PIŁKA NOŻNA\\ W minionym sezonie Tęcza Biskupiec miała walczyć o awans do III ligi, jednak podopieczni trenera Macieja Szostka ostatecznie zajęli zaledwie szóste miejsce. Goryczy dopełniła porażka w finale Wojewódzkiego Pucharu Polski.
W środowisku piłkarskim mówi się otwarcie, że tak niska pozycja Tęczy to - zaraz po braku awansu Stomilu do III ligi - największe rozczarowanie minionego sezonu IV ligi. - Wychodzę z założenia, że dla każdego zespołu, który stawiał sobie za cel awans, brak jego wywalczenia jest po prostu porażką – niezależnie od tego, czy ostatecznie zajął drugie, czy jedenaste miejsce - mówi Maciej Szostek, trener Tęczy Biskupiec. - Nie oszukujmy się, liczyliśmy na zdecydowanie lepszy wynik. Chcieliśmy walczyć o wyższą ligę i wygrać Wojewódzki Puchar Polski. Niestety, nie sprostaliśmy tym oczekiwaniom. Na nasz końcowy wynik złożyło się wiele różnych czynników – zarówno sportowych, jak i pozasportowych. Z pewnością wyciągnęliśmy już z tego odpowiednie wnioski. Czy uda nam się rozwiązać problemy, które stanęły nam na drodze do realizacji celów? Czas pokaże. Trwa przerwa letnia, a my ciężko pracujemy nad tym, aby w przyszłym sezonie zespół był zdecydowanie silniejszy. Musimy jednak pamiętać, że rywale nie próżnują i również wzmacniają swoje kadry, dlatego o wszystkim zadecyduje nadchodzące okienko transferowe.
W obliczu nadchodzącego sezonu Tęcza Biskupiec intensywnie szuka nowego, skutecznego snajpera. Z klubem żegna się bowiem Przemysław Rybkiewicz, który ze względu na zobowiązania w pracy zawodowej nie jest w stanie skutecznie rywalizować o miejsce w wyjściowym składzie drużyny. Były król strzelców IV ligi nie rezygnuje jednak z gry – w nowych rozgrywkach będzie reprezentował barwy Mrągowii Mrągowo.
Kogo jeszcze szuka trener Szostek? - Wolę zachować to dla siebie - mówi. - Dobrze, że to ty wymieniłeś pozycję napastnika – dzięki temu ta sugestia nie wyszła ode mnie, a żaden z obecnych zawodników nie poczuje się dotknięty czy obarczony dodatkową presją. Nie chcę mówić o konkretnych pozycjach również dlatego, że wciąż nie wiemy, czy te transfery dojdą do skutku. Zresztą nie chodzi mi o sztywne szukanie bramkarza, pomocnika czy napastnika. Patrzę na to szerzej: szukamy konkretnego zestawu cech – zarówno osobowościowych i charakterologicznych, jak i odpowiednich warunków fizycznych czy brakujących nam elementów czysto piłkarskich. Samo wskazanie pozycji na boisku rzadko bywa precyzyjną odpowiedzią na to, czego realnie potrzebujemy.
W nowym sezonie IV ligi może być jeszcze ciężej awansować do III ligi, bo do rywalizacji w województwie wracają dwaj spadkowicze: GKS Wikielec oraz Znicz Biała Piska.
Obserwuj nas na Google News