W lokalnej polityce nie ma nic gorszego niż cynizm przebrany w szaty gospodarności. Przez ełcki internet przetacza się właśnie zmasowana, kampania ataków na Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Główni aktorzy tego widowis
Gra w „zadłużenie”, czyli jak uszyć posady za publiczne pieniądze. O co chodzi z akcją na MOSiR
Kiedy jednak odrzemy tę hucpę z politycznych haseł i brutalnie zderzymy z dokumentami urzędowymi, zza mgły rzekomej troski o finanse Ełku wyłania się obraz przerażający. To nie jest debata o ratowaniu miejskiej kasy. To obnażający ekonomiczny analfabetyzm, przygotowywany z premedytacją skok na publiczne posady, który może kosztować miasto miliony z unijnych dotacji.
Adam Dobkowski w swoich publicznych wywodach żąda, by MOSiR dążył do maksymalnej efektywności finansowej i przestał generować rosnące straty. Andrzej Wiszowaty gorliwie mu przyklaskuje, domagając się „dobrych gospodarzy”. Czytając te wywody, trudno oprzeć się wrażeniu, że obaj panowie minęli się z powołaniem, a na pewno z elementarną wiedzą o samorządzie. MOSiR to jednostka budżetowa, a nie prywatny folwark czy dyskont spożywczy. Cel jej istnienia to nie generowanie zysku. Koszt rzędu 11 milionów złotych, który polityczni populiści celowo i kłamliwie nazywają „zadłużeniem” to po prostu miejska dopłata. Miasto płaci za to, by z ełckiego basenu czy lodowiska mogła skorzystać zwykła rodzina, a nie tylko lokalna elita finansowa.
Co więcej, radni z oburzeniem wytykają wzrost tego kosztu, zachowując się tak, jakby nie widzieli, co dzieje się za oknem. Ośrodek jest w trakcie gigantycznej przebudowy i termomodernizacji Parku Wodnego. Plac budowy oznacza drastyczny spadek wpływów z biletów. Oczekiwanie, że rozkopany basen zbilansuje się finansowo, to nie jest wymaganie gospodarności. To populizm w najczystszej postaci.
Jeżeli argumenty Dobkowskiego i Wiszowatego są tak żenująco słabe merytorycznie, to dlaczego z taką furią atakują obecny model zarządzania? O co tu naprawdę chodzi? Odpowiedź leży w dokumentach. Już w grudniu 2022 roku Adam Dobkowski złożył oficjalne zapytanie do prezydenta, w którym wprost proponował przekształcenie MOSiR-u w spółkę prawa handlowego. Dyrektor, wówczas Paweł Żuk, bezlitośnie odarł ten pomysł ze złudzeń, pisząc czarno na białym, że przekształcone MOSiR-y i tak są deficytowe, nadal wymagają dopłat z miasta, a jedynym gwarantowanym efektem jest wzrost cen biletów dla mieszkańców.
Spółka ma jednak jedną, gigantyczną przewagę nad jednostką budżetową, a mianowice tworzy finansowe eldorado dla politycznych sprzymierzeńców. Jednostką budżetową zarządza zwykły dyrektor na etacie urzędniczym, spętany widełkami płacowymi. Zmiana szyldu na „Spółkę z o.o.” to zerwanie tego kagańca. Zamiast dyrektora powołuje się Prezesa Zarządu, którego pensja jest niemal dwukrotnie wyższa.
Ale to dopiero początek. Kodeks spółek handlowych nakazuje powołanie Rady Nadzorczej. Z dnia na dzień tworzy się od trzech do pięciu nowych, świetnie płatnych miejsc dla zaufanych działaczy. Za kilka posiedzeń w miesiącu do ich kieszeni trafiają tysiące złotych z miejskiej kasy. Dokładnie ten sam, niebezpieczny scenariusz krąży w politycznych kuluarach wokół Powiatowego Zarządu Dróg.
Nagonka na MOSiR to nic innego jak przygotowywanie gruntu. Najpierw krzyczy się o „zadłużeniu” i wmawia ludziom patologię, by za chwilę wejść całemu na biało z lekarstwem w postaci nowej spółki. Lekarstwem, którego koszty, w postaci lukratywnych pensji prezesów i członków rad nadzorczych ostatecznie i tak pokryją Ełczanie kupując droższe bilety na basen czy szkoły wynajmując stadion.
Ta polityczna gra o stanowiska uderza dziś jednak w betonową ścianę, o której krzykacze z internetu celowo milczą. Ten skok na posady grozi miastu katastrofą. W grudniu 2024 roku Instytut Spraw Gospodarczych przygotował ocenę dla rozbudowy Parku Wodnego. Dokument nie pozostawia złudzeń. Rekomendacja nr 1 brzmi jak wyrok na plany politycznych „wojowników”. Przekształcenie MOSiR-u w inną formę prawną, jak spółka prawa handlowego, naraża miasto na to, że preferencyjne warunki najmu i dotacje zostaną uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Eksperci ostrzegają, że obecna sytuacja prawna (jednostka budżetowa) to jedyne bezpieczne rozwiązanie, które nie naraża Ełku na negatywne konsekwencje związane z dofinansowaniem z Rządowego Funduszu Polski Ład.
Sytuacja jest więc jasna i porażająca. Grupa polityków jest w stanie dezinformować społeczeństwo, manipulować faktami ekonomicznymi i podburzać mieszkańców tylko po to, by utorować drogę do uspołkowienia majątku miejskiego. Są w stanie położyć na szali ryzyko utraty wielomilionowych dotacji państwowych, byleby tylko wyrwać spod kontroli samorządu przestrzeń do stworzenia lukratywnych posad w zarządach i radach nadzorczych.
Ełczanie muszą dziś postawić sprawę jasno. Nasze miasto to nie jest polityczny bankomat, z którego wypłaca się pensje za pomocą spółek celowych, mydląc ludziom oczy troską o budżet. Z dokumentami i twardą ekonomią się nie dyskutuje. Dziś te fakty jednoznacznie kompromitują zwolenników rynkowych iluzji.
Więcej
© Wszystkie prawa zastrzeżone 2025
Czytaj cały artykuł u źródła — Miasto-gazeta.pl – Ełcki portal informacyjny
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.