RAK
    Dopiero się zaczyna, czy utknęli i wojna się zmienia? Wiosenna niepewność na froncie

    Dopiero się zaczyna, czy utknęli i wojna się zmienia? Wiosenna niepewność na froncie

    924 odsłon
    Dopiero się zaczyna, czy utknęli i wojna się zmienia? Wiosenna niepewność na froncie

    Title: Dopiero się zaczyna, czy utknęli i wojna się zmienia? Wiosenna niepewność na froncie URL Source: https://wiadomosci.gazeta.pl/swiat/7,198077,32770037,dopiero-sie-zaczyna-czy-utkneli-i-wojna-sie-zmienia-wiosenna.html Published Time: 2026-05-05T17:22:33+02:00 Markdown Content: # Dopiero się zaczyna, czy utknęli i wojna się zmienia? Wiosenna niepewność na froncie REKLAMA REKLAMA [](https://www…

    5 maja 2026, 17:22

    Ostatnie miesiące to rekordowo powolne postępy Rosjan na froncie. Nadchodzi moment, kiedy okaże się, czy to planowana pauza, czy doszło do fundamentalnej zmiany w wojnie. Czyli trwa usilne wypatrywanie oznak rosyjskiej ofensywy wiosenno-letniej.

    Sytuacja na froncie w Ukrainie na początek maja

    Fot. Gazeta.pl/Map.Ukrdailyupdate.com

    W ubiegłym roku przełom zimy i wiosny był podobny. Po znaczących zdobyczach jesienią Rosjanie znacząco zwolnili, przeczekując trudną pogodę i gromadząc siły. W marcu i kwietniu wznowili presję, czego skutkiem były wyraźnie widoczne w maju duże zdobycze terenowe. W tym roku wyhamowanie Rosjan jest jednak większe i dłuższe, więc pojawił się ostrożny optymizm, że może opadli z sił. Kwiecień nie wskazał jednoznacznie, czy to prawda, czy ułuda. Trwa wyczekiwanie.

    Zobacz wideo

    Spojrzenie statystyczne

    Ostatni miesiąc z dużymi postępami Rosjan to grudzień. Oznacza to około 350-450 kilometrów kwadratowych Ukrainy utraconych wówczas na rzecz agresora, w zależności od tego, kto i jak liczył. Według źródeł mocno prorosyjskich (profil "Creamy_Caprice" na Telegramie) nawet 550 kilometrów kwadratowych. Styczeń według części wyliczeń był już początkiem wyraźnego załamania postępów (proukraińska grupa DeepState) albo utrzymania ich na podobnym poziomie. Luty to już bez wątpliwości załamanie do poziomu rzędu 120 km2. W znacznej mierze za sprawą lokalnej ukraińskiej kontrofensywy na północ od Hulajpoła, która doprowadziła do odbicia istotnych obszarów. Przełożyło się to na znacznie pogorszony wynik brutto Rosjan na całym froncie.

    Mimo że w marcu większe ukraińskie ataki ustały, to wynik rosyjski istotnie się nie poprawił. Było to około 160 km2 według najpopularniejszych źródeł. W kwietniu sytuacja zaczęła się robić mniej jasna, ponieważ doszło do wyraźnego rozminięcia się ocen źródeł prorosyjskich i ukraińskich. Według tych pierwszych widać wzrost do zdobyczy rzędu ponad 300 km2. Według tych drugich utrzymanie marcowego dołka. Według neutralnej fińskiej grupy analitycznej Black Bird widać pewne odbicie po bardzo złym dla Rosjan lutym i marcu, ale do poziomu zaledwie niecałych 100 km2. Przy czym według wszystkich źródeł istotne jest to, że ponad połowa kwietniowych zdobyczy Rosjan to trzeciorzędne kierunki działań w rejonach przygranicznych obwodów charkowskiego i sumskiego.

    Kilometry kwadratowe zajęte przez Rosjan w ujęciu ukraińskim, czyli optymistycznym

    Ujęcie fińskie, teoretycznie neutralne

    Istotnym wskaźnikiem sytuacji jest też raportowana przez Ukraińców liczba dziennych ataków Rosjan. Zimą 2025 roku nastąpił ich zauważalny spadek. Do poziomu nawet setki dziennie średnio w lutym. W tym roku takiego zjawiska nie było. Średnia miesięczna ciągle utrzymuje się w rejonie około 150 kontaktów bojowych. Tak samo tą zimą nie spadło tempo bombardowań frontowych przy pomocy bomb szybujących. To jedno z kluczowych narzędzi Rosjan do wspierania ataków swoich wojsk lądowych. Liczba zrzuconych bomb według ukraińskich raportów wręcz systematycznie wzrastała od grudnia do marca. Z poziomu 4500 zrzuconych w tym pierwszym, do rekordowych 8000 w tym drugim. W kwietniu wartość ta nieco spadła do 6900, ale i tak pozostaje znacznie wyższa niż kiedykolwiek w 2025 roku.

