
W krajach rozwiniętych samobójstwo jest jedną z głównych przyczyn śmierci kobiet w pierwszym roku po porodzie. Jednym z najważniejszych czynników ryzyka jest depresja poporodowa. Tymczasem już trzy konsultacje psychologiczne pozwoliłyby ok. połowie kobiet wyjść z grupy ryzyka. Takie wsparcie nadal nie działa jednak w Polsce systemowo.
Jak przypomniała, rozwiązanie tego problemu zostało już w Polsce częściowo przetestowane. W latach 2019-2023 ze środków Ministerstwa Zdrowia i Unii Europejskiej realizowano program "Przystanek Mama". W jego ramach odpowiednio przeszkolone położne i pielęgniarki oceniały ryzyko zachorowania i nasilenie objawów depresji poporodowej, a kobiety z grupy ryzyka mogły szybko uzyskać bezpłatne konsultacje psychologiczne.
Program został później wskazany przez OECD (Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) jako przykład skutecznego i opłacalnego modelu profilaktyki zdrowia psychicznego kobiet po porodzie. Organizacja przeprowadziła także jego analizę kosztową, z której wynikało, że szybkie wsparcie psychologiczne może ograniczać ryzyko poważniejszych problemów psychicznych i zmniejszać koszty społeczne oraz zdrowotne w części krajów świata.
Jednym z najbardziej zaskakujących rezultatów programu okazała się skuteczność nawet bardzo krótkiej interwencji psychologicznej. - Trzy konsultacje to oczywiście niewiele i dużo kobiet mówiło, że potrzebuje dalszego wsparcia. Ale nawet tak podstawowa pomoc już coś zmieniała. Po tych trzech spotkaniach ok. połowa kobiet przestawała należeć do grupy ryzyka depresji poporodowej - zaznaczyła psycholożka.
Jak podkreśliła, jest to niezwykle ważne, ponieważ problemy psychiczne matki po porodzie wpływają nie tylko na nią samą, ale też na rozwój dziecka, funkcjonowanie całej rodziny oraz całego systemu ochrony zdrowia.
Mimo pozytywnych rezultatów program zakończył się w 2023 r. Zdaniem dr hab. Chrzan-Dętkoś jednym z największych paradoksów tej sytuacji jest to, że położne nadal mają obowiązek wykrywania ryzyka depresji poporodowej, ale często nie mają gdzie kierować kobiet wymagających pomocy. - Samo rozpoznanie problemu bez zapewnienia szybkiego dostępu do wsparcia psychologicznego stawia zarówno personel medyczny, jak i pacjentki w bardzo trudnej sytuacji - stwierdziła.
Badaczka porównała tę sytuację do funkcjonującej w Polsce szybkiej ścieżki onkologicznej. - W przypadku podejrzenia nowotworu pacjent trafia do szybkiej diagnostyki i leczenia. W przypadku zdrowia psychicznego kobiet po porodzie takiego systemu praktycznie nie ma - zauważyła.
Jako przykład skuteczniejszych rozwiązań dr hab. Chrzan-Dętkoś wskazała Wlk. Brytanię. Publiczny system ochrony zdrowia ma tam określony czas na zapewnienie pomocy kobietom, u których badania przesiewowe wskazują podwyższone ryzyko depresji lub zaburzeń lękowych. Maksymalny czas rozpoczęcia leczenia wynosi sześć tygodni i obejmuje - w zależności od potrzeb - psychoterapię lub farmakoterapię.
W opinii naukowczyni z UG zdrowie psychiczne kobiet po porodzie nadal pozostaje w Polsce tematem niedostatecznie obecnym w debacie publicznej. Tymczasem problemy tego typu dotyczą bardzo dużej grupy osób. Szacuje się, że na depresję poporodową zapada 10-22 proc. młodych matek, czyli nawet 1 na 5 kobiet w tym okresie życia. Ponad połowa z nich nie zgłasza się po pomoc lekarską.
Jak dodała, w miarę trwania programu i oswajania się zarówno personelu, jak i kobiet z oceną ryzyka zachorowania na depresję, liczba zgłoszeń rosła. Zdaniem ekspertki pokazuje to konieczność zarówno kontynuacji programów zdrowotnych, jak i zwiększania wiedzy społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego po porodzie.
Konsekwencje tego mogą być bardzo poważne. Według badań w krajach wysoko rozwiniętych samobójstwo jest jedną z głównych przyczyn śmierci kobiet w pierwszym roku po porodzie.
Katarzyna Czechowicz
kap/ zan/
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska