
107,6 FM
Marzymy o wielkiej wspólnocie wierzących i często czujemy się sfrustrowani jej brakiem.
Być może dlatego, że mylimy ją z pragnieniem powszechnej unifikacji. Tymczasem to nie jednorodność tkwi w korzeniach chrześcijaństwa, czego najlepszym przykładem jest dzisiejsza uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Oto dwaj mężczyźni, których dzieli niemal wszystko: miejsce urodzenia, wykształcenie, społeczny i religijny status w Izraelu. Piotr to żonaty rybak z Galilei, brat Andrzeja, Paweł natomiast to wykształcony faryzeusz rodem z Tarsu. Podczas gdy pierwszy z nich spotyka Jezusa nad jeziorem Galilejskim na samym początku Jego misji, drugi wytrwale prześladuje uczniów Chrystusa, zanim w drodze do Damaszku sam nie spotyka Zmartwychwstałego. Piotr i Paweł - tak od siebie różni, a tak do siebie podobni. Jednak nie zewnętrznie, nawet nie w doświadczaniu wiary, tylko w radykalizmie pójścia za Chrystusem, gdy już im się objawił. Czy byli w tej wędrówce nieomylni? Oj nie… popełniali błędy, daleko im było do doskonałości, jaką błędnie utożsamiamy ze świętością. Ale wytrwale podążali za Zbawicielem i to z Jego rąk wspólnie przyjęli też wieniec zwycięstwa, gdy w latach 64-67 zginęli męczeńsko w Rzymie.
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska