
25.06.2026
Pięć lat więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz obowiązek wypłaty zadośćuczynienia rodzinie ofiary – taki wyrok usłyszał 42-letni Dariusz B., oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku quadem w Myszkowie. Prokuratura uważa jednak, że kara jest zbyt łagodna i zapowiada złożenie apelacji.
Wyrok zapadł 24 czerwca przed Sądem Rejonowym w Myszkowie. Oprócz kary pozbawienia wolności sąd orzekł wobec skazanego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Mężczyzna ma również zapłacić 100 tys. zł zadośćuczynienia synowi zmarłego oraz 50 tys. zł jego żonie.
Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa w Myszkowie, śledczy nie zgadzają się z wymiarem kary. W ocenie prokuratora pięcioletni wyrok jest rażąco łagodny, zwłaszcza że za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości i pod wpływem środków odurzających grozi od 5 do 20 lat więzienia. Prokuratura wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku, co jest pierwszym krokiem do wniesienia apelacji.
Do tragedii doszło 17 lipca 2025 roku w Myszkowie. Z ustaleń śledczych wynika, że Dariusz B. wcześniej odwiedził swojego 45-letniego sąsiada, z którym spożywał alkohol. Następnie obaj mężczyźni wraz z 9-letnim synem sąsiada wsiedli na quada. Podczas jazdy ulicą Sikorka kierujący stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w drzewo.
45-letni pasażer doznał ciężkich obrażeń i zmarł kilka dni później w szpitalu. Jadący z nimi 9-letni chłopiec odniósł liczne złamania oraz obrażenia wewnętrzne i nadal wymaga specjalistycznego leczenia.
Badania wykazały, że kierowca miał około 1,3 promila alkoholu w organizmie. W jego krwi stwierdzono również obecność amfetaminy.
Opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych wykazała, że 42-latek przekroczył dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym o 35 km/h. Dodatkowo ani kierowca, ani przewożeni pasażerowie nie mieli kasków ochronnych.
W trakcie śledztwa Dariusz B. początkowo nie przyznawał się do winy i twierdził, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. W późniejszym etapie postępowania przyznał się do spowodowania wypadku, jednocześnie zaprzeczając, by zażywał amfetaminę.
Przez cały czas trwania postępowania wobec oskarżonego stosowany był tymczasowy areszt. 42-latek wcześniej nie był karany.
pn fot. archiwum policji
Zadaj pytanie
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt strony