
Szczepienia są jednym z najskuteczniejszych narzędzi ochrony zdrowia publicznego. Dlaczego więc część ludzi z nich rezygnuje, a poziom wyszczepienia w wielu krajach spada? Zdaniem psychologów nie jest to problem medyczny, lecz psychologiczny. Wynika ze sposobu, w jaki ludzie myślą oraz tego, jak komunikują się z nimi eksperci.
Prof. Kulesza jest jednym z autorów książki "Vaccines and Vaccinations: A Psychological Perspective" będącej obszernym przeglądem badań nad decyzjami dotyczącymi szczepień oraz skutecznością różnych interwencji komunikacyjnych. Naukowcy przeanalizowali m.in. rolę moralności, błędów poznawczych, teorii spiskowych, autorytetów oraz wpływu społecznego. Ich celem było wskazanie narzędzi, które mogłyby zwiększać zaufanie do rekomendacji medycznych oraz ograniczać podatność na dezinformację podczas przyszłych epidemii i pandemii.
Jednym z poruszonych w książce zagadnień jest sposób przygotowywania młodych ludzi na fałszywe informacje zdrowotne, z którymi mają kontakt. - Autorzy rozdziału rozważali, różne scenariusze lekcji, żeby zobaczyć, które zwiększają prawdopodobieństwo, że nastolatkowie, którzy za kilka lat sami będą rodzicami odpowiadającymi za szczepienia swoich dzieci, nie będą tak podatni na dezinformację - wyjaśnił prof. Kulesza.
Okazało się, że kluczem jest uczenie oceny wiarygodności przekazów. Np. wpajanie, że ważne jest nie tylko to, co ktoś pisze, ale przede wszystkim, kim jest autor i czy ma kompetencje w danej dziedzinie.
Jest to tym istotniejsze, że zjawisko nieufności wobec szczepień może nasilać się wraz z upływem czasu. - Kolejne pokolenia coraz rzadziej pamiętają choroby, które zostały opanowane dzięki szczepieniom. Osoby urodzone w połowie XX w. na własne oczy widziały skutki polio czy innych chorób zakaźnych. Ich dzieci znały je już głównie z opowieści, a wnuki nie mają z nimi żadnych osobistych skojarzeń. Paradoksalnie sukces szczepień może więc osłabiać przekonanie o ich potrzebie - podkreślił ekspert.
Dodał, że gdy czujemy się pionkami w grze, rośnie podatność na alternatywne wyjaśnienia i narracje, m.in. teorie spiskowe. Część osób traktuje je jako proste wytłumaczenie złożonych zjawisk, których nie rozumieją lub się obawiają. Dają złudne poczucie kontroli nad sytuacją.
Podatności na fałszywe narracje medyczne sprzyja też poczucie bycia traktowanym przedmiotowo a nie podmiotowo. Jeśli przekaz w sprawie szczepień, płynący od lekarzy czy polityków, przyjmuje formę rozkazu, a nie wyjaśnienia, pacjent czuje, że nie uczestniczy w procesie decyzyjnym. W takich warunkach kieruje się ku osobom, które zwracają się do niego życzliwie i ze zrozumieniem.
W kontekście komunikacji na linii lekarz-pacjent wykazano również, że najlepsze efekty przynosi rozmowa, w której medyk dostosowuje tempo i sposób mówienia oraz zachowanie do osoby, której udziela porad.
Kolejnym istotnym elementem, na jaki zwrócili uwagę autorzy, jest sposób, w jaki obie strony debaty publicznej wypowiadają się o sobie nawzajem. Etykietowanie osób sceptycznych wobec szczepień jako "foliarzy", wyśmiewanie ich czy dehumanizowanie, nie sprzyja zmianie poglądów, a wręcz pogłębia dystans i przynosi skutki odwrotne do zamierzonych.
Osobnym, szeroko analizowanym w książce mechanizmem jest tzw. nierealistyczny optymizm, czyli złudzenie poznawcze polegające na przekonaniu, że negatywne zdarzenia spotykają przede wszystkim innych ludzi. Np. osoba słysząca o epidemii może uznawać, że choroba jest ogólnie niebezpieczna, a jednocześnie wierzyć, że jej samej zagrożenie nie dotyczy.
Z perspektywy pojedynczej osoby takie rozumowanie może wydawać się logiczne. Problem pojawia się wtedy, gdy podobnie myśli większość społeczeństwa. Wówczas przekonanie o własnej wyjątkowej odporności przestaje mieć jakiekolwiek statystyczne uzasadnienie.
Pokrewnym zjawiskiem jest tzw. złudzenie ponadprzeciętności (ang. better than average effect). Większość ludzi uważa się za bardziej odpowiedzialnych, rozsądnych i lepiej przygotowanych niż przeciętny obywatel.
Naukowiec przypomniał również, że nieodłączną częścią sporów wokół szczepień - poruszaną w jednym z rozdziałów - są rozważania moralne. W debacie publicznej mówi się głównie o skuteczności preparatów, liczbie zachorowań i działaniach niepożądanych, ale warto uwzględniać także kwestie etyczne: odpowiedzialność za innych i społeczne konsekwencje indywidualnych decyzji.
Przeciwnicy szczepień często odwołują się do pojęcia wolności, argumentując, że każdy powinien mieć prawo do decydowania o swoim zdrowiu. Jednak, jak podkreślili autorzy książki, wolność nie ma charakteru absolutnego i kończy się tam, gdzie zaczyna się ryzyko dla innych. Porównali to do prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu - swoboda jednostki nie usprawiedliwia sytuacji, w której naraża ona innych uczestników ruchu.
Badacze sprawdzili również, jak istotną rolę w przekonywaniu do szczepień odgrywa sposób przedstawiania ryzyka.
Jednocześnie podkreślił, że uczciwa komunikacja wymaga mówienia zarówno o korzyściach, jak i o zagrożeniach związanych z procedurami medycznymi. Kluczowe jest jednak właściwe porównywanie obu rodzajów ryzyka.
Prof. Kulesza chciałby, aby społeczeństwo wyciągnęło wnioski z minionej pandemii, a decydenci dostrzegli rolę psychologów społecznych w przygotowaniu świata na przyszłe kryzysy.
Katarzyna Czechowicz (PAP)
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska