Chociaż w Żorach nie ma już czynnej kopalni, miasto wciąż ma powiązania z górnictwem, a jego mieszkańcy pracują w sąsiednich ośrodkach. Żory już raz skutecznie przeszły transformację gospodarczą, oddalając się od zależno
Choć w Żorach nie ma już czynnej kopalni, węgiel wciąż pozostaje częścią gospodarczego otoczenia miasta. Część mieszkańców pracuje w górnictwie poza Żorami, przede wszystkim w sąsiednich ośrodkach. Najnowszy raport Instratu zalicza miasto do „powiatów węglowych z potencjałem”. To dobra wiadomość, ale nie oznacza końca wyzwań. Żory już raz musiały zbudować gospodarkę mniej zależną od górnictwa. Teraz muszą przygotować się na stopniową zmianę całego regionu.
Wiesz coś więcej na ten temat?
Napisz do nas
Nie chodzi o perspektywę nagłego zamykania kopalń w najbliższych latach. Obecnie nie ma zapowiedzianego harmonogramu likwidacji kopalń należących do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, choć sama spółka znajduje się w trudnej sytuacji. Z kolei kopalnie rybnickie mają według obecnych planów funkcjonować jeszcze przez wiele lat, a ich wygaszanie przewidziano dopiero na lata 40. XXI wieku.
Transformacja gospodarcza nie jest jednak wydarzeniem, które zaczyna się w dniu zamknięcia ostatniego szybu. To proces rozłożony na dekady. Żory są tego dobrym przykładem.
Kiedyś bezrobocie sięgało 25,7 proc.
Na początku XXI wieku sytuacja gospodarcza miasta wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. Pod koniec 2001 roku stopa bezrobocia w Żorach wynosiła aż 25,7 proc. W grudniu 2025 roku było to 4,5 proc., mimo że w ciągu roku wskaźnik wzrósł z 3,7 proc. w styczniu.
Przez kolejne lata Żory rozwijały tereny inwestycyjne, przyciągały przemysł niezwiązany bezpośrednio z wydobyciem, logistykę, usługi oraz małe i średnie przedsiębiorstwa.
Raport o stanie miasta określa tę zmianę jako wyjątkowo dynamiczną transformację gospodarczą. Wskazuje przy tym na rozwój infrastruktury, dostępność terenów inwestycyjnych, sąsiedztwo autostrady A1 oraz działalność Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Ponad 4 tysiące działalności gospodarczych
Na koniec 2025 roku w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej znajdowało się 4012 podmiotów, które miały główne miejsce prowadzenia działalności w Żorach. W ciągu roku ich liczba wzrosła o 27.
Istotną rolę odgrywa również Podstrefa Jastrzębsko-Żorska Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Na koniec 2025 roku działało w niej 28 firm, a łączna wartość nakładów inwestycyjnych przekroczyła 2,247 mld zł.
Takie dane pokazują, jak bardzo zmieniła się struktura lokalnej gospodarki. W mieście, które przez lata funkcjonowało w otoczeniu przemysłu ciężkiego i górnictwa, źródła zatrudnienia są dziś znacznie bardziej rozproszone.
To właśnie zróżnicowanie gospodarki może okazać się jednym z największych atutów Żor w kolejnych dekadach.
Żory i Rybnik w jednej grupie. Jastrzębie w zupełnie innej
Fundacja Instrat przeanalizowała 66 polskich powiatów i miast związanych bezpośrednio lub pośrednio z wydobyciem i spalaniem węgla. Pod uwagę brano nie tylko miejsca, w których działają kopalnie. Do analizy trafiły także obszary sąsiadujące z przemysłem węglowym, zamieszkane przez osoby związane zawodowo z tą branżą.
Żory znalazły się w grupie określonej jako „powiaty węglowe z potencjałem”. W tej samej kategorii znalazły się m.in. Rybnik oraz powiaty rybnicki i wodzisławski. Cała grupa charakteryzuje się stosunkowo wysoką dywersyfikacją gospodarki i – według autorów raportu – ponadprzeciętną zdolnością do przystosowania się do spadku znaczenia górnictwa.
Trzeba jednak pamiętać, że są to cechy całej grupy, a nie wartości przypisane indywidualnie każdemu z miast.
Sytuacja Jastrzębia-Zdroju wygląda zupełnie inaczej. Miasto wraz z powiatem łęczyńskim tworzy w raporcie osobną kategorię nazwaną „węglowym rdzeniem”. W tej grupie udział zatrudnienia w górnictwie i energetyce wynosi 19,7 proc., a gospodarka jest znacznie silniej uzależniona od jednego sektora.
