RAK
    Koniec balu, panowie! Z prawem nie wygracie, choćbyście pękli

    Koniec balu, panowie! Z prawem nie wygracie, choćbyście pękli

    1926 odsłon
    Koniec balu, panowie! Z prawem nie wygracie, choćbyście pękli

    Koniec balu, panowie! Z prawem nie wygracie, choćbyście pękli

    To nie jest zwykły niepokój. To jest pełnowymiarowa panika ludzi, którym nagle ktoś odcina tlen. Ale jeśli przyjrzycie się z bliska, to zobaczycie, że najgłośniej zębami nie dzwonią sami włodarze. Najbardziej trzęsą portkami ci wszyscy wieczni, zasiedziali zastępcy. Ci urzędowi klakierzy, którzy z samorządowych foteli zrobili sobie prywatne sanatorium albo solarium ;-), gdzie w ciepełku i za nasze pieniądze mieli bezstresowo doczekać emerytury. Do tego żałosnego chóru dołączają polityczni frustraci, ci, którzy w ostatnich wyborach dostali od wyborców czerwoną kartkę i nie weszli do rad. Zamiast diet i wpływów została im tylko desperacja.

    I co robi ta nasza zasiedziała władza, gdy grunt pali się pod nogami? Zamiast odejść z resztkami godności, serwuje nam rynsztok. Władza zgłupiała już do tego stopnia, że zeszła do podziemia i wdała się w hybrydową wojnę z własnymi mieszkańcami.

    Zatrudniono armię pożytecznych idiotów. Tak, proszę państwa, dorobiliśmy się klasycznych, obskurnych farm trolli! Ich zadanie jest proste. Siedzieć w sieci, szczuć na opozycję i bezczelnie nazywać to „faktowaniem”. To nie ma nic wspólnego z faktami, to zwykły hejt na smyczy. Dlaczego te trolle tak ochoczo plują jadem? Bo w zaciszu gabinetów rzucono im ochłap, obietnicę fotela zastępcy, stołka w spółce, posadkę. Wystarczy, że władza wygra. No to szczują i merdają ogonami w rytm poleceń.

    Ale najzabawniejsze zaczyna się wtedy, gdy hejt nie wystarcza, a nastroje wciąż nie dają gwarancji przetrwania. Wtedy do akcji wkraczają domorośli geniusze prawa.

    Wyobraźcie to sobie. W kuluarowych oparach absurdu ktoś rzuca pomysł -a może by tak w Ełku prezydent Tomasz Andrukiewicz rzucił papierami na kilka miesięcy przed końcem kadencji? No pomyślcie tylko, rezygnuje, formalnie nie dokończył urzędowania. Licznik się zeruje, panie prezydencie, prawo ominięte, startujemy po raz trzeci! Przecież to jest tak sprytne, że aż żałosne.

    Sęk w tym, że ci wielcy stratedzy od kombinowania jak koń pod górę zapomnieli, że prawo to nie jest guma z majtek, którą można naciągać w nieskończoność. Ustawodawca, pisząc przepisy o dwukadencyjności, doskonale wiedział, z jakimi lawirantami ma do czynienia. Tu w ogóle nie chodzi o to, czy ktoś łaskawie „odsiedział” dwie kadencje do ostatniego dzwonka. Tu chodzi o sam FAKT WYBORU .

    Dla tych, którzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem, dedykuję art. 11 § 4 Kodeksu Wyborczego. Czytajcie powoli:

    „Nie ma prawa wybieralności w wyborach wójta w danej gminie osoba, która została uprzednio dwukrotnie wybrana na wójta w tej gminie w wyborach wójta zarządzonych na podstawie art. 474 § 1.” Kluczowe, absolutnie najważniejsze słowo to: wybrana

    Państwo polskie, sądy i przepisy mają w głębokim poważaniu to, czy po tym wyborze spędziłeś na stołku pięć lat, pięć miesięcy, czy uciekłeś po tygodniu, żeby okiwać system. Zostałeś przez ludzi dwa razy zakreślony na karcie do głosowania? Wygrałeś? Koniec pieśni. Nie masz prawa ponownie startować. Żadna cudowna rezygnacja, żadne fikołki w biurze podawczym tego nie zmażą.

    Możecie sobie, panowie, tworzyć kolejne farmy trolli. Możecie pompować balony i obiecywać swoim użytecznym idiotom złote góry. Ale litery prawa nie oszukacie. Zamiast bawić się w polityczną partyzantkę, czas spojrzeć w lustro, wziąć kartony i zacząć się pakować. Bo to już jest koniec.

    Więcej

    [email protected]

    © Wszystkie prawa zastrzeżone 2025

    Czytaj cały artykuł u źródła — Miasto-gazeta.pl – Ełcki portal informacyjny

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era