
Pakistan chwali się, że pośredniczy między USA i Iranem. Premier Sharif mówi o "chwalebnej chwili". No, powiedzmy sobie szczerze, ja bym tak nie szalał z radości. Słuchajcie, kurde, co tu się w ogóle odjaniepawla? Pakistan, kraj z problemam
Pakistan chwali się, że pośredniczy między USA i Iranem. Premier Sharif mówi o "chwalebnej chwili". No, powiedzmy sobie szczerze, ja bym tak nie szalał z radości.
Słuchajcie, kurde, co tu się w ogóle odjaniepawla? Pakistan, kraj z problemami wewnętrznymi jakich mało, nagle wyrasta na rozjemcę światowego formatu? Serio? To brzmi trochę jak scenariusz kiepskiego filmu akcji. Premier twierdzi, że to zasługa "partnerstwa polityczno-wojskowego". No dobra, ale czy to naprawdę powód do dumy, że wojsko ma tak duży wpływ na politykę zagraniczną?
No i jeszcze jedno: co tak naprawdę Pakistan ugrał na tym pośrednictwie? Czy to realna zmiana wizerunku, czy tylko chwilowy efekt PR-owy? Bo, powiedzmy sobie szczerze, wizerunek Pakistanu na świecie raczej kojarzy się z problemami, a nie z rozwiązywaniem konfliktów. Poczekajmy, zobaczmy, ale ja bym z tym optymizmem trochę przystopował.
Na podst. materiałów źródłowych: DAWN.COM
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.