
04.07.2026
PROJEKT BohaterOn
W ramach projektu BohaterON młodzież VII LO po raz kolejny spotkała się z Panią Powstaniec Haliną Rutkowską- Rogozińską w jej przytulnym mieszkanku w Warszawie. Pani Halina obchodzić będzie w październiku swoje setne urodziny, więc jej wspomnienia z czasów wojny i Powstania Warszawskiego są bardzo cenne. Pani Halina była zarówno łączniczką, jak i sanitariuszką, a także więźniem obozu koncentracyjnego. Uczennice klasy 3h, wspólnie z uczniami łódzkiej szkoły ANAGRA gromadziły materiały historii mówionej, prowadziły wywiad, zadając interesujące pytania. Przekazały także Pani Powstaniec egzemplarz Biuletynu Oświatowego wydawanego przez częstochowski ośrodek doskonalenia nauczycieli RODN WOM z artykułem pani Beaty Wilk- Zatońskiej Ariadna z Ochoty. Spotkanie, jak zawsze zakończyło się wspólnymi żartami i oczywiście pamiątkowym zdjęciem. Poniżej znajdą Państwo ów artykuł.
Ariadna z Ochoty
Ciemny szyb ciepłowniczy prowadzi pod warszawską ulicą Asnyka. Zadanie nie jest proste. Osiemnastoletnia Halinka jest jednak uparta i wie, że doprowadzi je do końca. Poza uporem ma dwa blond warkocze i szybkie nogi, które pozwalają biegać z meldunkami oraz świetną pamięć, doskonaloną na kursach w konspiracji.
Ciemny korytarz jest wąski i długi. Halinka wie, że najważniejsze to nie zgubić drogi. Rozwija powoli sznurek z kłębka, którego koniec przyczepia przy wejściu do szybu. Krok za krokiem pokonuje trudną trasę, przenosząc amunicję i broń. Nie wie jeszcze wtedy, że wyznaczony przez nią szlak posłuży wielu, w tym uciekinierom z getta. O tym dowie się dopiero po wojnie. Ariadna z Ochoty z mitologiczną nicią ratunku to Halina Rutkowska-Rogozińska, urodzona 30 października 1926 roku, Powstaniec Warszawy w stopniu podporucznika, drobna blondynka mierząca niewiele ponad 150 cm wzrostu pójdzie w ślady swojego ojca, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej oraz starszego rodzeństwa, walczącego w szeregach AK i mimo młodego wieku wstąpi do konspiracji. Jako nieletnia członkini Szarych Szeregów nie dostanie ampułki z cyjankiem, której należało użyć w momencie aresztowania, czym była mocno zawiedziona, gdyż tak bardzo chciała poczuć się dorosłym i pełnoprawnym konspiratorem. W swoje 99. urodziny powie o tym żalu z uśmiechem jako o naiwności młodości.
Ze wzruszeniem będzie opowiadać zawsze o dniu 1 sierpnia 1944, gdy wybiegnie z kamienicy przy ulicy Filtrowej na warszawskiej Ochocie, z siedziby Antoniego Chruściela ps. Monter z rozkazem wybuchu powstania. Tuż obok, przy Placu Narutowicza, w poczekalni dentysty będą czuwać chłopaki z AK, z niecierpliwością czekając każdy na swój przydział. Kiedy Halinka przybiegnie tam, w jej wspomnieniach zapisze się determinacja i chęć walki O mało mnie nie rozszarpali …
Każdy jak najszybciej chciał poznać miejsce swojej służby.
Pani Halina Rutkowska-Rogozińska zawsze podkreśla tę determinację młodych. Musieliśmy zacząć walczyć… powstanie i tak by wybuchło.
Dowództwo bało się, że warszawska młodzież ruszy do walki bez organizacji i na własną rękę. Bardzo chcieliśmy walczyć. Na pytanie dziennikarza zadane w 80. rocznicę wybuchu powstania w 2024 roku, czy z dzisiejszą wiedzą podjęłaby taką samą decyzję, odpowie rozbrajająco: Naturalnie, jeszcze dzisiaj bym poszła.
Wspomniani chłopcy z AK wykazywali się opiekuńczością wobec swoich koleżanek i niejednokrotnie uratowali Halince pewnie i życie, gdy np. zasłonili ją i jej koleżankę rzędem plecaków, na których usiedli, aby dziewczyny nie wpadły w ręce gwałcących esesmanów i własowców.
W innym wspomnieniu pojawia się historia ukrycia dziewczyn w skrzyni z węglem, gdzie oddychały tylko przez gumowe rurki nieznacznie wystające ponad poziom czarnych brył. Zresztą życie Halinki wisiało wielokrotnie nomen omen na włosku, bo Powstaniec Warszawy o pseudonimach Niebieska i Mała często wspomina strzał gołębiarza, czyli niemieckiego snajpera, który celował w jej głowę z wieży kościoła św. Jakuba przy pamiętnym Placu Narutowicza. Halinka nosiła warkocze, ale lubiła też upinać włosy w wysoki kok, aby wydawać się trochę wyższą. I właśnie ten kok przestrzelił Niemiec, kula o 2 cm minęła głowę. Niski wzrost też może uratować życie.
Kiedy Halina Rutkowska-Rogozińska opowiada o młodości i czasach wojny, zawsze podkreśla konieczność cieszenia się drobnymi przyjemnościami i docenianiem życia. Kiedy stoi się przed plutonem egzekucyjnym przy ściance i patrzy śmierci w twarz, a chwilę później przychodzi cudowne ocalenie, potrafi doceniać się życie. Widzicie, już miałam nie żyć, a żyję.
Tym razem pomogło cudowne zrządzenie losu. Tuż przed wystrzałem, w bramie kamienicy, na której podwórku miało nastąpić rozstrzelanie grupy młodych ludzi, pojawiła się dwójka niemieckich oficerów i rozkaz Halt wstrzymał egzekucję, ponieważ żołnierze pilnie potrzebowali pomocy w przepchaniu dwóch zepsutych ciężarówek. Przez czas wykonywania zadania, młodzi ludzie obawiali się, że zostaną odprowadzeni na miejsce kaźni. Ciężarówki i ich ładunek okazały się dla Niemców ważniejsze niż pilnowanie, zbędnych już, pomocników. Jak się domyślacie, nikt z nas nie wrócił pod ściankę. Warto było, mimo wszystko, ufać i wierzyć w ocalenie.
Radość z małych rzeczy: świeżej pościeli, porannej kawki, na którą Pani Halinka cieszy się już wieczorem i która to radość została zawarta w cytacie umieszczonym na budynku LXIX LO z Oddziałami Integracyjnymi im. Bohaterów Powstania Warszawskiego 1944 na Ochocie jest znakiem rozpoznawczym tej zwyczajnej niezwyczajnej Bohaterki. Mural był prezentem niespodzianką dla Pani Halinki z okazji 99. rocznicy urodzin – 30 października 2025 roku. CIESZCIE SIĘ Z MAŁYCH RZECZY, NIE CZEKAJCIE NA TE WIELKIE. Praktyczny epikureizm i poczucie humoru to nieodłączne cechy Haliny Rutkowskiej-Rogozińskiej. Podobnie jak patriotyzm, który świetnie ujmuje jednym zdaniem: WSZYSTKO, CO DOTYCZY POLSKI, JEST DLA MNIE ŚWIĘTE.
Te słowa mocno tkwią w pamięci i wzruszają, podobnie jak i wspomniana deklaracja, że z całą wiedzą o zrywie, Pani Halina poszłaby do powstania i dziś. W oczach błyszczy ten sam młodzieńczy entuzjazm i gotowość nawet oddania życia za te wartości, którym ona i jej rodzina byli wierni od wieków. W rodzimym majątku Rutkowskich, tuż za wędzarnią wędlin, które to kiełbasy służyły także do odwrócenia uwagi rosyjskich patroli, znajdowała się kryjówka dla bohaterów styczniowego zrywu 1863. Patriotyczna szlachecka tradycja pokoleń.
