
Dlaczego Yungblud rozpłakał się na scenie w Czechach.
Jakie emocje towarzyszyły Yungbludowi podczas Bludfest 2026.
Co Yungblud przekazał fanom po wzruszającym występie.
Które elementy kariery Yungbluda wpłynęły na jego emocjonalne przeżycia.
Metallica zagrała zakazany hit. Muzycy sprytnie obeszli cenzurę
Yungblud rozpłakał się na scenie w Czechach. Do sieci trafiło nagranie
Yungblud dał koncert w Czechach podczas swojego festiwalu Bludfest 2026. W pewnym momencie piosenkarza przytłoczyła fala emocji, która doprowadziła go do łez.
Quiz: Trudny quiz z klasycznego rocka, w którym młodzież nie ma szans na 100%
Nie mogąc opanować wzruszenia, wokalista powiedział fanom, ile dla niego znaczą. Nagranie z tego momentu trafiło do sieci , a sam muzyk obficie skomentował to, co wydarzyło się w Czechach.
Dlaczego Yungblud wzruszył się podczas Bludfest 2026 w Czechach? Muzyk wyjaśnia
26 czerwca 2026 roku Yungblud wraz ze swoim festiwalem Bludfest dotarł do Czech . Podczas występu nie potrafił opanować swoich emocji. Muzyk zamieścił fragment występu w mediach społecznościowych i skomentował całą sytuację.
"Ostrzeżenie. Prawda nadchodzi. Proszę przeczytać cały podpis" - zaznaczył na wstępie. Wokalista zaczął wpis od wspomnienia o własnej niepewności związanej z publikacją nagrania z festiwalu. Nie chciał, aby został odebrany jako "nieszczery". W materiale wideo widać, jak Yungblud ociera łzy z twarzy dłońmi i przedramieniem, otwierając się przed festiwalową publicznością.
Ostatnio czułem się bardzo oderwany od wszystkiego - powiedział. - Starałem się budzić każdego dnia. Od dawna odczuwałem ból i nie wiem dlaczego. Ale za każdym razem, gdy widzę wasze twarze, za każdym razem, gdy widzę wasze oczy, za każdym razem, gdy na was patrzę, wiem, że gdzieś przynależę - padło ze sceny.
Poczucie bezpieczeństwa w obliczu świata zewnętrznym to coś, za co nigdy nie będę w stanie wam wystarczająco podziękować. Chcę tylko powiedzieć, że jesteśmy jak rodzina i jeśli kiedykolwiek będziecie się bać, jeśli będziecie się bać, jeśli kiedykolwiek poczujecie się zagrożeni, będziemy przy was. Będę przy was, do cholery - słyszymy na nagraniu.
W podpisie pod nagraniem muzyk wyjaśnił, dlaczego był tak mocno poruszony. Jak sam stwierdził, ogromne wzruszenie było "produktem ubocznym uwolnienia przez moje ciało fali emocji, która uderzyła mnie w zeszłym roku i której nie byłem w stanie przetworzyć".
Chociaż ostatni rok przyniósł Yungbludowi największy sukces w jego karierze, nie zawsze było łatwo. "Bycie artystą w dzisiejszych czasach jest bardzo dziwne, bo wszystko dzieje się tak szybko" - czytamy w poście. Opisał w nim swój stale zmieniający się styl muzyczny jako ciągłe poszukiwanie tożsamości, podkreślając jednocześnie, jak duże piętno odbiły na nim "hejt i niedowierzanie ze strony obcych ludzi w internecie lub zawziętych muzyków”.
W dalszej części swojej wypowiedzi artysta wykazuje uznanie dla artykułu prasowego, w którym stwierdzono, że "Yungblud nie jest fabryką przemysłową. Internet po prostu nie nadążał za tym procesem". Wspomina też prawie dekadę kariery scenicznej i granie koncertów w małych klubach dla 100 osób, zestawiając to z tym, co dzieje się obecnie - występowaniem na scenie własnego festiwalu, dla społeczności, którą zbudował.
Poruszający wpis Yungbluda. Artysta nie może uwierzyć w swój sukces
"Szczerze mówiąc, zastanawiałem się, czy opublikować to nagranie, bo nie chcę, żeby wyglądało to nieszczerze, jakbym robił to z jakiegoś ukrytego powodu, na przykład dla kliknięć czy osobistych korzyści, ale ostatecznie tak się stało i jest to autentyczne, więc pomyślałem: «pie*rzyć to»" - napisał muzyk.
"Szczerze mówiąc, ostatnio bardzo się męczyłem, a ten moment jest efektem ubocznym uwolnienia przez moje ciało fali emocji, która uderzyła mnie w zeszłym roku i której nie byłem w stanie przetworzyć. Nie będę kłamał, kiedy schodziłem ze sceny, czułem euforię, ale 20 minut później, kiedy byłem sam pod prysznicem, miałem załamanie" - wyznał Yungblud.
