
Nie ma na razie narzędzi, które pozwalają z całą pewnością rozpoznać, że tekst został stworzony przez duży model językowy - powiedziała PAP dr Karolina Rudnicka. Dodała, że każdy z coraz doskonalszych modeli AI ma własny styl, a częste korzystanie z nich może wpływać na zmiany w ludzkim języku.
W niedzielę we wszystkich krajach UE zaczęły obowiązywać przepisy unijnego rozporządzenia AI Act, czyli Kodeksu postępowania w zakresie przejrzystości treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Od 2 sierpnia podmioty stosujące maszynowe systemy tworzące treści mają obowiązek poinformowania odbiorców o tym, że dany materiał został wygenerowany lub zmodyfikowany przy użyciu AI.
Językoznawczyni dr Karolina Rudnicka z Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego w rozmowie z PAP przyznała, że obecnie nie można za pomocą algorytmu z całą pewnością stwierdzić, że tekst został wygenerowany przez duży model językowy (ang. Large Language Model, LLM). - Nie ma takiego narzędzia. Istnieje wprawdzie wiele algorytmów sprawdzających pochodzenie tekstów, ale nie są one w stanie ustalić go na 100 proc. - powiedziała.
Zaznaczyła też, że nowe modele są coraz doskonalsze. Coraz mniej w ich tekstach myślników, specyficznej stylistyki i słów, które zdradzają "maszynowe" pochodzenie tekstu. Ale jednocześnie obecność elementów charakterystycznych dla tekstu stworzonego przez AI nie przesądza, że nie jest to materiał napisany przez człowieka. - Język, którym posługują się ludzie, także może zmieniać się za sprawą AI. Jeżeli często używamy chatbotów, przejmujemy od nich konstrukcje zdań albo pewne wyrażenia. Zmiany, które w każdym języku następują naturalnie, pod wpływem LLM mogą znacznie przyspieszać - stwierdziła lingwistka.
Dr Rudnicka jest autorką pracy "Each AI Chatbot Has Its Own Distinctive Writing Style - Just as Humans Do" (z ang. Każdy chatbot oparty na sztucznej inteligencji ma swój własny, charakterystyczny styl pisania - tak samo jak ludzie) opublikowanej w 2025 r. w czasopiśmie "Scientific American".
Ludzie mówią i piszą inaczej w zależności od wieku, płci, języka ojczystego albo wykształcenia. Ten indywidualny styl jest nazywany "idiolektem". - Styl wypowiedzi różnych modeli językowych nosi znamiona idiolektu. W pracy z 2025 roku nazwałam to "chatolektem" - tłumaczyła dr Rudnicka.
Jej najnowsze badania prowadzone wspólnie z dr Thomasem Juzkiem z Uniwersytetu Stanowego Florydy potwierdzają, że modele AI rzeczywiście różnią się między sobą stylem pisania. Badacze przeanalizowali zestawy danych zawierające setki krótkich, anglojęzycznych tekstów napisanych m.in. przez Chat GPT, Gemini, Claude'a i kilka innych narzędzi bazujących na AI.
Badaczka wspomniała także artykuł, który w ubiegłym tygodniu ukazał się w brytyjskim tygodniku "The Economist": "Jak rozpoznać tekst napisany przez sztuczną inteligencję". Ponieważ teksty generowane przez AI są wszędzie i mają ogromny wpływ na wiele gałęzi ekonomii, tygodnik postanowił wykonać własne badania językowe.
Dodała, że różnic językowych między tekstami generowanymi przez poszczególne modele jest więcej. - To na przykład długość zdań. Możemy świadomie kontrolować, jakich słów używamy oraz czy wypowiadamy się formalnie czy swobodnie. Ale nie mamy pod pełną kontrolą długości zdań albo liczby i typu słówek funkcyjnych, czyli wyrazów, które nie mają własnego znaczenia - jak na przykład spójniki albo związki frazeologiczne (jak gdyby, z całą pewnością, w gruncie rzeczy) - ale nadają wypowiedzi indywidualny charakter. Ich analizę wykorzystuje się m.in. w odkrywaniu autorstwa dzieł literackich lub lingwistyce kryminologicznej - opowiadała dr Rudnicka.
Okazuje się, że chatboty różnią się od siebie średnią długością zdań, które generują, a także interpunkcją - tu też widać indywidualne tendencje. Jednak oprócz różnic między poszczególnymi narzędziami, są też podobieństwa - cechy, które wydają się wspólne dla nich wspólne. Wśród nich to na przykład stosowanie "zasady trójki" (trójczłonowe wyliczenie - jak "Ludzie do szczęścia potrzebują zdrowia, miłości i bezpieczeństwa") albo figur retorycznych typu "zarówno X, jak również Y".
Językoznawczyni wspomniała niedawno przeprowadzone badanie, z którego wynika, że ludzie znacznie lepiej wykrywają teksty AI niż stworzone w tym celu algorytmy. - Użytkownicy, którzy często korzystają z LLM, są wyczuleni na pewne oznaki ich twórczości. Dlatego sądzę, że w przyszłości osoby często korzystające z AI i eksperci w dziedzinie sztucznej inteligencji nadal będą umieli odróżnić teksty, które wyszły spod ręki człowieka od tych wygenerowanych maszynowo - podsumowała dr Karolina Rudnicka.
Tydzień z Wiara.pl
Przeczytaj jeszcze
Galerie
Andrzej Macura
Katarzyna Solecka
Piotr Drzyzga
Autoreklama
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.