1. RAK
  2. ›
  3. Warmińsko-mazurskie

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Historia nowomiejskiego targowiska jest też moją historią

    Historia nowomiejskiego targowiska jest też moją historią

    0przeszczepów
    2588odsłon
    Historia nowomiejskiego targowiska jest też moją historią

    Handel na nowomiejskim targowisku był elementem codziennego życia mieszkańców, a także drobnych rzemieślników i kupców — zarówno w średniowieczu, jak i w czasach nowożytnych, aż po dzień dzisiejszy. Na terenie Nowego Miasta handlowano w różnych miejscach, a „rynek” dawniej i dziś, szczególnie we wtorki i piątki, jest dla mieszkańców prawdziwą celebrą. Z handlem na nowomiejskim targowisku przez kilkanaście lat związany był Bogdan Smukała, który dobrze pamięta klimat tych charakterystycznych miejsc.

    Już u zarania swoich dziejów, w 1325 roku, dzisiejsze Nowe Miasto Lubawskie nosiło nazwy Nuwenmarkt, Novum Forum i Nowy Targ, co wskazuje na jego handlową funkcję jako „nowego targu”. Od początku miasto posiadało przywilej targowy, który umożliwiał organizowanie targów i jarmarków, określał liczbę dni targowych oraz miejsca sprzedaży. Obejmował handel takimi produktami jak mięso, chleb czy obuwie. Dawał również prawo do warzenia piwa i prowadzenia karczmy, jak pisze w swoich publikacjach Dariusz Andrzejewski, nowomiejski regionalista. Stragany, kramy i handel odbywały się przede wszystkim na rynku miejskim, bezpośrednio przy ratuszu, w centrum urbanistycznym miasta. Tradycyjnie targi odbywały się we wtorki i piątki, co potwierdzają źródła historyczne z XIX i XX wieku.

    Targowano na uporządkowanej, spalonej przestrzeni W latach powojennych plac targowy funkcjonował w miejscu tzw. spalonki, na północnej pierzei rynku. Plac po zniszczonych przez „wyzwolicieli” budynkach był sporą, niezabudowaną przestrzenią w samym centrum miasta. W wielu polskich miastach podobne miejsca po zniszczonych budynkach wykorzystywano tymczasowo jako parkingi lub targowiska. Handlowano wówczas głównie produktami pochodzącymi z gospodarstw rolnych i ogrodnictw. Po likwidacji targowiska handel przeniesiono na pobliski teren przy ul. Kazimierza Wielkiego. Jak wyglądała wówczas przestrzeń targowiska? Był to duży, otwarty plac o utwardzonej nawierzchni, z rzędami prostych drewnianych i metalowych stołów. Stragany miały prowizoryczne zadaszenia z plandek, natomiast samochody dostawcze i ciągniki ustawiano wzdłuż obrzeży. W przestrzeni targowiska funkcjonowały pojedyncze kioski lub niewielkie pawilony. Dawni klienci pamiętają także kioski z mięsem i wędlinami. — Mogę wymienić stoiska małych, rodzinnych masarni Dreszlerów i Suchockich. Smaku tamtej pasztetowej czy czarnego salcesonu nie można zapomnieć — wzdycha nowomieszczanin Marian Piotrowicz.

    Od wczesnego rana zaczynały zjeżdżać wozy konne Jak wspominają mieszkańcy, dominował handel produktami oferowanymi przez rolników z okolicznych wsi. Warzywa i owoce sprzedawali również lokalni ogrodnicy, których towary były szczególnie doceniane przez klientów. Na ich stołach królowały sezonowe warzywa i owoce, a także sadzonki i nasiona. Jak wyglądały wtorki i piątki targowe na placu przy ulicy Kazimierza Wielkiego? Pan Bogdan Smukała — emeryt, który przez kilkanaście lat handlował na targu — opowiada, że największy ruch panował od wczesnego rana. — Jeszcze przed świtem zaczynały zjeżdżać wozy konne, a później samochody dostawcze. Około godziny 6–7 plac był już prawie pełny. Rolnicy rozkładali worki z ziemniakami i skrzynki z warzywami bezpośrednio na ziemi lub na prostych stołach. Największy ruch klientów obserwowałem około godziny 9. Około południa handel stopniowo zamierał, a wczesnym popołudniem plac niemal pustoszał. — Osobiście zimą sprzedawałem ryby. Zawsze były świeże, bo pochodziły z pobliskich wód. Potem, wiosną, kiedy pojawiały się nowalijki, przerzucałem się na handel warzywami, a następnie owocami. W mojej ofercie miałem także kwiaty — dodaje nowomieszczanin.

