
Ełk - wiadomości z Ełku i okolic. Opinie i komentarze, wywiady, informacje lokalne, sport, kultura, wydarzenia. Jak 2,5 kilometra ścieżki stało się zakładnikiem wyborczej gry
Jak 2,5 kilometra ścieżki stało się zakładnikiem wyborczej gry
Mówi się, że ten, kto wygrywa w Nowej Wsi Ełckiej, wygrywa wybory w całej gminie Ełk. To polityczne prawidło sprawiło, że po ujawnieniu kontrowersji wokół budowy nowej ścieżki rowerowej, w sieci wylały się posty, oświadczenia i płomienne apele. Temat został napompowany i wypaczony do tego stopnia, że w chaosie oskarżeń zgubiono to, co najważniejsze: fakty.
Zweryfikowaliśmy wypowiedzi stron tego konfliktu. Ustalmy na wstępie jedną, absolutnie fundamentalną rzecz. N ikt nie kwestionuje samej inwestycji. Poprawa infrastruktury i bezpieczeństwa na drodze w Nowej Wsi Ełckiej to priorytet i konieczność, co do której panuje pełna zgoda. Oś sporu jest znacznie węższa, niż próbują nam wmówić lokalni gracze.
W pierwotnym planie ścieżka miała biec prawą stroną, wzdłuż ściany lasu, ułatwiając dostęp do urokliwego Żabiego Oczka. Niestety, na tym odcinku pod ziemią biegną sieci Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (PWiK). Podczas kluczowego spotkania, w Urzędzie Miasta Ełku, 12 grudnia 2025 roku podjęto najprostszą, urzędniczą decyzję. Zamiast rozwiązać problem, przerzucono 2,5-kilometrowy odcinek ścieżki na lewą stronę Drogi Wojewódzkiej nr 621.
Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze: slalom . Jadąc od osiedla Jeziorna, rowerzysta będzie musiał zsiąść z roweru, przeprawić się przez ruchliwą jezdnię na lewą stronę, przejechać 2,5 kilometra, a potem… znowu pokonać przejście dla pieszych, by wrócić na stronę prawą…na ścieżkę.
Po drugie: zniszczenie „zielonej tarczy” . Przeniesienie ścieżki na lewą stronę oznacza wycinkę drzew. Las w tym miejscu to nie ozdoba, ale naturalna strefa buforowa chroniąca mieszkańców przed uciążliwym smrodem z pobliskiego zakładu utylizacji. Wyrąbanie tej bariery w imię ominięcia podziemnej rury to cios w jakość życia społeczności.
Po trzecie, i to demaskuje cały projekt jako urzędniczego bubla, odcięcie od plaży . W zatwierdzonym projekcie „zapomniano” o kluczowym detalu. Nie zaplanowano żadnego przejścia dla pieszych ani przejazdu rowerowego do samego Żabiego Oczka. Efekt? Każdy, kto zechce dostać się na plażę z nowej, przeniesionej na lewą stronę ścieżki, nie będzie miał takiej fizycznej i zgodnej z prawem możliwości. Rowerzyści i tak wyjadą na obecną drogę, bo projektanci odcięli ich od celu podróży. Budujemy więc ścieżkę rekreacyjną, z której nie da się legalnie zjechać na rekreację.
Gdy na jaw wyszły te inżynieryjne fikołki, sprawa wymknęła się spod kontroli. Do gry weszli lokalni działacze, dla których każdy powód jest dobry, by zaistnieć przed wyborcami.
Absurd sytuacji doskonale ilustruje postawa sołtysa wsi Nowej Wsi Ełckiej, który na swoim profilu z przejęciem demonstruje projekt inwestycji, stając w jej obronie. Problem w tym, że sołtys pozuje w miejscu, w którym nie ma absolutnie żadnego sporu .
Jeszcze dalej poszedł jeden z facebookowych „rozjemców”. Ów ekspert tak zaciekle bronił obecnego projektu i uderzał w krytyków, że w ferworze politycznego uniesienia… pomylił stronę lewą z prawą . To idealne podsumowanie poziomu debaty. Stała się ona plemienną nawalanką osób, które nawet nie wiedzą, o którym kawałku asfaltu mówią.
Sprzeciw wobec niszczenia lasu chroniącego przed odorem i budowania ścieżki, z której nie da się dojechać na plażę, to nie jest atak na inwestycję. To obrona zdrowego rozsądku i obnażanie ignorancji.
Rozwiązanie problemu istnieje. Zgodnie z dokumentacją, aby pozostawić ścieżkę na prawej stronie, ocalić las ochronny przed wycinką, zapewnić dojazd do Żabiego Oczka i oszczędzić rowerzystom niebezpiecznego slalomu, wystarczy przesunąć podziemne kolektory o 5 metrów.
Samo ZDW oszacowało koszt tej operacji na 1,5 miliona złotych. Postawmy sprawę jasno, znalezienie tych pieniędzy to obowiązek Zarządu Dróg Wojewódzkich, a nie lokalnego samorządu. ZDW jest inwestorem i to na nim spoczywa obowiązek realizacji projektu w sposób bezpieczny i funkcjonalny. Półtora miliona złotych w skali budżetów drogowych to ułamek promila. Cena absolutnie minimalna za uratowanie zdrowia i komfortu mieszkańców oraz zapewnienie logiki ciągowi komunikacyjnemu.
Coraz głośniej mówi się również o tym, by na spornym leśnym odcinku, po prawej stronie, zrezygnować z ciężkiego asfaltu na rzecz nawierzchni przepuszczalnych, lekkich, harmonijnie wpisujących się w otaczającą przyrodę.
Mieszkańcy Nowej Wsi Ełckiej zasługują na rzetelną infrastrukturę, a nie na przedwyborcze show polityków mylących kierunki świata. Rozwój to nie jest bezmyślne wylewanie betonu, wycinanie drzew izolujących nas od smrodu i budowanie ścieżek bez dojazdu do celu. Rozwój to mądre planowanie. Czas, aby ZDW wzięło na siebie odpowiedzialność finansową, a lokalni politycy przestali robić sobie kampanię na projektowym bublu. Zbudujmy tę drogę. Zbudujmy tę ścieżkę. Ale zróbmy to mądrze.
Więcej
© Wszystkie prawa zastrzeżone 2025
Czytaj cały artykuł u źródła — Miasto-gazeta.pl – Ełcki portal informacyjny