![Jastrzębie rowerowym miastem? Mit czy realia [FELIETON]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn2.nowiny.pl%2Fim%2Fv1%2Fnews-900-widen-wm%2F2026%2F06%2F23%2F249519_1782210623_04237200.webp&w=1920&q=75)
Jastrzębie-Zdrój chętnie mówi o sobie jako o mieście rowerowym, ale czy rzeczywiście nim jest? Wystarczy przyjrzeć się codzienności – liczbie stojaków, nawykom mieszkańców i miejskiej infrastrukturze – by zobaczyć, że to bardziej ambicja niż fakt.
Wiesz coś więcej na ten temat?
Napisz do nas
Popularność rowerów rośnie. Widać to także w Jastrzębiu-Zdroju, szczególnie na Żelaznym Szlaku Rowerowym. Tylko czy naprawdę jesteśmy miastem rowerowym – na co dzień, a nie od święta?
Rower, wynalazek końca XIX wieku, wciąż trzyma się mocno i stał się jednym z najprostszych środków transportu. Upodobali go sobie także politycy – chętnie pokazują się na dwóch kółkach, licząc na sympatię wyborców. Może to i dobrze, bo dzięki temu powstają ścieżki rowerowe. Pytanie tylko, czy za tym idzie realna zmiana w sposobie poruszania się po mieście.
Na pierwszy rzut oka wygląda to obiecująco. Tłumy na Żelaznym Szlaku robią wrażenie. Ale wystarczy zadać sobie proste pytanie: ilu mieszkańców codziennie dojeżdża rowerem do pracy, szkoły czy na zakupy?
Odpowiedź widać choćby po infrastrukturze. Przed szkołami – i to nie wszystkimi – stojaki mieszczą najwyżej kilka rowerów. Pod urzędem miasta jest podobnie. A prezydent? Może rower trzyma w garażu straży miejskiej, tuż obok służbowego auta. Skala tych miejsc jasno pokazuje jedno: rower nie jest traktowany jako codzienny środek transportu. Nie bez powodu brakuje parkingów przed magistratem, a pod szkołami codziennie tworzą się korki.
Nie lepiej wygląda sytuacja przy miejskich instytucjach kultury. Przy budynkach Muzeum Miejskiego – ani przy ul. 1 Maja, ani w Parku Zdrojowym – nie przewidziano stojaków na rowery. Sam park, choć urokliwy, również nie daje wielu możliwości bezpiecznego pozostawienia jednośladu. Wyjątkiem jest Masnówka, gdzie zmieści się kilka rowerów. Efekt? Podczas imprez rowery przypinane są do wszystkiego – balustrad, lamp czy ogrodzeń. Improwizacja zamiast rozwiązania.
Można powiedzieć: są rowery miejskie. Tylko co z tymi prywatnymi? Co z turystami z Czech i użytkownikami Żelaznego Szlaku, którzy chcieliby zatrzymać się w parku czy odwiedzić muzeum? W praktyce muszą pilnować sprzętu albo zrezygnować ze zwiedzania.
Podobnie jest przy mniejszych sklepach. Duże sieci zwykle zapewniają miejsca na rowery, ale na osiedlach wciąż króluje latarnia albo poręcz przy schodach.
Weekendowe przejażdżki i letnie wycieczki nie czynią jeszcze miasta rowerowym. Wystarczy rozejrzeć się w zwykły dzień: ilu urzędników, uczniów czy pracowników dojeżdża rowerem? Niewielu.
Na razie trudno mówić o rowerowym Jastrzębiu. Najpierw trzeba stworzyć warunki – bezpieczne, wygodne i oczywiste. Dopiero potem można oczekiwać zmiany nawyków. I dobrze byłoby nie odkładać tego na kolejne lata.
19 komentarzy
Najpierw zadbajmy o drogi. Wstydem napawa podziurawiona i połatana Wodzisławska - nasz główny dojazd do autostrady. W Mszanie inny świat - droga równa jak talerz. Zabawę w rowery zostawmy bogatszym i tym którzy mają jakieś ciekawe miejsca jak Zalew Rybnicki, Trzy Wzgórza, skansen w Rudach , Obora, Lezczok, rynki miejskie, Pojezierze Palowickie. To są piękne i tam rowerzyści ciągną. A u nas gdzie robić ścieżki? Na Hałdy?!
