Równolegle z mundialem w 2030 r., na tych samych stadionach, miałyby się odbyć mistrzostwa świata piłkarzy z niepełnosprawnościami oraz zawodników w kryzysie bezdomności. Taką wizję przedstawia Arturo Mariani, pisarz i były reprezentant Włoch w amp futbolu. Jego zdaniem nie chodzi o „włączanie” kogokolwiek do sportu, lecz o zagwarantowanie wszystkim prawa do uczestnictwa.
Jedno święto futbolu
Mariani proponuje, aby podczas kolejnego mundialu równolegle odbywały się mistrzostwa piłkarzy z niepełnosprawnościami fizycznymi i intelektualnymi, a także Homeless World Cup – turniej osób w kryzysie bezdomności. Przypomina, że Papież dodaje otuchy uczestnikom Homeless World Cup w liście „Życie w obfitości” ( La vita in abbondanza ), poświęconym wartości sportu.
Podobne rozwiązanie – jego zdaniem – można byłoby zastosować przy igrzyskach olimpijskich i paralimpijskich. „Sport jest jeden i jest dla wszystkich” – podkreśla. Pyta również, dlaczego wydarzenia określane jako równorzędne nadal odbywają się osobno, co może utrwalać podział na sport „pierwszej i drugiej kategorii”.
Prawo do uczestnictwa
Były piłkarz zaznacza, że równoległe rozgrywanie tych turniejów mogłoby mieć ogromną siłę społeczną. „Nie chodzi o «inkluzję», ponieważ wtedy musi istnieć ktoś, kto włącza osobę dotąd wykluczoną do już istniejącego środowiska sportowego lub społecznego. Chodzi natomiast o zagwarantowanie wszystkim prawa do uczestnictwa” – pisze.
„Jak wielką siłę społeczną miałby widok na boisku napastników z jedną nogą i dwiema kulami, pomocników z autyzmem czy obrońców z zespołem Downa?” – pyta Mariani.
Mundial własnego życia
Mariani wystąpił na mistrzostwach świata w amp futbolu w Meksyku w 2014 r. Urodził się z jedną nogą, ale – jak podkreśla – nigdy nie zrezygnował z dziecięcego marzenia o grze w piłkę.
„Wolę mówić nie o «niepełnosprawności», lecz o «pro-sprawności»” – wyjaśnia, przywołując ukute przez siebie określenie.
Sport, który przemienia
Według Marianiego równoległe rozegranie wszystkich tych turniejów byłoby „najbardziej rewolucyjnym aktem społecznym, jakiego może dokonać sport”.
„Sport nigdy nie wydaje ostatecznego wyroku: upadasz i podnosisz się silniejszy, a gdy przegrywasz, znajdujesz impuls i motywację, by następnym razem zwyciężyć. To nie jest tylko udana metafora. To jest życie” – podsumowuje.
Tydzień z Wiara.pl
Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Niedzielny – edycja sandomierska
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.