To pokazuje, jak różne mogą być punkty wyjścia miast oddalonych od siebie o zaledwie kilkanaście kilometrów.
Kopalni nie ma, ale górnictwo nadal ma znaczenie
Brak czynnej kopalni w granicach Żor nie oznacza, że przyszłość górnictwa pozostaje dla miasta bez znaczenia.
Mieszkańcy funkcjonują na wspólnym regionalnym rynku pracy. Część z nich dojeżdża do zakładów w sąsiednich miastach, w tym do przedsiębiorstw związanych z górnictwem. Dochody tych osób trafiają później do lokalnego handlu, usług i rynku mieszkaniowego.
Znaczenie mają również firmy działające w szeroko rozumianym otoczeniu sektora – od transportu i usług technicznych po produkcję i podwykonawstwo.
Dlatego zmniejszanie zatrudnienia w górnictwie w perspektywie kolejnych kilkunastu czy kilkudziesięciu lat może być odczuwalne także tam, gdzie kopalni już nie ma.
Instrat zwraca szczególną uwagę właśnie na pracowników przedsiębiorstw znajdujących się w łańcuchu wartości górnictwa. Mogą oni być bardziej narażeni na skutki transformacji, ponieważ nie zawsze obejmują ich mechanizmy osłonowe przewidziane dla bezpośrednich pracowników kopalń.
Rybnik też ma czas na zmianę
Podobne wyzwanie stoi przed Rybnikiem, choć jego punkt wyjścia jest inny.
Miasto nadal jest bezpośrednio związane z funkcjonującym górnictwem, ale podobnie jak Żory zostało zakwalifikowane przez Instrat do grupy obszarów „węglowych z potencjałem”.
Nie oznacza to, że gwałtowna zmiana nastąpi tam w najbliższych latach. Obecny harmonogram zakłada funkcjonowanie kopalń rybnickich jeszcze przez wiele lat i ich wygaszanie dopiero w latach 40. XXI wieku.
Ten czas może być jednak kluczowy. Im wcześniej gospodarka będzie rozwijała alternatywne miejsca pracy, tym mniejsze będzie ryzyko powtórzenia scenariuszy znanych z regionów, w których przemysł likwidowano gwałtownie.
Żory mają pod tym względem doświadczenie, którego inne miasta dopiero będą potrzebowały.
Firmy powstają, ale mieszkańców powoli ubywa
Sama liczba przedsiębiorstw nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. Według danych GUS w 2025 roku Żory liczyły 61 887 mieszkańców. Na pobyt stały zameldowane były 57 462 osoby – o 244 mniej niż rok wcześniej.
To ważne ostrzeżenie na przyszłość. Sukces transformacji nie będzie polegał wyłącznie na zastąpieniu jednego miejsca pracy innym.
Nowe miejsca pracy muszą być na tyle atrakcyjne, stabilne i dobrze wynagradzane, aby mieszkańcy – szczególnie młodzi – chcieli wiązać z Żorami swoją przyszłość.
Problem ten jeszcze mocniej widać w Jastrzębiu-Zdroju. Instrat wskazuje, że miasto notuje jeden z najwyższych odpływów netto mieszkańców spośród wszystkich 66 analizowanych obszarów, mimo relatywnie mocnego rynku pracy zbudowanego wokół górnictwa.
Drugi test nie nadejdzie jutro
Żory mają jedną przewagę: czas. Nie ma dziś scenariusza, w którym kopalnie w Jastrzębiu-Zdroju czy Rybniku nagle przestają działać, a tysiące ludzi z dnia na dzień szukają nowego zajęcia. W przypadku JSW nie ma obecnie ogłoszonego planu zamykania kopalń, a rybnickie zakłady mają działać jeszcze przez wiele lat.
Ale właśnie dlatego najbliższe lata mogą być tak ważne. Raport Instratu rekomenduje regionom takim jak Żory dalszy rozwój sektorów niezależnych od przemysłu węglowego oraz inwestowanie w przekwalifikowanie i podnoszenie kwalifikacji mieszkańców. Autorzy oceniają, że lokalne rynki pracy tej grupy mają większą niż przeciętna zdolność do poradzenia sobie ze stopniowym spadkiem zatrudnienia w górnictwie.
Żory przeszły już drogę od miasta z bezrobociem przekraczającym 25 proc. do ośrodka z tysiącami przedsiębiorców, strefą ekonomiczną i nowymi gałęziami przemysłu.
Drugi test będzie inny. Tym razem nie chodzi o zastąpienie jednej zamkniętej kopalni. Chodzi o przygotowanie miasta na powolną zmianę całego gospodarczego otoczenia regionu.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.