    Z tego całego liczenia wynika jasno, że zima i wczesna wiosna były okresem istotnego spadku tempa rosyjskiego posuwania się naprzód. Jednak bez jednoczesnego spadku liczby ataków oraz nalotów. Teraz jesteśmy w stanie pewnej niepewności co do tego, czy ten okres wyhamowania się skończył, czy nadal trwa i trwać będzie. Czyli czy wszystko idzie z ogólnym planem rosyjskiego dowództwa i po pauzie na reorganizację oraz wzmocnienie, nastąpi powrót do w miarę stałego tempa zdobywania terytorium Ukrainy. Czy jednak Rosjanie mają problem i grzęzną.

    Maj będzie też istotny z uwagi na toczące się właśnie manewry dyplomatyczne wokół krótkiego zawieszenia broni związanego z rosyjską celebracją zwycięstwa w II wojnie światowej. Odbywa się ono 9 maja. Władimir Putin ogłosił jednostronnie zawieszenie broni na ten dzień i poprzedni. Oficjalnie jako gest dobrej woli. Nieoficjalnie jako sposób na zmniejszenie ryzyka ukraińskiego ataku dronowego, który mógłby zakłócić obchody i być poważnym ciosem wizerunkowym dla Kremla. Kijów w odpowiedzi oznajmił, że tego rodzaju deklaracje medialne są "niepoważne" i oznajmił, że w zamian ogłasza swoje zawieszenie broni na 5-6 maja. Jeśli Rosjanie tego będą przestrzegać, to będzie można rozmawiać o przedłużeniu go na święto.

    Dla frontu tego rodzaju manewry dyplomatyczne oznaczają tyle, że Rosjanie nie mogli planować żadnych poważnych działań ofensywnych w najbliższych dniach. Inaczej nie ogłaszaliby swojego zawieszenia broni, które kolidowałyby z atakami. Jeśli więc cokolwiek poważnego ma się dziać, to dopiero w połowie miesiąca. To znacznie później niż rok temu, kiedy Rosjanie ruszyli jeszcze w marcu i kwietniu. To kolejny argument dający nadzieję, że rzeczywiście osłabli i nie są w stanie wojować jak jeszcze rok temu.

    >>>>> Tegoroczne świętowanie Dnia Zwycięstwa w Rosji będzie dziwne. Kluczowe święto Kremla zostało znacznie okrojone ze strachu przed ukraińskimi dronami - pisze na Wyborcza.pl Wacław Radziwinowicz. >>>>>

    Wolniej, ale jednak ciągle naprzód

    Niezależnie od tego jest ewidentne, że Rosjanie ciągle powoli, ale jednak idą naprzód. Donbas pozostaje dla nich kluczowym kierunkiem. Tak jak w 2025 roku priorytetem było zdobycie miasta Pokrowsk, tak na ten będzie to Konstantynówka i dotarcie bezpośrednio pod Kramatorsk oraz Słowiańsk. To największe miasta Donbasu pozostające pod ukraińską kontrolą, których zdobycie faktycznie dopełniłoby podboju całego tego regionu. Są położone obok siebie i otaczają je liczne umocnienia, więc są też czasem nazywane bliźniaczymi fortecami. Rosjanie zbliżają się do nich z trzech kierunków. Od północy przez rejon Łymania, od wschodu z rejonu Siewierska i od południa od Konstantynówki. Są około 20-30 kilometrów od centrów obu miast i już nękają je artylerią oraz dronami.

    Kierunek północny pozostaje bez większych zmian od końca 2025 roku. Ukraińcom udaje się na razie utrzymywać Łymań, choć rosyjskie ataki regularnie docierają do skraju miasteczka. Znacznie gorzej jest na kierunku wschodnim, gdzie Ukraińcom jesienią posypała się obrona rejonu Siewierska, wcześniej twardo trzymana przez lata. W grudniu utracili samo miasto i do dzisiaj Rosjanie posunęli się około 10 kilometrów dalej na zachód. Relatywnie łatwo przeszli nawet pozornie dogodne do obrony wzgórza położone na tym kierunku. Aktualnie Ukraińcy mieli jednak jako tako opanować sytuację. Dalej na południe jest rejon Czasiw Jaru, gdzie Ukraińcy pomimo utraty samego miasta już ponad rok temu, nie pozwolili Rosjanom pójść dalej.

    Kilkanaście kilometrów dalej na południe jest Konstantynówka, która właściwie na pewno będzie tegorocznym odpowiednikiem Pokrowska. Miastem, o które będą się toczyć najintensywniejsze boje, skupiające uwagę obu stron. Rosjanie podchodzą do niego aktualnie od południa i południowego wschodu. W tym rejonie cały skraj zabudowań miasta, w postaci domków jednorodzinnych, jest rozległą szarą strefą. Tempo postępów Rosjan jest jednak niewielkie i jeśli nic się nie zmieni, to walki o Konstantynówkę mogą potrwać większą część roku.

