
Holandia pewnie zakończyła fazę grupową i z pierwszego miejsca awansowała do 1/32 finału. Oranje pokonali Tunezję 3:1 w meczu grupy F rozegranym w strugach deszczu na Kansas City Stadium , a do siatki trafił Brian Brobbey . Pozostałe dwa gole dla Holendrów były trafieniami samobójczymi rywala. Honorową bramkę dla wyeliminowanej już Tunezji zdobył Hazem Mastouri . Zwycięstwo zapewniło Holandii wygranie grupy oraz historyczny rekord najdłuższej serii bez porażki na mistrzostwach świata.
Stawka meczu była podwójna. Holandia rozpoczynała dzień z dorobkiem równym Japonii , a o pierwszym miejscu decydowała liczba strzelonych goli, dlatego Oranje musieli wygrać możliwie wysoko. Tunezja , pewna już odpadnięcia, grała wyłącznie o honor.
Pechowy początek Tunezji
Pierwsze minuty podsumowały cały nieudany turniej Tunezji . Po dośrodkowaniu Denzela Dumfriesa wzdłuż bramki kapitan Ellyes Skhiri próbował wybić piłkę, ale skierował ją do własnej siatki, dając Holandii prowadzenie. To właśnie nieszczęśliwe trafienia samobójcze miały zaważyć na losach meczu.
Tunezja zdołała wyrównać w 54. minucie, gdy Hazem Mastouri przekierował do siatki piłkę po rzucie rożnym. Radość Afrykańczyków trwała jednak tylko osiem minut. W 62. minucie Jan Paul van Hecke uderzył głową po rożnym, a piłka odbiła się od głowy Anisa Slimane i wpadła do bramki jako kolejny gol samobójczy gospodarzy. Wynik na 3:1 oznaczał spokojną kontrolę Holandii nad resztą spotkania, w którym pierwszopołowa mżawka zamieniła się w prawdziwą ulewę.
Brobbey w znakomitej formie
Choć dwie bramki Holandii były trafieniami samobójczymi, to swojego gola dołożył również Brian Brobbey , zaliczając trzecie trafienie na tym turnieju. Napastnik, który przed mundialem miał na koncie zaledwie jednego gola w reprezentacji, okazał się objawieniem fazy grupowej, zdobywając trzy bramki w zaledwie dwóch występach w wyjściowym składzie. W czasie, gdy większość faworytów dysponuje dominującym napastnikiem, to właśnie Brobbey niespodziewanie wziął na siebie ciężar gry w ataku Oranje .
Rekordowa passa Holandii
Zwycięstwo miało wymiar historyczny. Holandia ustanowiła nowy rekord najdłuższej serii meczów bez porażki na mistrzostwach świata, wydłużając ją do czternastu spotkań, licząc od mundialu w 2014 roku, i wyprzedzając poprzednie osiągnięcie Brazylii . Reprezentacja kraju Johana Cruyffa i Marco van Bastena , od lat nosząca miano najlepszej drużyny, która nigdy nie sięgnęła po mistrzostwo świata, znów pokazała się jako poważny kandydat do końcowego sukcesu.
Hit z Marokiem, dla Japonii Brazylia
Komplet punktów i pierwsze miejsce w grupie F oznaczają, że w 1/32 finału Holandia zmierzy się z wiceliderem grupy C, czyli Marokiem . Spotkanie zaplanowano na poniedziałek. Drugie miejsce Japonii , która tego samego dnia zremisowała 1:1 ze Szwecją , oznacza natomiast, że Samurai Blue czeka znacznie trudniejsze zadanie w postaci starcia z Brazylią .
Dla Tunezji turniej zakończył się rozczarowaniem. Orły Kartaginy przegrały wszystkie trzy mecze, za każdym razem różnicą co najmniej dwóch bramek, z fatalnym bilansem bramkowym 2:12. W czasie, gdy debiutanci pokroju Curacao czy Republiki Zielonego Przylądka potrafili nawiązać walkę, a nawet urwać punkty faworytom, Tunezja ani razu nie była realnie konkurencyjna. Reprezentacja, która jeszcze cztery lata temu pokonała Francję na mundialu w Katarze , zmieniła trenera już po pierwszym meczu, zastępując Sabriego Lamouchiego przez Herve Renarda , ale i to nie przyniosło poprawy.
Tunezja – Holandia 1:3 (0:1)
0:1 – Ellyes Skhiri 3′ (samobójcza), 1:1 – Hazem Mastouri 54′, 1:2 – Anis Slimane 62′ (samobójcza), 1:3 – Brian Brobbey
O autorze
Leszek Zarembski to doświadczony publicysta związany z serwisem Silesion.pl. Od lat z pasją opisuje życie społeczne i kulturalne Śląska, skupiając się na sprawach ważnych dla lokalnej społeczności. Znany z rzetelności i wnikliwego podejścia do poruszanych tematów. W swojej pracy ceni sobie niezależność i otwartość na różne punkty widzenia. Prywatnie miłośnik literatury faktu, historii regionu oraz długich wycieczek rowerowych po śląskich szlakach.