Chorzów ma przed sobą gigantyczne problemy infrastrukturalne, zamkniętą estakadę, ograniczone możliwości inwestycyjne i konieczność szukania pieniędzy na najważniejsze zadania. W tym samym czasie Rada Miasta zgadza się na ustawienie kolejnego pomnika, a radna zabiega już o przygotowanie jego otoczenia. Sama figura ma być ufundowana przez Fundację Silesia. Ale czy to oznacza, że mieszkańców całe przedsięwzięcie nie będzie kosztowało ani złotówki? I przede wszystkim – czy naprawdę właśnie tego potrzebuje dziś Chorzów?
Święty Izydor stanie przy rondzie
25 czerwca 2026 roku Rada Miasta Chorzów zajmowała się projektem uchwały dotyczącym upamiętnienia św. Izydora Oracza poprzez wzniesienie pomnika w formie figury przy rondzie noszącym jego imię w Chorzowie Starym. Punkt znalazł się oficjalnie w porządku XXXIII sesji Rady Miasta. Według informacji opublikowanych przez lokalne media inicjatywa ma przypominać o rolniczych tradycjach Chorzowa Starego, a sama figura ma zostać ufundowana przez Fundację Silesia.
I nie mielibyśmy z tym większego problemu, gdyby nie jedno słowo:
priorytety.
Bo miasto nie funkcjonuje w finansowej próżni.
Chorzów liczy pieniądze. I ma przed sobą znacznie poważniejsze wydatki
Budżet Chorzowa na 2026 rok był już wielokrotnie zmieniany – uchwały zmieniające budżet podejmowano m.in. w lutym, marcu, kwietniu i maju, a kolejną zmianą Rada zajmowała się 25 czerwca.
Jeszcze bardziej wymowne są dane za 2025 rok.
Dochody miasta wyniosły około 1,008 mld zł , wydatki około 1,007 mld zł , a rok zakończył się nadwyżką wynoszącą zaledwie około 867 tys. zł . Jednocześnie dochody majątkowe wykonano znacznie poniżej planu, co ogranicza możliwości finansowania inwestycji.
A nad miastem wisi problem znacznie większy niż brak kolejnego monumentu.
Estakada.
Jej przyszłość może oznaczać wydatki liczone nie w tysiącach, lecz w dziesiątkach lub nawet setkach milionów złotych, zależnie od przyjętego rozwiązania. W takim momencie pytanie o każdą nową inicjatywę generującą koszty publiczne nie jest populizmem.
Jest obowiązkiem.
„Pomnik ufunduje fundacja”. Dobrze. A kto zapłaci za resztę?
I tutaj sprawa robi się ciekawsza. Sama figura ma być fundowana ze środków Fundacji Silesia.
Świetnie.
Ale już 12 lipca , czyli kilkanaście dni po czerwcowej decyzji Rady Miasta, pojawia się interpelacja radnej Izabeli Nowak skierowana do prezydenta Chorzowa.
Dotyczy ona:
„przygotowania tablicy informacyjnej oraz uporządkowania i zagospodarowania zieleni na rondzie św. Izydora Oracza”.
Radna zwraca się do prezydenta o podjęcie działań związanych z poprawą estetyki i oznakowania ronda. Pisze również, że w związku z planowanym ustawieniem figury teren powinien zostać odpowiednio przygotowany, uporządkowany i oznaczony.
I tutaj właśnie powinna zapalić się mieszkańcom mała lampka.
Bo pomnik może być „ufundowany”, ale przestrzeń, w której zostanie ustawiony, jest miejska.
Dlatego pytamy:
Kto zapłaci za przygotowanie terenu?
Kto sfinansuje fundament i montaż?
Kto zapłaci za uporządkowanie i zagospodarowanie zieleni?
Kto sfinansuje tablicę informacyjną?
Kto będzie później utrzymywał pomnik i jego otoczenie?
Ile będą kosztowały te działania?
Na razie nie przesądzamy, że wszystkie te wydatki poniesie budżet Chorzowa. Ale skoro radna zwraca się do prezydenta o wykonanie prac, mieszkańcy powinni poznać pełny rachunek przedsięwzięcia, a nie wyłącznie informację, że samą figurę finansuje fundacja.
Czy naprawdę tego dzisiaj najbardziej potrzebuje Chorzów?
Można oczywiście powiedzieć:
„To tylko pomnik”.
Można powiedzieć:
„To przecież historia Chorzowa Starego”.
Można również argumentować, że przestrzeń publiczna potrzebuje symboli i miejsc pamięci.
Zgoda.
Ale samorządzenie polega również na umiejętności powiedzenia:
nie teraz.
