
I nie można wymagać, by skrzywdzony przyklaskiwał kłamstwu.
Ma przygotowanie „Cytatów dnia” swoje nieoczywiste ciekawe strony (w czwartym okienku od lewej na stronie głównej albo TUTAJ ). Robię to od kilku lat, czasem prowokując doborem tak, żeby czytelnik, naprowadzony siglami, zajrzał do całości tekstu. Te sigla właśnie – oznaczenie księgi Pisma Świętego, jej rozdziału, wersetu – sprawiają najwięcej problemów. Korzystam z lekcjonarza, więc jeśli myśl nie jest pierwszym ani ostatnim zdaniem danego czytania, muszę sprawdzić w Biblii. Wiele już razy zdumiałem się, jak trafnie jej tekst na owe wersety jest podzielony. Tego nie widać, gdy się czyta „normalnie”. Ale gdy wybiera się myśl... Bywa tak, że jednym wersetem są dwa zdania, bywa, że pół. Zawsze jednak taki jeden werset zawiera jedną (nie zawsze istotną) myśl. Na co dzień jestem zwolennikiem czytania „w kontekście” – ogarniania myśli autora, znaczenia sceny, rozumienia całości wywodu, ostatecznie wymowy całej księgi. Jednak takie czytanie ze zwracaniem uwagi na szczegóły też ma swój urok....
Ale dziś, zgodnie z zapowiedzią, o iskrzeniu na linii Warszawa – Kijów z gloryfikowaniem UPA w tle... Chyba wszystko już na ten temat w ostatnich dniach powiedziano, więc niczego odkrywczego nie napiszę. Chciałby jednak zwrócić uwagę na dwie, moim zdaniem fundamentalne, sprawy.
Pierwsza to oczywistość, że nie da się budować dobrych relacji na kłamstwie. No, może i czasem można poudawać przyjaciela, gdy druga strona nie zna prawdy, ale gdy ją zna, chcąc dobrych relacji nie można od niej wymagać, by udawała, że było inaczej. To, co się stało w 1943, rzeź wołyńska (tak nazywana, choć nie tylko na Wołyniu) było ludobójstwem. Na zimno zaplanowanym, z psychopatyczną konsekwencją przeprowadzonym. Nie zmieni tego tłumaczenie uciskiem Ukraińców w II Rzeczpospolitej, wskazywaniem na działania odwetowe polskiego podziemia ani „kropka nad i”, jaką była już, w Polsce Ludowej, akcja „Wisła”. Te zbrodnie nie obciążają całego narodu ukraińskiego, bo przecież znalazło się całkiem sporo takich, którzy, nieraz z narażeniem życia, próbowali ratować swoich sąsiadów, ale ukraińskie organizację (e), które za tym stały, na pewno.
Druga z tych fundamentalnych spraw to druga oczywistość: nie można stawiać pomników oprawcom tych, z którymi chce się dobrych relacji. Dzisiejsi Ukraińcy nie ponoszą odpowiedzialności za zbrodnie swoich dziadków. Mogą się od tej ich postawy odciąć. Podobnie jak – czasem nie do końca konsekwentnie – zrobili to po wojnie Niemcy. Gloryfikując morderców Ukraińcy stają się ich zbrodni współwinnymi. Gdy mówią o potrzebie budowania dobrych relacji, bo mamy wspólnego wroga... Cóż, pusty śmiech.
Co na to my, chrześcijanie? Jak to odnieść do Ewangelii. Jesteśmy źli, bo nie chcemy wybaczyć? Źli, bo nie chcemy dobrych relacji? Pewnie są Polacy, którzy zapiekłość wobec morderców swoich dawnych krewnych chować będą do końca życia. Myślę jednak, że w 2022 roku, kiedy przyjęliśmy uciekających przed wojną Ukraińców tak, że nie którzy postulowali, by przyznać Polsce pokojową nagrodę Nobla, pokazaliśmy, że generalnie, jako naród, jednak nie żywimy nie wiadomo jakie urazy do dzisiejszych Ukraińców. Gloryfikowanie przez rządzących Ukrainą katów naszych rodaków nie powinno sprawić, że teraz będziemy się mścili. Ale boleć nas może, na pewno. I nie musimy udawać, że nic się nie stało. Tym bardziej też nie musimy przyjmować narracji relatywizującej dawne ukraińskie zbrodnie.... Prawda jest ważna. A o wymierzanych nam policzkach mamy prawo mówić, że nas bolą...
Prawda jest istotna, nie musimy, w imię przebaczenia niby, przyklaskiwać gloryfikacji naszych oprawców... Przepraszam, znów nasuwa mi się tu wiele innych skojarzeń, nie dotyczących relacji polsko-ukraińskich, ale bliższych mojemu zaściankowi. No cóż... Wielu podobne sytuacje ze swojego życia pewnie też kojarzy....
PS. Dopisuję to koło 19:30, bo wcześniej, ferworze pisania, mi umknęło... Patrząc na umiejętność Ukraińców do przyznawania się do własnych win warto zwrócić uwagę na pewien szczegół. Jak witają się Polacy? Prócz cześć, dzień dobry (w domyśle - temu kogo witam) „Szczęść Boże” albo „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Nie ma u nas pozdrowienia podobnego do ukraińskiego "sława Ukrainie"... To drobny, ale chyba wiele mówiący szczegół.
aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |
Tydzień z Wiara.pl
Przeczytaj jeszcze
Galerie
Andrzej Macura
Katarzyna Solecka
Piotr Drzyzga
Autoreklama
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska