
Tomasz Borówka
02/07/2026 - 11:41
W województwie śląskim działają już kolejne odcinkowe pomiary prędkości – na A1 między węzłami Zabrze Północ i Zabrze Zachód oraz na „wiślance”. Przy okazji warto przypomnieć, jak zaczynało się automatyczne mierzenie prędkości w regionie. Latem 1961 roku reporter Trybuny Robotniczej i fotoreporter Zygmunt Wieczorek obserwowali test pierwszego milicyjnego radaru. „Radar nie kłamie” – pisała gazeta, gdy urządzenie na trójnogu udowodniło kierowcy „Warszawy”, że jechał 60 km/h na odcinku z ograniczeniem do czterdziestki.
W województwie śląskim działają już kolejne odcinkowe pomiary prędkości – 30 czerwca 2026 roku uruchomiono system na DK81 („wiślance”) oraz nowy, 4,2‑kilometrowy odcinek na autostradzie A1 między węzłami Zabrze Północ i Zabrze Zachód . Te OPP są już dziesiątym i jedenastym w regionie, dołączając do listy obejmującej m.in. DTŚ, DK88, DW935 czy długi, 19‑kilometrowy odcinek A1 Mykanów–Radomsko.
Nowoczesne kamery mierzą średnią prędkość na całym odcinku, uspokajają ruch i – jak podkreśla CANARD – zmniejszają liczbę zdarzeń drogowych.
To dobry moment, by przypomnieć, jak na Śląsku zaczynała się historia automatycznego mierzenia prędkości . Bo zanim pojawiły się cyfrowe kamery, łamiacych ograniczenie prędkości kierowców zatrzymywał… milicyjny radar na trójnogu .
Lato 1961: „Radar nie kłamie!”
W upalny dzień 1961 roku – kilka tygodni po tym, jak Gagarin poleciał w kosmos i zaledwie kilkanaście dni po wizycie pierwszego kosmonauty na Śląsku – reporter Trybuny Robotniczej , podpisujący się skrótem KRA stanął wraz z milicjantami przy niebezpiecznym odcinku szosy, gdzie obowiązywało 40 km/h . Obserwowali nadjeżdżającą „Warszawę”, która – jak potem utrzymywał kierujący – jechała „zgodnie z przepisami”. Milicjant z „lotnej” podniósł rękę, samochód zahamował, a kierowca z przekonaniem stwierdził, że nic mu nie udowodnią.
Obok drogi stał jednak dziwny przyrząd na trójnogu : skrzynka z wyłącznikami i dużym „talerzem” z charakterystycznym prętem. To była najnowsza wtedy zdobycz techniki – polski radarowy miernik prędkości , skonstruowany wspólnym wysiłkiem Państwowego Instytutu Teletechniki w Gdańsku , zespołu Politechniki Warszawskiej pod kierownictwem prof. Sowińskiego oraz Warszawskich Zakładów Radiowych .
Urządzenie wysyłało fale elektromagnetyczne w stronę nadjeżdżającego pojazdu, a odbite sygnały dawały precyzyjny odczyt prędkości . Na tablicy z tyłu skrzynki pojawił się wynik: 60 km/h . Kierowca musiał przyjąć mandat. „Radar nie kłamie” – podkreślał reporter.
Pierwszy śląski test milicyjnego radaru
Państwowy Instytut Teletechniczny (PIT) posiadał swoje kluczowe oddziały w Warszawie i Gdańsku. Z kolei Warszawskie Zakłady Radiowe Rewar dysponowały jedyną w kraju linią technologiczną zdolną do produkcji zaawansowanych lamp mikrofalowych (magnetronów i klistronów) oraz anten radarowych. Połączenie sił prof. Sowińskiego z PW, inżynierów z PIT oraz zaplecza produkcyjnego T-1 (zakładów Rawar) było jedyną drogą w PRL, by w ogóle zbudować działające urządzenie mikrofalowe.
Urządzenie z 1961 roku było tzw. „Miernikiem mikrofalowym MM-1” lub jego bezpośrednim rozwinięciem laboratoryjnym. Był to potężny, ciężki zestaw zamknięty w metalowej skrzyni. onieważ technologia opierała się na zawodnych i podatnych na wstrząsy lampach próżniowych (zamiast tranzystorów), urządzenie wymagało stałej kalibracji i było zbyt delikatne do codziennej służby patrolowej. Antena wystawała przez okno zaparkowanej milicyjnej Warszawy M20 (w której można ją było zamontować na tylnym siedzeniu) lub z jej bagażnika. Ale też można ją było ustawić na statywie obok drogi – i tak też uczynili śląscy funkcjonariusze.
Początek nowej epoki
Do tej pory milicjanci posługiwali się... stoperami , metodą zawodną i podatną na błęd, a dla nas dziś mogąca wyglądać wręcz komediowo. Radar miał to zmienić. Testy na Śląsku były pierwszym etapem przed produkcją seryjną , a MO – jak pisała gazeta – zyskiwała „jeszcze jedną broń w walce z anarchią na szosach”.
Eksperymenty opisane przez „Trybunę Robotniczą” z 1961 roku udowodniły jednak Milicji Obywatelskiej, że polscy inżynierowie potrafią okiełznać zjawisko Dopplera na drodze. To właśnie te testy dały zielone światło dla dalszych prac, które dekadę później – po upowszechnieniu się polskich tranzystorów i układów scalonych – zaowocowały w pełni mobilnym, seryjnym juz miernikiem prędości MIRADO-732.
W 1961 roku towarzyszył temu wszystkiemu Zygmunt Wieczorek , legendarny śląski fotoreporter, który udokumentował także moment narodzin nowej epoki kontroli drogowej.
Wycinek z TRybuny Robotniczej z 1961 r. (źr. SBC)
Może Cię zainteresować:
Nowy odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A1 w woj. śląskim już działa. Ma ponad 4 km długości
30/06/2026
Może Cię zainteresować:
Działa już odcinkowy pomiar prędkości na "wiślance", czyli na DK81. Pomiar na długości ponad 3 km
30/06/2026
Może Cię zainteresować:
7600 zł mandatów i 96 punkty karne. "Śląska królowa odcinkowych pomiarów prędkości" koronowana przez policję
15/06/2025
Subskrybuj ślązag.pl
02/07/2026
Tomasz Borówka
Napisz do mnie