RAK
    Papież udaje się na Lampedusę - europejski symbol kryzysu migracyjnego

    Papież udaje się na Lampedusę - europejski symbol kryzysu migracyjnego

    2202 odsłon
    Papież udaje się na Lampedusę - europejski symbol kryzysu migracyjnego

    W programie m. in spotkanie z migrantami i wolontariuszami oraz msza.

    Papież Leon XIV złoży w sobotę wizytę na włoskiej wyspie Lampedusa, która jest europejskim symbolem kryzysu migracyjnego. W programie jego ponad trzygodzinnej wizyty jest złożenie hołdu na miejscowym cmentarzu tym, którzy zginęli na morzu, spotkanie z migrantami i wolontariuszami oraz msza.

    Papieska wizyta będzie miała mocną wymowę. W dniu, gdy w Stanach Zjednoczonych, kraju imigrantów, będą trwały uroczyste obchody 250-lecia niepodległości, amerykański papież udaje się na wyspę, gdzie od lat rozgrywa się dramat migracji. Jego gesty w tym momencie, jak podkreślają włoskie media, będą stanowiły wyjątkowy przekaz; dla Europy, zmagającej się z tym wyzwaniem, ale także dla amerykańskiej administracji, która zaostrzyła politykę migracyjną.

    Lampedusa na Morzu Śródziemnym, w Cieśninie Sycylijskiej, geograficznie leży bliżej Afryki niż Europy i dlatego nazywana jest "europejską bramą na południe". Na wyspie o powierzchni około 20 kilometrów kwadratowych mieszka ponad 6 tysięcy osób. Jest to też perła turystyki. Najbardziej znana jest tam Plaża Królików, jedna z najsłynniejszych we Włoszech i na świecie za sprawą białego piasku i turkusowej wody.

    Od kilku dekad na brzegi wyspy przypływają z Afryki tysiące migrantów. Większość z nich to ci wysyłani przez gangi przemytników ludzi, działające między innymi w Libii. Tysiące ludzi zginęły podczas tej przeprawy. Właśnie dlatego papież Franciszek, który odwiedził Lampedusę na początku lipca 2013 roku, niespełna cztery miesiące po wyborze na konklawe, nazwał Morze Śródziemne "cmentarzyskiem".

    W ostatnich latach liczba przybyszów zmniejszyła się i najostrzejszy kryzys minął, ale niemal codziennością są wciąż łodzie z migrantami.

    W ciągu ostatnich trzech lat przez tzw. hotspot, czyli przejściowy punkt rejestracji, identyfikacji i pobytu przeszło około 182 tys. osób. Wielokrotnie ośrodek ten był w przeszłości przepełniony; są w nim miejsca dla kilkuset migrantów, a w szczycie kryzysu przebywało ich tam kilka razy więcej.

    Leon XIV przyleci na Lampedusę około godz. 9. Odwiedzi tam, jak podkreśla się w Watykanie, miejsca dramatu, cierpienia i obrony godności.

    Papież uda się najpierw na cmentarz, by złożyć kwiaty na grobach migrantów. Jest tam pochowany między innymi sześciomiesięczny chłopiec z Gwinei. Upamiętniono tam także 368 migrantów, którzy zginęli w katastrofie łodzi 3 października 2013 roku.

    Na cmentarzu umieszczono krzyże z łodzi migrantów. Wykonał je miejscowy stolarz Francesco Tuccio.

    Następnie papież będzie w symbolicznym miejscu, przy Bramie Europy. To pomnik poświęcony migrantom, którzy zginęli na morzu. Stoi on w najbardziej wysuniętym na południe punkcie wyspy. Autorem prostego, sugestywnego monumentu jest znany włoski artysta Mimmo Paladino.

