
fot. NFZ Szacowany czas czytania: 01:33
To już prawdziwa plaga kleszczy
Śląski oddział NFZ alarmuje: liczba zachorowań na choroby odkleszczowe stale rośnie.
Alicja Potrawa: Liczba pacjentów korzystających z pomocy lekarskiej z powodu chorób odkleszczowych stale rośnie. W ubiegłym roku były to 124 tysiące osób w całej Polsce. Z kolei w województwie śląskim lekarze POZ udzielili świadczeń prawie 14 tysiącom pacjentów z chorobami odkleszczowymi. Wśród nich aż 8 tysięcy osób chorowało na boleriozę. Dane przytacza rzecznik śląskiego NFZ Alicja Potrawa. Pajęczaki te przenoszą niebezpieczne dla zdrowia bakterie i wirusy, które mogą wywołać poważne powikłania neurologiczne oraz kardiologiczne. Eksperci przypominają, by po każdym powrocie z zielonych terenów dokładnie obejrzeć swoje ciało. Najbardziej charakterystycznym sygnałem alarmowym jest rumień wędrujący, jednak lekarze ostrzegają, że nie pojawia się on u każdego zakażonego.
Alicja Potrawa: Pierwsze objawy zakażenia mogą pojawić się od kilku dni do kilku tygodni po ukąszeniu. To zaczerwienienie skóry, które stopniowo się powiększa i często przybiera kształt pierścienia z jaśniejszym środkiem. Warto jednak pamiętać, że rumień może mieć też inną postać lub w ogóle nie wystąpić. Inne niepokojące objawy to gorączka, uczucie zmęczenia i osłabienia, bóle głowy, bóle mięśni i stawów, objawy przypominające grypę oraz ogólne, złe samopoczucie. Warto pamiętać, że zniknięcie rumienia nie oznacza samoistnego wyleczenia. Po ukąszeniu kleszcza obserwuj skórę i swoje samopoczucie przez kilka tygodni. Uważajcie w lasach, parkach i ogrodach czy na działkach, mamy bowiem pełnię sezonu aktywności kleszczy, ale i czas na wypoczynek w plenerze. Przestrzegała Alicja Potrawa, rzecznik śląskiego oddziału NFZ.