Dla pasażerów z Warmii i Mazur to może być jedna z najważniejszych kolejowych wiadomości od lat. Pociągi mają jeździć częściej i o stałych godzinach. A region może zyskać nowe znaczenie na trasie z południa Europy nad Bałtyk.
To może być kolejowa wiadomość roku dla Warmii i Mazur. Pojawiła się 29 czerwca. Nie chodzi tylko o nowe połączenia. Chodzi o zmianę całego systemu.
Planowany horyzontalny rozkład jazdy ma sprawić, że pociągi w Polsce będą jeździły w stałym rytmie, tak jak autobusy i tramwaje w dużych miastach.
Dziś wygląda to często jak losowanie numerów. Jeden pociąg odjeżdża o 16.32, następny o 17.48, a kolejny o 18.24. Pasażer za każdym razem musi sprawdzać rozkład. Po zmianach ma być prościej.
Jeżeli pociąg kursuje co godzinę, ma odjeżdżać zawsze o tej samej minucie. Na przykład o 18.30, 19.30 i 20.30. Nie zdążysz? Wiesz, kiedy będzie następny.
Dla mieszkańców Warmii i Mazur najważniejszy konkret to połączenie Olsztyn — Szczecin co 4 godziny. To oznaczałoby regularny dojazd z regionu na zachód Polski.
Ale jest też drugi, jeszcze ciekawszy wątek. Warmia i Mazury mogą przestać być kolejowym końcem kraju. Mogą stać się częścią większej trasy z południa Europy nad Bałtyk.
Czesi już pokazali, że chcą jeździć koleją nad polskie morze. Baltic Express połączył Pragę z Gdynią. To nie jest drobiazg. To sygnał, że kierunek Czechy — Polska — Bałtyk ma sens. I właśnie tu pojawia się pytanie o nasz region.
Czy w przyszłości pasażerowie z Czech albo Słowacji będą jechali nad Bałtyk także przez Warmię i Mazury? Czy Olsztyn, Lidzbark Warmiński, Biskupiec albo Szczytno mogą stać się częścią takiej trasy?
Dlatego ważny jest temat linii Bartoszyce — Lidzbark Warmiński — Olsztyn. Połączenie kolejowe przez Lidzbark Warmiński zostało wpisane do strategi rozwoju regionu. To sukces sam w sobie.
Komentatorzy zadają pytanie, czy Lidzbark Warmiński mógłby w przyszłości stać się kolejowym węzłem. Stąd ruch mógłby być kierowany do Jezioran, potem Czerwonki, Biskupca, Szczytna i dalej w Polskę. To projekt na lata, może nawet na więcej niż dekadę. Da się go jednak zrealizować.
Jest jedna wada tego pięknego pomysłu. To nie będzie najbliższa zmiana rozkładu jazdy. Chodzi o plan na lata 2030-2040.
Jan Berdycki
Obserwuj nas na Google News