Kiedy rodzina ma problemy finansowe i przecieka jej dach, nie zaczyna od kupowania obrazu do salonu tylko dlatego, że obraz ktoś podarował.
Najpierw sprawdza, ile będzie kosztowało jego oprawienie i powieszenie – a przede wszystkim naprawia dach.
Chorzów ma dziś swój bardzo duży „przeciekający dach”.
Estakada stoi. Mieszkańcy stoją w korkach. Ale będzie pomnik
Od zamknięcia estakady minęły miesiące.
Mieszkańcy i przedsiębiorcy ponoszą konsekwencje zmienionej organizacji ruchu. Miasto musi przygotować rozwiązanie jednego z największych problemów komunikacyjnych ostatnich dekad.
Najnowsza ekspertyza techniczna wskazuje konkretne działania zabezpieczające, naprawcze i monitoringowe, które mogą umożliwić czasowe, ograniczone użytkowanie obiektu.
Tymczasem w przestrzeni publicznej pojawiają się kolejne inicjatywy dotyczące imprez, zagospodarowania przestrzeni, nowych ławek, pomników i estetyki.
Każda z nich osobno może być sensowna.
Ale wszystkie razem prowokują pytanie:
Czy władze Chorzowa właściwie ustawiły hierarchię potrzeb miasta?
Bo mieszkańca stojącego codziennie w korku raczej nie pocieszy wiadomość, że przy rondzie pojawi się nowa figura.
„Panem et circenses”?
Starożytny Juwenalis pozostawił określenie, które przetrwało prawie dwa tysiące lat:
„Panem et circenses” – „chleba i igrzysk”.
Była to krytyka sytuacji, w której zainteresowanie obywateli sprawami publicznymi ustępowało przed widowiskami i doraźnymi korzyściami.
Nie twierdzimy, że pomnik św. Izydora jest „igrzyskami”.
Ale warto przypomnieć tę maksymę w szerszym kontekście.
Koncerty, festyny, wydarzenia, ławki, kwiaty, pomniki i działania wizerunkowe są najbardziej widoczną częścią funkcjonowania miasta.
Znacznie mniej efektowne są remonty infrastruktury, odwodnienia, ekspertyzy, projekty techniczne czy przygotowanie wieloletnich inwestycji.
Tyle że miasta nie utrzymują się dzięki pomnikom. Utrzymują się dzięki sprawnej infrastrukturze.
Najpierw rachunek
Dlatego zamiast prowadzić ideologiczną dyskusję o tym, czy św. Izydor zasługuje na pomnik, proponujemy coś znacznie prostszego.
Pokażcie rachunek.
Ile wyniesie wartość samej figury?
Kto dokładnie finansuje cokół, fundament i montaż?
Ile będzie kosztowało przygotowanie terenu?
Ile zagospodarowanie zieleni?
Ile tablica informacyjna?
Czy konieczne będą dodatkowe roboty?
Kto pokryje późniejsze koszty utrzymania?
Jeżeli odpowiedź brzmi:
Fundacja pokrywa wszystko, a koszt dla budżetu Chorzowa wynosi 0 zł
napiszemy to bardzo wyraźnie.
Jeżeli jednak okaże się, że „ufundowany pomnik” uruchamia kolejne wydatki po stronie miasta, mieszkańcy również powinni o tym wiedzieć.
Pomnik może poczekać. Problemy miasta nie chcą czekać
Historia Chorzowa Starego zasługuje na pamięć.
Święty Izydor może być częścią tej historii.
Fundator ma prawo zaproponować przekazanie miastu figury.
Ale władze miasta mają przede wszystkim obowiązek ustalać priorytety .
A Chorzów w 2026 roku ma znacznie poważniejsze problemy niż brak kolejnego pomnika.
Ma zamkniętą estakadę.
Ma ogromne przyszłe potrzeby inwestycyjne.
Ma ograniczone możliwości finansowe.
Ma mieszkańców oczekujących konkretnych decyzji dotyczących komunikacji i infrastruktury.
Dlatego pytanie „po co nam teraz ten pomnik?” nie jest atakiem na historię Chorzowa Starego ani na św. Izydora.
To pytanie o sposób zarządzania miastem.
Bo nawet jeżeli ktoś daje nam pomnik za darmo, warto najpierw sprawdzić, ile będzie kosztowało jego przyjęcie.
A przede wszystkim zastanowić się, czy właśnie tym powinny dziś zajmować się władze miasta, które mają na biurku problemy o nieporównywalnie większej skali.
Pomnik można postawić za rok, dwa albo pięć lat. Estakada, komunikacja i miejska infrastruktura nie poczekają.
Czytaj cały artykuł u źródła — Echo Chorzowa (e-chorzow.com)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.