Cenny punkt po powrocie na zaplecze ekstraklasy. Do wygranej zabrakło tylko kilku minut
Podbeskidzie po bramce Marcina Urynowicz długo prowadziło z Miedzią Legnica, ale nie zdołało dowieźć zwycięstwa do końcowego gwizdka. W ostatnim kwadransie goście zostali zepchnięci do rozpaliczej obrony i w ostatnich minutach stracili gola.
Gol dla gości padł po rzucie z autu. Lucjan Klisiewcz zagrał do niepilnowanego Oskara Tomczyka, a ten dośrodkował na piąty metr do Marcina Urynowicz. I gdy wydawało się, że napastnik niedokładnie podał piłkę, to pomocnik niemal na kolanach złożył się do strzału głową i zdołał pokonać bramkarza.
W drugiej połowie Miedź zepchnęła Podbeskidzie do głębokiej defensywy, a w dwóch ostatnich kwadransach zespół z Bielska-Białej rozpaczliwie się bronił. Już w 85. minucie powinien paść gol dla gospodarzy, ale strzał z bliska Daniela Stanclika cudem obronił Konrad Forenc. Chwilę później padł wyrównujący gol, gdy z dystansu uderzył Miroslav Mazur, a piłka po rykoszecie zmieniła tor lotu i zmyliła Forenca.
Miedź Legnica - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:1) Bramki: Mazur (89') - Urynowicz (33')
Podbeskidzie: Forenc - Sochań, Biernat, Gach - Kolanko (63. Hirosawa), Słomka (63. Takać), Sewerzyński, Urynowicz (72. Iwańczyk), Sitek - Tomczyk (72. Szykawka), Klisiewicz.
bb
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.