
fot. Radio 90 Szacowany czas czytania: 03:15
Związki Zawodowe w JSW o spółce
Spółka ma miliard długu w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, kolejnych ponad 600 milionów jest winna dostawcom dostawców. By ratować spółkę, górnicy zgodzili się w referendum oddać świadczenia w wysokości miliarda 200 milionów złotych. W podpisanym rozumieniu zarząd też złożył zobowiązanie – mówi przewodniczący Związku Zawodowego „Kadra” Pracowników JSW, Marek Płocharski.
Marek Płocharski: W porozumieniu wykonawczym zarząd zobowiązał się pozyskać 2 miliardy 900 mln zł z Funduszu Reprywatyzacji. Nie powiedział, że będzie rozmawiał. Nie powiedział, że się postara. Powiedział, że pozyska te pieniądze. To jest cytat z dokumentu, który podpisali. I co się stało? Z pierwotnie zakładanej kwoty 2 mld 900 mln zł do kasy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, nie trafiła ani złotówka. To jest najpoważniejsze naruszenie tego porozumienia. Przewodniczący Związku Zawodowego „Kadra” Pracowników JSW, Marek Płocharski. fot. Radio 90 Działania zarządu JSW wskazują na to, że nie zamierza walczyć o spółkę, na horyzoncie jest widmo upadłości JSW i jej sprzedaż – twierdzi Marek Płocharski.
Marek Płocharski: Pytamy, czy zagraniczni inwestorzy stoją u drzwi JSW i czekają na przejęcie kopalni koksowni. Czy to przypadek, czy to celowe działanie? My nie stawiamy dziś wyroków, ale stawiamy pytania i żądamy odpowiedzi. Bo jeśli to, co do nas dociera, jest prawdą, to nie mówimy już o niekompetencji. Mówimy o działaniu na szkodę tej spółki, na szkodę pracowników i na szkodę polskiego interesu strategicznego. Nie po to walczyliśmy przez 30 lat o tą spółkę, żeby dziś oddać ją kawałek po kawałku Ukraińcom, bez urazy, Niemcom, polskim spekulantom za przysłowiową złotówkę. Dług wobec dostawców JSW powoduje, że zaczynamy się bać o nasze bezpieczeństwo – dodaje przewodniczący „Kadry”.
Marek Płocharski: Zeszliśmy do takiego poziomu, że mamy braki w obudowie górniczej. Obudowa górnicza ratuje życie naszym pracownikom, pozwala im produkować węgiel. My tą obudowę musimy mieć z zapasem. I teraz wyobraźcie sobie państwo, że kontrahent, który nie ma zapłacone za tą budowę powie nie dostaniecie nic za rok. To co my mamy zrobić? Trzeba zatrzymać produkcję. Brakuje paliwa do kolejek spągowych. Ludzie chodzą kilometrami do pola, gdzie i tak pracują w temperaturze. Brakuje pieniędzy na pył kamienny. Podstawowa rzecz dla bezpieczeństwa, dla produkcji. My musimy opylać tym pyłem wszystkie wyrobiska w ilości takiej, jaką przewidują przepisy. My nie możemy patrzeć na to, że za chwileczkę będziemy mieli następną tragedię. Związkowcy zapowiadają, że jeżeli sytuacja się nie zmieni o zaniedbaniach i zagrożeniach powiadomią Wyższy Urząd Górniczy. Ile pieniędzy trzeba „na już”, by ratować JSW?
Marek Płocharski: Na ratunek Jastrzębskiej Spółce Węglowej, tak ja uważam, dokapitalizowanie od właściciela minimum 3 miliardy. Ale to nie wystarczy. Trzeba na gwałt pozyskać pieniądze z instytucji zewnętrznych, żeby suma summarum była to kwota około 5 miliardów złotych. Mówię tak dlatego, ponieważ mamy zobowiązania. To nie jest pierwszy miesiąc, kiedy nie mamy pieniędzy na wynagrodzenia. Jak myślicie, że górnicy, którzy ciężko tyrają na dole, będą pracować za darmo, narażać swoje życie za darmo? Ja mogę oświadczyć państwu, że jedna wypłata nie zostanie zapłacona i stajemy wszystkimi kopalniami. Nikt za darmo tu pracował nie będzie. Jeżeli sytuacja się nie zmieni związkowcy zapowiadają dalsze działania w celu ratowania spółki i miejsc pracy. Jakie? Tego na razie nie chcą zdradzać.