    Wyjazd na targ był cotygodniowym wydarzeniem Starsi mieszkańcy wspominają, że targ był nie tylko miejscem zakupów, ale również spotkań i wymiany informacji. Wśród licznie przybywających rolników rozmawiano o zbiorach, a także o bieżących sprawach. Pojawiały się oferty dotyczące pracy sezonowej w okolicznych gospodarstwach, a z miejscowymi rzemieślnikami można było umawiać się na wykonanie różnych usług i zakup ich wyrobów. Dla mieszkańców okolicznych wsi wyjazd „na targ do Nowego Miasta” był często cotygodniowym wydarzeniem. W latach 80. pojawiły się również stoiska z odzieżą, butami, tkaninami, naczyniami emaliowanymi, narzędziami, częściami do rowerów i artykułami gospodarstwa domowego. Pod koniec PRL coraz częściej można było spotkać towary sprowadzane z Turcji czy NRD. Były to m.in. dżinsy, kurtki ortalionowe, kasety magnetofonowe i zabawki. Po przemianach gospodarczych zaczęły powstawać prywatne sklepy i hurtownie, a coraz większą rolę odgrywały pawilony handlowe. Plac przy ul. Kazimierza Wielkiego, znajdujący się w miejscu dawnej synagogi, z czasem stawał się zbyt mały. Brakowało miejsc parkingowych, a dojazd furmanek i samochodów dostawczych był utrudniony. Także sąsiedztwo ścisłego centrum ograniczało możliwości rozbudowy targowiska.

    Były narzekania na dokuczliwe przewiewy W połowie lat 90. targowisko w centrum miasta zostało zlikwidowane. Handel stopniowo przeniósł się na obecne targowisko przy ul. Targowej, które z czasem stało się głównym miejskim placem handlowym. Aby stworzyć bardziej komfortowe warunki do handlu, w 1995 roku, staraniem samorządu miejskiego, utwardzony plac został zadaszony. Zadaszenie chroniło przed opadami oraz słońcem w upalne dni, jednak zewsząd słychać było narzekania na dokuczliwe przewiewy. Około 2010 roku zadaszenie zdemontowano i handel odbywał się już na terenie całego placu przy ulicy Targowej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w latach 2020–2021 przeprowadzono dużą przebudowę okolicy targowiska, obejmującą modernizację samego placu, budowę parkingu oraz przebudowę samej ul. Targowej. Kilka lat temu gruntową nawierzchnię targowiska, która po opadach deszczu zamieniała się w prawdziwą topiel, wyłożono betonowymi płytami pochodzącymi z rozbiórki. Nie jest to rozwiązanie w pełni komfortowe ani dla właścicieli straganów, ani dla kupujących, ale należy mieć nadzieję, że jest to sytuacja tymczasowa.

    Pan Bogdan często wraca na targowisko Dziś z sentymentem zaglądam na nowomiejskie targowisko i obserwuję, jak ono funkcjonuje. Ludzie nadal robią zakupy — ja również. Mam wśród dzisiejszych kupców sporo znajomych, z którymi zawsze zamienię kilka słów. Historia targowania w Nowym Mieście jest również historią moją osobistą — podsumowuje Bogdan Smukała.

    Stanisław R. Ulatowski

    Obserwuj nas na Google News

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA