
- To nie tylko lekcja historii, ale moment refleksji nad godnością człowieka. Wspominamy tych, którzy zostali brutalnie pozbawieni życia – mówił Sekret
+1
7
Obchody rozpoczęły się od złożenia kwiatów przy mogiłach pierwszych ofiar tragedii, młodych mieszkańców, którzy na początku lipca 1943 roku próbowali ukryć się w pobliskim lesie. O historii wydarzeń opowiedział kustosz Izby Tradycji i Dziedzictwa Kulturowego Grzegorz Bernaciak.
– To miejsce, które nie pozwala o sobie zapomnieć. Każdy krok to powrót do historii, która boli, ale którą musimy nieść dalej – mówił.
Pacyfikacja wsi miała być odwetem za współpracę z partyzantami. Skala zbrodni, do jakiej doszło w nocy z 3 na 4 lipca 1943 roku, była jedną z największych w regionie. W wyniku przeprowadzonej przez niemieckie oddziały policji i żandarmerii akcji zginęły 43 osoby: kobiety, mężczyźni i dzieci. Najmłodsza ofiara miała rok.
Szczególnym momentem uroczystości były świadectwa pamięci. Wystąpiła uczennica Szkoły Podstawowej im. Batalionów Chłopskich w Łagowie Oliwia Gałka, a rodzinnymi wspomnieniami podzieliła się Grażyna Woźniak z domu Szwechowicz, wnuczka Stanisławy Sajur. Przypomniała dramat swojej babci, która podczas pacyfikacji straciła dwóch synów oraz cały dorobek życia.
Po raz kolejny w historii, w uroczystościach wzięła udział Stanisława Pszonak, która jako dziecko była świadkiem dramatycznych wydarzeń. Mieszkanka Boru Kunowskiego, jako siódme dziecko Jana i Marii Klepaczów, miała tego dnia przystąpić do I Komunii Świętej.
Zwieńczeniem obchodów było złożenie wiązanek kwiatów przez przedstawicieli władz samorządowych, parlamentarzystów, służb mundurowych, organizacji społecznych, jednostek oświatowych, leśników, żołnierzy, młodzież oraz mieszkańców.
Obserwuj nas na Google News