    Intensywne walki toczą się też dalej na zachód w rejonie zdobytego przez Rosjan pod koniec 2025 roku Pokrowska. To na tym odcinku frontu Ukraińcy najczęściej donoszą o kontaktach bojowych. Tracą tam też teren, na przykład bronioną od końca lata 2025 roku ważną kopalnię węgla koksowego obok wsi Udaczne. Za Pokrowskiem są jednak głównie pola i nieliczne małe wioski, więc aktualnie walki nie toczą się o nic konkretnego, ale niewielkie skupiska domów i kolejne zagajniki na miedzach. Dalej na zachód, już na Zaporożu, po serii ukraińskich kontrataków w lutym i marcu sytuacja w rejonie Hulajpoła wróciła zasadniczo do stanu wyjściowego. Po chwili wybicia z rytmu to Rosjanie atakują i zyskują teren, idąc na zachód, zwijając od boku ukształtowany jeszcze w 2022 roku front na Zaporożu. Robią to bardzo powoli, ale robią. Na samym zachodnim skraju tegoż odcinka frontu, na brzegu niegdysiejszego Zalewu Kachowskiego (opróżnionego po zniszczeniu tamy w Nowej Kachowce w 2023 roku), obie strony intensywnie walczą o dwie niewielkie miejscowości Primorskie i Stepnohirsk. Rosjanie już wiele razy deklarowali ich zdobycie, ale ciągle są one raczej szarymi strefami. Ukraińcy w sposób zdeterminowany starają się nie dopuścić ich bliżej dużego i ważnego miasta Zaporoże, którego centrum jest położone tylko 25 km na północ od Primorskie.

    Na drugim końcu frontu w rejonie Kupiańska i dalej na pograniczu aż po Sumy, sytuacja pozostaje względnie niezmienna. Rosjanie zachowują inicjatywę i mają bardzo powolne, ale jednak sukcesy. Na wschód od Kupiańska, który Ukraińcy odbili jesienią 2025 roku, ich pozycje obronne powoli się rozsypują. Choć były trzymane już od właściwie 3 lat. Trwanie po wschodniej stronie rzeki Oskił, płynącej przez Kupiańsk i wzdłuż tego odcinka frontu, ma się stawać dla Ukraińców niewykonalne ze względu na ciągłe ataki Rosjan na logistykę. Staje się realne, że latem ostatnie pozycje za rzeką zostaną oddane i ukraińskie wojsko cofnie się za Oskił. Jednocześnie tracąc też wschodnią część Kupiańska.

    Na przestrzeni ostatniego miesiąca stosunkowo duże zyski w terenie Rosjanie mają wzdłuż granicy w obwodach charkowskim i sumskim. Jednak dla obu stron są to odcinki frontu o marginalnym znaczeniu. Rosjanom służą właściwie do tego, aby wiązać tam siły Ukraińców. Tak, aby nie można ich było użyć gdzie indziej. Ukraińcy starają się więc tam bronić minimalnymi siłami, dosyłając poważniejsze tylko wtedy, kiedy sytuacja staje się kryzysowa. Umożliwia to Rosjanom czasem nawet duże zdobycze w terenie, choć bez większego znaczenia strategicznego. Tak jak teraz w kwietniu zajęli pas przy granicy na wschód od miasta Sumy, istotnie podbijając swoje statystyki za miesiąc.

    Interaktywna mapa pokazująca zmiany w kontroli terenu w ciągu ostatnich lat. Można ją zbliżyć na obszary opisane powyżej i pokazane na mapach, aby zobaczyć postępy Rosjan w czasie.

    Oczekiwanie na bardziej przekonujące dane

    Widać więc, że pomimo wyraźnego spadku tempa Rosjan, to nadal oni utrzymują inicjatywę. Sytuacja na froncie nie zmieniła się bowiem fundamentalnie. Ukraińcy cierpią na ten sam krytyczny brak ludzi co w 2025 roku. Reformy systemu mobilizacyjnego ciągle nie ma. Głównym narzędziem radzenia sobie z tym problemem pozostają więc roboty, których na froncie jest więcej i więcej. Są też coraz skuteczniejsze, zwłaszcza w atakowaniu głębszego zaplecza frontu w rejonie 30-50 kilometrów, co istotnie utrudnia życie rosyjskim logistykom.

    Rosjanie owszem ponoszą ciągle istotne straty, jednak nie na tyle dotkliwe, aby ich całkowicie zatrzymać. Ukraińców stać natomiast jedynie na małe lokalne kontrataki, do których muszą jednak używać swoich skromnych rezerw strategicznych. Dlatego z taką uwagą śledzone są statystyki opisane na początku. Gdyby maj potwierdził utrzymanie się niskiego tempa rosyjskich zdobyczy, to można by zacząć mówić o grzęźnięciu Rosjan i wyczerpywaniu się ich możliwości do prowadzenia wojny w sposób, w jaki robią to od końca 2023 roku. Miałoby to ogromne znaczenie. Na razie jednak za wcześnie, aby o tym przesądzać.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    LOTPolskie Linie Lotnicze