania. Wielu rolników zaczęło budować własne ciągniki specjalnie z myślą o zawodach w Rogu. Lista uczestników zamknęła się już po miesiącu od rozpoczęcia zapisów. — Mamy 50 uczestników i zawody na dwóch torach. Widać, że ludzie złapali bakcyla. Coraz więcej osób buduje własne pullery i chce spróbować swoich sił — mówi Robert Sawicki.
Organizator nie ukrywa, że ma jeszcze większe ambicje i chce, aby w przyszłości do Rogu przyjeżdżały również zespoły z zagranicy.
— Chcę ściągnąć ekipy zagraniczne, ale do tego potrzebne są odpowiednie certyfikaty. Jestem w kontakcie z federacją holenderską, która wspiera nas przy budowie i organizacji. Niewykluczone, że pojawią się również goście z zagranicy — dodaje. Tractor pulling to widowiskowa dyscyplina motorsportu, w której specjalnie przygotowane ciągniki lub ciężarówki próbują przeciągnąć po torze specjalną platformę obciążeniową, zwaną saniami. Wygrywa ciągnik, który pokona najdłuższy dystans lub jako jedyny przeciągnie obciążenie do końca toru.
— Tractor pulling wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych. Kiedyś rolnicy sprawdzali, czyj koń jest mocniejszy i przeciągnie większy ciężar. Z czasem przerodziło się to w profesjonalny sport motorowy. Dziś to ogromne maszyny o mocy nawet kilku tysięcy koni mechanicznych, które przeciągają specjalną platformę obciążeniową. W Europie bardzo popularne jest to szczególnie w Holandii i Niemczech — mówi Robert Sawicki.
— Zapraszam wszystkich do Rogu. Nawet jeśli ktoś nigdy wcześniej nie widział tractor pullingu, gwarantuję, że takich emocji i takiej mocy długo nie zapomni — dodaje organizator.
Obserwuj nas na Google News