
24 lipca 2026 GOSC.PL
Czy Jarosław Kaczyński dzieli właśnie los przywódców, którzy nie dostrzegając zmieniającego się wokół nich świata, doprowadzili do rozpadu potęgi, którą sami wcześniej zbudowali?
„Już po wszystkim” – oświadczył Jarosław Kaczyński potwierdzając, że ponad 40 posłów Prawa i Sprawiedliwości należących do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego nie podpisało lojalki w związku z czym, zgodnie z zapowiedzią prezesa, zostaną wkrótce usunięci z partii.
Twarde ultimatum, jakie Kaczyński postawił frakcji Morawieckiego miało zmusić ich do kapitulacji i przyjęcia warunków niekwestionowanego dotąd przywódcy i twórcy potęgi partii. W rzeczywistości strategia twardej ręki przyniosła prezesowi klęskę. Choć wielu wydawało się, że władza i autorytet Jarosława Kaczyńskiego w PiS są nieograniczone, ten mit właśnie upadł na oczach całej Polski. Członkowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie chcieli partii radykalnej i skrajnej, a zamiast tego zaproponowali wersję konserwatyzmu odpowiadającego na wyzwania współczesnego świata nie dali się złamać ani prośbą, ani groźbą. Nie pomogły indywidualne rozmowy, składane w cztery oczy propozycje.
„Harcerze” pod wodzą Mateusza Morawieckiego uznali, że droga, którą proponuje prezes jest kierunkiem na ścianę. I oni nie chcą z tą ścianą się zderzyć, nawet, jeśli kosztem będzie opuszczenie pokładu partii-matki. I to chyba prezesa zaskoczyło najbardziej. Plan bowiem był inny. Indywidualne rozmowy, przekonywanie, by przyjąć warunki prezesa i ocalić miejsce na listach, bo przecież poza partią znikną z polityki. I rzeczywiście ta strategia mogła okazać się skuteczna, gdyby „harcerze” zaczęli się łamać. Tyle tylko, że nie dali się rozproszyć i pomimo presji to frakcja Morawieckiego wychodzi z tego starcia zwycięsko. Komentatorzy polityczni oceniali, że jeśli ultimatum Kaczyńskiego odrzuci 15-20 posłów, Morawiecki będzie mógł ogłosić sukces, bo to pozwoli mu na utworzenie klubu parlamentarnego. W rzeczywistości ta liczba jest dwukrotnie wyższa.
W najbliższym otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego to musi być szok. Szczególnie, że – jak podkreślał Mateusz Morawiecki – są z nim ludzie, którzy zakładali PiS a nawet byli w Porozumieniu Centrum. Ta deklaracja ma świadczyć o tym, że to nie „harcerze” odeszli z PiS, tylko PiS odszedł od tego, co definiowało tę partię.
I niezależnie od tego, czy grupie Morawieckiego uda się zbudować trwałe struktury i czy pójdzie do wyborów na jednej liście z PiSem czy osobno, to w praktyce pierwszy tak duży sprzeciw wobec jedynowładzy Kaczyńskiego. Dlaczego do niego doszło? Pozwolę sobie postawić tezę, że człowiek, który zbudował trwającą ćwierć wieku potęgę Prawa i Sprawiedliwości, stracił społeczny słuch. I widać to wyraźnie w sondażach, które nie dają partii wzrostu poparcia, pomimo fatalnej kondycji rządu, który zmaga się z kolejnymi aferami. Jedynym „efektem Czarnka”, jaki możemy zaobserwować, jest ocierająca się o groteskę próba naśladownictwa polityków Konfederacji. Wyborców z prawej to Prawu i Sprawiedliwości nie przyniesie, bo po co głosować na kopię, skoro jest oryginał? A jednocześnie ugrupowanie traci elektorat umiarkowany, bez którego zdobycie władzy w Polsce jest praktycznie niemożliwe. Gdy Morawiecki zwracał na to uwagę Kaczyńskiemu, ten, zamiast wysłuchać rady i wyciągnąć wnioski, postanowił wybrać rozwiązanie siłowe, wierząc, że w 2025 r. można osiągnąć sukces tymi samymi metodami, jakimi udało się to zrobić w 2015 roku. Otóż nie można, bo inny jest nie tylko dzisiejszy świat, ale również dzisiejszy wyborca. I chociaż szansa na to, że PiS wróci po kolejnych wyborach do władzy jest duża, nie będzie to już taki sam PiS, jak ten z 2015 roku. Tamta partia, doskonale słysząca głos Polek i Polaków, dziś już nie istnieje. Pogrzebał ją ten sam człowiek, który wcześniej wyprowadził ją na sam szczyt.
Wojciech Teister Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego” oraz kierownik działu „Nauka”. W „Gościu” od 2012 r. Studiował historię i teologię. Interesuje się zagadnieniami z zakresu historii, polityki, nauki, teologii i turystyki. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Aletei”, „Stacji7”, „NaTemat.pl”, portalu „Biegigorskie.pl”. W wolnych chwilach organizator biegów górskich.
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.