"Bycie artystą w dzisiejszych czasach jest bardzo dziwne, bo wszystko dzieje się tak szybko. Nigdy nie da się być skupionym na tym, co trwa, dłużej niż kilka godzin, przez co nie potrafisz odnaleźć się w tym, co czujesz - ani dobrze, ani źle" - wyjaśnił.
"W ciągu ostatnich 10 lat odbyłem milion różnych podróży, wypróbowałem milion różnych dźwięków, próbując zrozumieć, kim jestem i co mogę znaczyć dla świata każdego dnia, podczas gdy świat odkrzykuje. Ilość hejtu i niedowierzania wokół mnie ze strony obcych ludzi z internetu lub zawziętych muzyków naprawdę ciąży mi na sercu, bo przez ostatnie 10 lat starałem się tylko szerzyć miłość, budować coś, w co wierzę i jednoczyć ludzi w bezpiecznej przestrzeni" - czytamy.
"Naprawdę nie powinienem o tym mówić, bo wzbudza to wrażenie, że jestem lepszy i że to mnie nie dotyczy, ale w głębi duszy nie sądzę, żeby to była moja natura i powód, dla którego wszyscy się ze sobą łączymy. Wczoraj rano przeczytałem artykuł, który wydał mi się satysfakcjonujący. To dziwne, bo prasa zazwyczaj nie lubi mnie komplementować. Dziennikarze i influencerzy zyskują więcej kliknięć dzięki negatywnym komentarzom wokół mnie. Nie narzekam, bo myślę, że po prostu zajmuję dla nich taką przestrzeń, taki jestem artystą i taki jest świat" - zauważa wokalista.
"W tym artykule napisano: «Yungblud nie jest fabryką przemysłową. Internet po prostu nie nadążał za tym procesem» . To sprawiło mi radość. Myślę, że kiedy wszystko dzieje się tak szybko i miliony oczu patrzą na ciebie, a dwie godziny wcześniej nie wiedziały, że istniejesz, to oczywiście wydaje się to niewiarygodne. To brzmi nieszczerze, ale oczywiście, że jest autentyczne" - napisał Yungblud.
"Myślę, że właśnie dlatego jestem wam tak wdzięczny, że Was wszystkich tu mam. Rozkoszujemy się wspólną podróżą, która rozpoczęła się prawie 10 lat temu w lokalu dla 100 osób w Amsterdamie. Myślę, że właśnie dlatego tak bardzo się wzruszyłem, widząc 20 000 osób na polu w Czechach podczas festiwalu, który dwa lata temu w Wielkiej Brytanii zaczęliśmy od zera, a teraz mamy pierwszą edycję międzynarodową" - wyjaśnił.
"Pracowaliśmy tak intensywnie, że tak naprawdę nie byłem w stanie niczego przetworzyć, ale w tym momencie emocje wzięły górę. Potrzebowałem tego. Dziękuję za stworzenie przestrzeni, w której czuję się wystarczająco bezpiecznie, abym mógł naprawdę wyrazić siebie. Tę społeczność tworzymy my, dla nas wszystkich" - napisał w poście.
"Myślę, że najpiękniejsze w tym festiwalu jest to, że MY go zbudowaliśmy. To miejsce jest naszym domem. Czuję się tu, jakbym stał przed moją dziewczyną albo mamą. Nie mogę tego powstrzymać. Nie mogę niczego powstrzymać. Nie mogę być «profesjonalny». Nie mogę się ukryć - wyznał.
"W tej chwili, w głębi duszy, wiem, że muszę trochę nad sobą popracować, żeby przetworzyć wszystko, co czuję i nabrać siły, by iść dalej w tym tempie, wkraczając w kolejny wspólny rozdział. Będę czuł się dobrze w ciągu najbliższych kilku miesięcy, zanim zapadnę w sen zimowy i poświęcę czas na priorytetyzację mojej pracy" - wyjaśnił Youngblud.
"Do całej mojej wspaniałej społeczności czytającej to - chcę po prostu wyrazić, jak bardzo czuję się szczęśliwy, że Was mam. Ten dzień przypomniał mi, dlaczego to robię i jak wyjątkowe jest to, co mamy. Kocham Was z całego serca i jestem naprawdę wdzięczny. To zaszczyt spędzić z Wami moje życie. Jeśli jesteś dziennikarzem i czytasz to, proszę, nie przekręcaj niczego. To właśnie się czuję" - podsumował Yungblud.
Po występie na Bludfest w Czechach, Yungblud zrobi sobie kilka tygodni przerwy przed rozpoczęciem kolejnego etapu swojej trasy "Idols World Tour", która ruszy już 28 lipca w Indianapolis. Trasa koncertowa potrwa do początku sierpnia, z jednym i obejmie występ na festiwalu Lollapalooza 31 lipca.
Źródło: Antyradio/loudwire.com
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera , TikToka i Instagrama . Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!
Czytaj cały artykuł u źródła — Antyradio Katowice / Bielsko-Biała