
Dobra, słuchajcie, mamy newsa z przyszłości, bo niby to rok 2026. Trump pojechał do Chin na zaproszenie Xi Jinpinga. No, kurde, to brzmi jak początek jakiegoś szalonego filmu. Wang Yi, chiński minister spraw zagranicznych, pieje z zachwytu,
Dobra, słuchajcie, mamy newsa z przyszłości, bo niby to rok 2026. Trump pojechał do Chin na zaproszenie Xi Jinpinga. No, kurde, to brzmi jak początek jakiegoś szalonego filmu.
Wang Yi, chiński minister spraw zagranicznych, pieje z zachwytu, że to historyczne spotkanie. Gadają o handlu, gospodarce, Tajwanie... No i niby się dogadali. Nowa wizja stosunków chińsko-amerykańskich, bla bla bla. Powiedzmy sobie szczerze, to brzmi jak standardowa gadka po takich spotkaniach. Pytanie, co się za tym kryje.
Serio, Trump i Xi razem? W 2026? To jest absurd. Albo to jakiś fake news, albo szykuje się coś grubego. Pamiętacie, jak Trump jeszcze niedawno straszył Chinami? A teraz nagle "konstruktywne stosunki"? Ciekawe, co oni tam ustalili za zamkniętymi drzwiami. I czy Tajwan na tym nie ucierpi. Bo znając Trumpa, to mógł im obiecać wszystko, byle tylko ugrać coś dla siebie. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Obyśmy się nie obudzili z ręką w nocniku.
Na podst. materiałów źródłowych
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.