W tematyce rowerowej Jastrzębie jest za Rybnikiem około 25 lat do tyłu. W czasach prezydenta Fudalego ok. 2001 powstał w Rybniku pierwszy utwardzony miejski szlak rowerowy o długości 2 km łączący dworzec pkp z bazylika. Był to pierwszy taki miejski szlak na całym Śląsku. W Rybmiku powstały pierwsze w regionie: skrytki rowerowe, kontrapasy, śluzy rowerowe, liczniki rowerzystów, parkingi dla rowerzystów a nawet stacje naprawcze. Już w latach 90 wytyczono ok 50 km! tras turystycznych. Drogi asfaltowe zbudowano wzdłuż Żorskiej, Raciborskiej, Rudzkiej, a w budowie są na Mikołowskiej. Jedyne dwa nowe przepusty pod ulicami lub koleją w naszym regionie wybudowano w Rybniku. Najwięcej km dróg rowerowych ma Rybnik. Największe sklepy rowerowe są w Rybniku. W centrum każdy Deptak jest także wygodnym miejscem poruszania się rowerzystów. Na Rynek z każdej strony można dojechać wygodnie rowerem. Pod sklepami i restauracjami stoją stojaki rowerowe. Rybnik jako jedyne miasto w regionie ma plan rowerowy do realizacji do 2030 roku. . Mimo że Jastrzębie to zapóźnione transportowo miejsce powinno się uczyć od najlepszych. Może za ok 25 lat osiągnie poziom jaki obecnie ma Rybnik? Rybnik nie uczy się od Jastrzębia i zamiast po torach kolejowych wybudował 3 km drogi asfaltowej przy linii kolejowej między przystankami Niedobczyce a Niewiadom można obserwować pociągi a nie jechać po dawnych torach. Rybnik ma dobre połączenia kolejowe, świetną obwodnicę, deptaku w centrum i świetne drogi rowerowe. Rybnik to świetne miejsce do życia!
~Jfjcgh Może dlatego że subregion zachodni jest zapyziały i zacofany jako relikt PRL? Zwłaszcza Rybnik to fatalna wizytówka z nawiedzonymi komentującymi sprawy Jastrzębia. W Jastrzębiu zrobiono jednak kiedyś strategiczny błąd oddając rowerzystom linię kolejową. Przecież w przyszłym roku będzie gotowa odnowiona dwutorowa linia z Zebrzydowic do Katowic. Będzie przygotowana na 160 km/h. Dałoby nam to też szybkie połączenie z Cieszynem, Ustroniem I Wisłą. Rowerzystom jeśli już to trzeba było zrobić trasę w innym miejscu.
Jastrzębie ma obecnie najlepszą infrastrukture rowerową w Subregionie Zachodnim. Pomijając juz znany w całej Polsce ŻSR. W zeszłym roku WYBUDOWANO (nie namalowano pasów byle gdzie, jak to robią np w Rybniku) za 15 mln 5 km drogi rowerowej wzdłuż ul.Libowiec. W Rybniku budowa scieżek rowerowych polega na malowaniu pasów z logo roweru, na szosie za parę zł.
Wszystko tu jest zapyziałe i zacofane. Bo nasze miasto to relikt PRL niedostosowane ani dla pieszych ani rowerzystów ani kierowców.
~bankrot Tak źle z kasą w budżecie nie jest w Jastrzębiu. Jest natomiast źle wydawana i od lat istnieje gigantyczny przerost wydatków na tzw edukację. Miasto dorzuca ponad połowę ponad przeciętną dla Polski na armię nauczycieli i infrastrukturę i garstkę dzieci. Mnie zastanawia dlaczego powstało aż tyle szkół specjalnych. Rzeczywiście rodzą się teraz tylko sami upośledzeni? A jeśli tak to dlaczego? Wracając do rowerów - to nie jest niezawodny środek transportu i dlatego infrastruktura nie powinna być wysoko w hierarchii wydatków.
Bieda w budżecie Jastrzębia aż piszczy a wy byście chcieli dróg dla rowerów. Tu nie ma pieniędzy nawet na kible, parkingi czy pozimowe naprawy dróg! SJZ = dziadostwo
Jastrzębie jeszcze coś tam rowerowo robi Wodzisław z kolei od 20 lat nie zrobił ani jednej ścieżki rowerowej !!!
