Dwa gigantyczne wstrząsy zrujnowały Wenezuelę i zmusiły władze do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Zginęły dziesiątki osób, a kilkaset odniosło obrażenia. Mieszkańcy Caracas w panice uciekali z walących się budynków.
W nocy ze środy na czwartek Wenezuela doświadczyła dwóch potężnych trzęsień ziemi. Kraj nawiedziły dwa niezwykle silne wstrząsy o magnitudzie 7,2 oraz 7,5 stopnia w skali Richtera. Pełniąca obowiązki głowy państwa Delcy Rodriguez przekazała mediom wstępne dane, z których wynika, że życie straciły co najmniej 32 osoby, a przeszło 700 zostało rannych . Przedstawicielka rządu zastrzegła jednocześnie, że tragiczny bilans niemal na pewno ulegnie zmianie na gorsze. Służby państwowe nadal czekają na precyzyjne raporty z regionu La Guaira pod Caracas, gdzie zniszczenia są największe.
Stan wyjątkowy w Wenezueli
Skala zniszczeń zmusiła wenezuelski rząd do natychmiastowego wprowadzenia stanu wyjątkowego na terytorium całego kraju. Delcy Rodriguez zapowiedziała zamknięcie szkół i wstrzymanie większości codziennych aktywności, aby ratownicy mogli swobodnie przeszukiwać gruzowiska i przywracać działanie infrastruktury krytycznej. Zaapelowała także do obywateli o zachowanie spokoju w obliczu tragedii. Uszkodzenia infrastruktury doprowadziły do zawieszenia lotów na międzynarodowym lotnisku obsługującym stolicę państwa. Minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello wystąpił w telewizji państwowej i zapewnił Wenezuelczyków o pełnej mobilizacji wszystkich podległych mu jednostek ratunkowych .
Amerykańska agencja geologiczna USGS wydała niepokojący komunikat oceniający skutki katastrofy na terenie Wenezueli.
Potężne trzęsienia ziemi zbiegły się w czasie z narodowym świętem, dlatego większość mieszkańców przebywała w swoich mieszkaniach. Dramatyczne sekundy podczas trzęsienia ziemi zrelacjonowała publicystka Astrid Ramirez .
Gdy się zaczęło, usłyszeliśmy krzyczących ludzi. Wszyscy zbiegali po schodach - poinformowała. Dla wielu starszych mieszkańców stolicy obecny dramat przywołuje bolesne wspomnienia katastrofy z 1967 roku, która dotąd uchodziła za najtragiczniejsze trzęsienie ziemi w dziejach miasta, zabijając wówczas 240 osób. Osobą ewakuowaną przez funkcjonariuszy policji była osiemdziesięcioletnia Maria Romero, która podzieliła się swoimi refleksjami po ocaleniu .
To trzęsienie ziemi było straszne, nawet gorsze niż to z 1967 roku - przyznała. W podobnym tonie wypowiedział się inny mieszkaniec wenezuelskiej metropolii, Manuel Guevara Baro. - Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Przeżyłem trzęsienie ziemi w Caracas w 1967 roku, które doprowadziło do wielu ofiar, ale nie było takie jak to, które przeżyliśmy dzisiaj - powiedział w rozmowie z CNN zszokowany mężczyzna. - Ludzie płakali. Mieli załamania nerwowe. To było okropne, przerażające - dodał świadek katastrofy.
Stany Zjednoczone gotowe do akcji. Donald Trump deklaruje pomoc dla Wenezueli
Tragedia w Ameryce Południowej natychmiast wywołała reakcję dyplomatyczną na całym świecie. Rządy sąsiadujących państw latynoamerykańskich oraz władze w Waszyngtonie oficjalnie zaproponowały wsparcie logistyczne i ratunkowe. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump skomentował, że skutki wstrząsów przyniosły „druzgocącą liczbę ofiar” i zapewnił, że amerykańskie służby dysponują odpowiednimi siłami oraz szczerymi chęciami, aby niezwłocznie pomóc poszkodowanemu narodowi.