    Na molo Favaloro Leon XIV pobłogosławi nową tablicę o nadaniu miejscu, gdzie migranci schodzą na ląd, imienia papieża Franciszka w przypadającą w tych dniach 13. rocznicę jego wizyty. Na tablicy umieszczono napis: "Molo papieża Franciszka, miejsce przybycia, nadziei i człowieczeństwa".

    Papież pozdrowi tam grupę migrantów, przebywających w hotspocie w dzielnicy Imbriacola, prowadzonym przez włoski Czerwony Krzyż.

    Msza o godzinie 10.30 będzie ostatnim punktem wizyty Leona XIV.

    Burmistrz Lampedusy Filippo Mannino powiedział mediom, że "liczba przybywających osób zmniejszyła się, nawet o 50 procent. A zmieniła się przede wszystkim logistyka, szybszy transfer migrantów, wzmocniono zaplecze sanitarne. Jest protokół, który zapobiega sytuacjom kryzysowym".

    • Jest bardziej ludzkie zarządzanie hotspotem, również dzięki Czerwonemu Krzyżowi - dodał burmistrz.

    Oczekuje się wielu odwołań do historycznej wizyty papieża Franciszka z 8 lipca 2013 roku. Lampedusa była celem jego pierwszej podróży, a wizyta ta i kwestia migracji stały się jednym z symboli jego pontyfikatu.

    Franciszek wypłynął w morze na pokładzie statku patrolowego Straży Przybrzeżnej, którym przez kilka lat sprowadzono na ląd 30 tys. osób z dryfujących łodzi. Papież rzucił do morza wieniec w hołdzie ofiarom.

    Odprawił też mszę przy ołtarzu, wykonanym z drewna z rozbitych łodzi. Z tego samego materiału był też papieski pastorał i kielich mszalny.

    W homili piętnował zjawisko, które określił jako "globalizacja obojętności". W czasie mszy, która miała charakter liturgii pokutnej, Franciszek powiedział: - Imigranci zginęli w morzu, na łodziach, które zamiast prowadzić po drodze nadziei przyniosły śmierć.

    Podkreślił, że przybył na wyspę, by "wstrząsnąć sumieniami wszystkich" i nakłonić do zmiany postaw wobec dramatu imigracji.

    Papież mówił: - Ci nasi bracia i siostry starali się uciec z trudnych sytuacji, by znaleźć trochę spokoju i pokoju; szukali lepszego miejsca dla siebie i dla swoich rodzin, ale znaleźli śmierć. Ileż razy ci, którzy szukają takiego miejsca, nie znajdują zrozumienia, gościny, solidarności.

    • Prosimy Pana o łaskę płaczu nad naszą obojętnością, nad okrucieństwem, które jest na świecie, w nas, także w tych, którzy anonimowo podejmują decyzje społeczno-ekonomiczne, otwierające drogę do dramatów takich jak ten - zaznaczył Franciszek.

    Zapytał: - Kto opłakiwał tych ludzi na łodziach, te młode matki z dziećmi?

    Wyraził ubolewanie z powodu utraty poczucia braterskiej odpowiedzialności. - Patrzymy na zmarłego brata leżącego na skraju drogi, pomyślimy: biedaczek i idziemy dalej, bo to nie jest nasza sprawa i czujemy, że jesteśmy w porządku - powiedział.

    Zauważył, że kultura dobrobytu odbiera wrażliwość na wołania o pomoc i prowadzi do tego, że ludzie przyzwyczają się do cierpienia innych.

    Homilię Franciszek zakończył słowami: - Prosimy o przebaczenie za obojętność wobec wielu braci i sióstr, prosimy o przebaczenie dla tych, którzy się od nich odwrócili, zamknęli się w swoim dobrobycie, wywołującym znieczulicę. Prosimy o przebaczenie dla tych, którzy swymi decyzjami podejmowanymi w wymiarze światowym stworzyli sytuacje prowadzące do tych dramatów.

    Z Watykanu Sylwia Wysocka (PAP)

    sw/ ap/

    Intencje papieskie

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era