PROSTE JAK BUDOWA RUSKIEGO CEPA!!!!!! NIE MA KOLEJII DO JASTRZĘBIA JAK I Z JASTRZĘBIA TO I LUDZISKA NIE UWAŻAJĄ ROWERÓW ZA STOSOWNE!! Tu jest rylowski sznur..hah
@ja11 no nie wiem bo przejedziesz granicę z Czechami i pełno rowerzystów ale jaka tam wspaniała infrastruktura! Czy tam mają klimat tropikalny? ;) No ale czego chcemy od Jastrzębia?! Tu się nie dba ani o transport drogowy ani kolejowy ani rowerowy ani miejski. Beznadziejnie ja co raz większa w tej dziurze.
Klimat nas raczej nie rozpieszcza, co z tego że rano będzie ładna pogoda jak po południu może padać. Do pracy rowerem można podjechać gdy się ma bardzo blisko.
Skoro prezydent wozi 4 litery samochodem a z rowerem lubi się fotografować. To o czym my w ogóle mówimy? Wiadomo służbowy samochód dodaje prestiżu - ale czy na pewno?
Jesteśmy antyrowerowym miastem i antyprzyjaznym. Nie ma w ogóle osiedlowych i miejskich ścieżek. Nie ma kompleksów leśnych z fajnymi duktami leśnymi. Nie ma pociągów więc nie możemy sobie robić dłuższych wycieczek z rowerem. Odnoszę wrażenie jakby zrobiono szlak żelazny i po problemie a przecież on umożliwia dojazd tylko do Czech w jednym kierunku. Nie ma jakichś przyjemnych zacienionych nieulicznych szlaków do Wodzisławia, Pszczyny czy Żor. W Jastrzębiu nikt nie ma lekko ale rowerzyści są kompletnie zapomniani przez urząd.
O jakim rowerowym mieście my tu mówimy? Jeden szlak rowerowy z prawdziwego zdarzenia nie czyni Jastrzębia miastem przyjaznym dla rowerzystów. To tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni. A aby tak się stało to trzeba gigantycznych nakładów na kompletną przebudowę infrastruktury drogowej.
Co z tego, że mamy Żelazny Szlak, jak żadna sensowną droga rowerowa nie prowadzi do parku!!!! Rowerzyści chcący coś zjeść, od razu planują wizytę na rynku w Karwinie. Wystarczyłoby wytyczyć pas na Rozwojowej i przebudować K. Miarki i mamy piękny dojazd. No ale do tego jest potrzebne myślenie w UM!!!!
W Jastrzębiu strach jeździć na rowerze po ulicach bo pełno dziur jest a jedyną fajna droga rowerowa to żelazny szlak. Szkoda że ten prowadzi donikąd i nie obsługuje żadnego większego osiedla ani zakładu pracy. Rowerzyści w Jastrzębiu lekko nie mają
Do Ojciec_Mateusz_na_rowerze Jasne, urzędnik lepiej się czuje jak swoim samochodem, wydalajacym spaliny przyjedziepod budynek urzędu. Szpilki i garnitur - be ztego urzędasy się nie potrafią obejsć. Nikt nie mówi o jeżdzie na rowerzez podczas ekstremów pogodowych. Problem w tym, że oni na rower nie wsiąda, bo im korona z głowy spadnie i się panie i panowie nieswojo czują na rowerach.
Sorry ale taki mamy klimat że przez większą część roku jazda rowerem nie jest niezawodnym środkiem transportu nawet na krótkim dystansie. Mnie rowery nie rajcują nawet pomimo propagandy że mamy wspaniały szlak rowerowy. Wolałbym tą trasą jak za dawnych czasów dojechać znowu pociągiem do Zebrzydowic, przez które przebiega międzynarodowa lubią E 65 lub do Cieszyna.
Już wyobrażam sobie urzędników w garniturach i urzędniczki w kieckach i szpilkach jak dojeżdżają do pracy i to jeszcze w ten upał na rowerach gdzie następnie przyjmują patentów w śmierdzących od potu i lejących się z tyłka i spod pach potem.Z tymi urzędnikami na rowerach to Pani chyba już peron odjechał.