Właściciel schroniska opublikował nagranie z kradzieży i szuka sprawców Źródło wideo: Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt "Ogonki" w NowinachŹródło zdj. gł.: Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt "Ogonki" w Nowinach W czwartek, 21 maja, na profilu schroniska "Ogonki" na Facebooku pojawił się wpis, w którym właściciel poinformował o kradzieży.
"Zwracamy się do Państwa złodziei z uprzejmą, ale bardzo pilną prośbą o zwrot rzeczy, które zostały zabrane z terenu naszego schroniska dzisiejszej nocy. Całe zdarzenie oraz Państwa wizerunek zostały zarejestrowane przez nasz monitoring. Chcemy wierzyć, że sytuacja ta była wynikiem nieporozumienia lub impulsu, dlatego dajemy Państwu szansę na polubowne rozwiązanie sprawy. Prosimy o anonimowe odniesienie i pozostawienie tych rzeczy pod bramą schroniska lub kontakt z nami w ciągu 24 godzin. Jeśli rzeczy wrócą na swoje miejsce, nie będziemy wyciągać dalszych konsekwencji. Liczymy na Państwa uczciwość." - napisano we wpisie.
Na koniec właściciel schroniska dodał, że jeśli rzeczy nie zostaną zwrócone, opublikowane zostanie nagranie z monitoringu, które może szybko stać się "wiralem".
"Prosimy o anonimowe odniesienie i pozostawienie tych rzeczy pod bramą schroniska lub kontakt z nami w ciągu 24 godzin" - napisał kierownik schroniskaŹródło zdjęcia: Screen z Facebook'a schroniska "Ogonki" Złodzieje zwrócili tylko część skradzionych rzeczy, dlatego dzień później na profilu schroniska pojawiło się nagranie z monitoringu. Widać na nim samochód zaparkowany przed bramą. Jedna z osób, z głową zakrytą bluzą lub kurtką, rozgląda się, po czym podchodzi bliżej ogrodzenia. W tym momencie obok niej pojawia się drugi z uczestników zdarzenia - zakapturzony mężczyzna - który przechodzi przez bramę i znika z kadru.
Po chwili ta pierwsza osoba wraca w stronę samochodu, trzymając w rękach doniczkę. Potyka się o stojące przy bramie taczki i upada, jednak szybko podnosi roślinę i odchodzi. Niedługo później z terenu schroniska wychodzi także zakapturzony mężczyzna. W dłoni trzyma doniczkę, zamyka za sobą bramę i żwawym krokiem kieruje się w stronę auta. W tym momencie nagranie, opublikowane przez schronisko, się kończy.
"Liczycie na taryfę ulgową za zwrot malutkiej części łupu? Niestety, tak to nie działa. 24 godziny minęły. Pod bramą znaleźliśmy nieliczną tylko część zabranych rzeczy. Resztę postanowili Państwo złodzieje zatrzymać na pamiątkę? Szkoda, bo my też zostawiamy sobie pamiątkę. Skoro zabrakło odwagi na pełne rozliczenie, czas na darmową sławę." - czytamy na Facebook'u Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt "Ogonki" w Nowinach.
Policja szuka sprawców
Sprawców kradzieży szuka też kielecka policja. - W miniony czwartek otrzymaliśmy zgłoszenie o kradzieży z terenu przy schronisku. Skradziono rośliny o wartości 790 złotych. Kolejnego dnia część z nich została zwrócona. Prowadzimy ustalenia dotyczące tego zdarzenia oraz osób odpowiedzialnych za kradzież - przekazała podkomisarz Małgorzata Perkowska-Kiepas, oficer prasowa Komendanta Miejskiego Policji w Kielcach.
Zgodnie z przepisami kradzież - w zależności od wartości skradzionego mienia - może zostać zakwalifikowana jako wykroczenie lub przestępstwo. Jeśli wartość przedmiotów nie przekracza 800 złotych, sprawca odpowiada za wykroczenie, za które grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub areszt. Gdy jednak wartość strat przekracza tę kwotę, czyn staje się przestępstwem zagrożonym karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Właściciel schroniska komentuje sytuację
TVN24