Palacze, naśladując się wzajemnie, napotykają trudności w rzuceniu nałogu. Sugeruje to, że czynniki społeczne mogą odgrywać kluczową rolę w utrzymywaniu się uzależnienia od nikotyny.
Dodaj komentarz
Mimo szerokiej wiedzy o szkodliwości palenia tytoniu miliony ludzi wciąż sięgają po papierosy, a rzucenie nałogu dla wielu palaczy jest dużym wyzwaniem. Według szacunków wpływ otoczenia, np. innych palaczy, odpowiada za nawet 35 proc. zachowań związanych z długotrwałym paleniem papierosów. Rozmaite społeczne mechanizmy mogą wpływać zarówno za rozpoczęcie palenia, jak i podtrzymywanie uzależnienia od tytoniu.
Nowe badanie zespołu psychologów z Uniwersytetu SWPS, opublikowane w „International Journal of Psychology”, wskazuje na konkretny czynnik, w kontekście uzależnień badany dotąd w niewielkim stopniu – mimikrę, czyli nieświadome naśladowanie zachowań innych ludzi.
Psychologowie od dawna wiedzą, że podczas rozmów ludzie spontanicznie kopiują swoją postawę ciała, gesty, mimikę twarzy, a nawet sposób mówienia. To zjawisko określa się też jako „efekt kameleona”. - Takie naśladownictwo przebiega automatycznie i zwykle nie zdajemy sobie z niego sprawy. Osoby, które nieświadomie odwzorowują zachowanie rozmówcy, są odbierane jako bardziej sympatyczne, godne zaufania i łatwiejsze we współpracy. Dzięki temu szybciej budują więź z drugą osobą - wyjaśnił PAP dr Paweł Muniak z Instytutu Psychologii Uniwersytetu SWPS.
Autorzy nowego badania przeanalizowali, czy mechanizm mimikry może utrudniać rzucenie palenia. Już wcześniejsze badania pokazywały, że ludzie częściej zaczynają palić, jeśli robią to ich znajomi lub członkowie rodziny. Palacze częściej tworzą też sieci społeczne z innymi palaczami, co można łatwo zaobserwować na przykład podczas ich wspólnych przerw w pracy. Wyjście na papierosa jest okazją do rozmowy, odpoczynku i budowania relacji. Badacze przypuszczali, że właśnie podczas takich interakcji działa mimikra, osoby palące nieświadomie synchronizują swoje zachowania, co wzmacnia poczucie bliskości i przynależności do grupy.
Chcąc sprawdzić tę hipotezę, przeprowadzili dwa eksperymenty. W pierwszym, który odbył się w laboratorium, wzięło udział 40 dorosłych palaczy. Każdy uczestnik rozmawiał z eksperymentatorem przez kilka minut o zdrowym stylu życia. W jednej grupie badacz subtelnie naśladował ruchy rozmówcy: sposób siedzenia, gestykulację i ułożenie ciała. W drugiej zachowywał się neutralnie. Po zakończeniu rozmowy uczestnicy mieli przerwę, podczas której mogli zapalić papierosa.
Okazało się, że osoby, których zachowanie naśladowano, wypaliły średnio dwa razy więcej papierosów niż uczestnicy z grupy kontrolnej. Jednocześnie znacznie bardziej polubiły one eksperymentatora. Analiza statystyczna wykazała, że właśnie wzrost sympatii pośredniczył w zwiększonej liczbie wypalonych papierosów. Oznacza to, że im silniejsza więź społeczna powstała między rozmówcami, tym większa była skłonność do palenia.
Drugie badanie przeprowadzono już w naturalnych warunkach, w strefach dla palaczy przy restauracjach, pubach i klubach. Tym razem uczestniczyło w nim 120 osób. Badacze porównali trzy sytuacje: eksperymentator nie palił; palił, ale nie naśladował zachowania uczestnika; palił i synchronizował swoje ruchy z ruchami badanego, czyli podobnie trzymał papierosa, zaciągał się chwilę po nim i wydmuchiwał dym w podobny sposób. Po rozmowie uczestnicy odpowiadali na pytania dotyczące swoich planów związanych z rzuceniem palenia.
Okazało się, że osoby, których sposób palenia naśladowano, deklarowały znacznie mniejszą gotowość do rzucenia papierosów w ciągu najbliższych pięciu lat niż uczestnicy obu pozostałych grup. Sam fakt rozmowy z innym palaczem również zmniejszał motywację do zerwania z nałogiem, ale efekt był wyraźnie słabszy niż wtedy, gdy dochodziło do mimikry.
Zaobserwowane wyniki mogą mieć praktyczne znaczenie dla programów leczenia uzależnienia od nikotyny. Dotychczas większość terapii koncentrowała się na biologicznych aspektach uzależnienia, czyli łagodzeniu głodu nikotynowego czy objawów odstawienia. Tymczasem równie ważne mogą być społeczne rytuały związane z paleniem. Jednym z pomysłów mogłoby być uświadamianie pacjentom, jak silnie działa mimikra podczas wspólnego palenia. Sama świadomość mechanizmu może osłabić jego wpływ. Badacze sugerują również, że warto ograniczać sytuacje sprzyjające społecznemu wzmacnianiu nałogu, na przykład projektując przestrzenie dla palaczy w taki sposób, aby nie zachęcały do długich wspólnych spotkań. Brak takiego społecznego „wzmacniania” może ułatwiać podejmowanie prób zerwania z nałogiem.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)
ekr/ agt/
Co sądzisz na ten temat?
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.