Mądrość życiowa, bezwarunkowy patriotyzm i ciągła ciekawość świata. Czy mając 99 lat można się jeszcze fascynować czytaniem książek? Halina Rutkowska-Rogozińska czyta kilka książek w tygodniu i ma doskonałą pamięć. Jako łączniczka musiała zapamiętywać wszystkie meldunki. Niczego nie wolno było zapisywać. Informacja uwieczniona na papierze mogła stanowić zabójcze niebezpieczeństwo zarówno dla przenoszącej meldunek, jak i dla tych, których rozkazy dotyczyły. Halinka wspomina szkolenia i sprawdziany, podczas których trzeba było z pamięci wymienić wszystkie przedmioty leżące na stole, przyjrzawszy się im wcześniej przez kilka minut. P Profesor neurologii nie wierzył w wyniki testów intelektualnych, które miałaby osiągnąć, wtedy dziewięćdziesięcioletnia Halinka. Dopiero kiedy skojarzył Panią Powstaniec z jej wypowiedzi medialnych, przyznał, że w tym przypadku jest to możliwe. Halinka docenia też wartość edukacji. Sama w czasie II wojny światowej uczęszczała na tajne komplety do Sióstr Zmartwychwstanek na Żoliborzu. Oficjalnie zakonnice prowadziły szkołę krawiecką dla dziewcząt. W praktyce na stołach, obok stojących maszyn do szycia, leżały zeszyty czy książki, szybko ukrywane za klauzurą w momencie ostrzeżenia z furty o niemieckiej inspekcji.
Jest wśród tych wspomnień i historia ocalenia z Holocaustu koleżanki Halinki, uczennicy tej samej szkoły. Inne uczennice i oczywiście ich rodzice doskonale wiedzieli, że siostry ukrywają osoby pochodzenia żydowskiego i nikt nie doniósł. Nikt nie wydał. Wspomnienia z wojennej edukacji też kończą się konstatacją pełną uśmiechu – umiejętność szycia przydała się Halince także po wojnie, kiedy potrafiła sama uszyć sobie sukienkę. Trudne czasy stalinizmu wiążą się z historiami o aresztowaniu i przesłuchaniach. Powstańcy Warszawy zostali uznani za „karły reakcji” i traktowani byli jak bandyci. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Halinka Rutkowska została uwolniona. Uratował ją funkcjonariusz UB pochodzenia żydowskiego, którego rodzina, dzięki wsparciu finansowemu ojca Halinki, pana Kazimierza Rutkowskiego ocalała z zagłady. Była jednak Halinka świadkiem katowania kolegów, zmuszano ją do konfrontacji z przesłuchiwanymi więźniami. Nie zapomni nigdy spotkania z powstańcem, którego funkcjonariusze przynieśli na noszach, ponieważ nie był już w stanie chodzić. Kiedy odsunięto koc i odsłonięto kawałek jego ciała Halinka zobaczyła tylko rany i siniaki. Nigdy nie poznała jego powojennych losów. Nikogo podczas przesłuchań nie wydała, nie zdradziła, zachowała się jak trzeba. Z uśmiechem mówi, że dzięki UB poznała męża, również przesłuchiwanego powstańca Warszawy, Leona Rogozińskiego. Jego szlak bojowy z batalionem Ruczaj to już temat na kolejną fascynującą opowieść. Pobrali się w roku 1950, a w czasach stalinowskich Halinka „eskortowała męża”, odprowadzając go z pracy i prowadząc przed sobą dziecięcy wózek.
Z historii opowiadanych przez Halinkę Rutkowską nie sposób zapomnieć grozy w oczach związanej ze wspomnieniami z pobytu w niemieckim obozie koncentracyjnym w Działdowie (niem. Soldau) w 1941 roku. Liczne zbrodnie dokonywane głównie na dzieciach, jak na przykład radość strażników z utopienia polskiego dziecka w kloace, zapisały się na zawsze w głowie czternastolatki. I znów cudowne ocalenie i transport do GG, tak jakby ktoś rozwijał w życiu Halinki nić opieki, tak jak i ona, Ariadna z Ochoty rozwijała sznurek w ciepłowniczym szybie przy ulicy Asnyka, pełniąc służbę w IV Obwodzie Warszawskiego Okręgu AK Ochota. Każde z jej wspomnień, które tak chętne opowiada młodzieży, potwierdza niezwykłą siłę charakteru i wolę życia i choć nie lubi być nazywana bohaterką, to niewątpliwie nią jest, ucząc przez swoją biografię patriotyzmu i wartości.
Zapis historii mówionej, wywiady autorki z Haliną Rutkowską-Rogozińską Materiał zrealizowany w ramach projektu BohaterON https://youtu.be/4OJ8I0CWbpI?si=KC4AsABk03Hf72H5 www.1944.pl www.bohateron.p
KOPERNIK NEWS, p. prof. Beata Wilk-Zatońska
materiał szkoły
Zadaj pytanie
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt strony