
W ostatni piątek wakacji, 28 sierpnia, na placu przy Urzędzie Gminy w Lyskach zagrają Kult, Pidżama Porno, Jelonek i Lej Mi Pół — siedem godzin muzyki na festiwalu Lyski Rock Festival , który starsi fani wciąż nazywają Magią Rocka. W tym roku dojadą tam też autokary z Raciborza, a bilety kupimy wyłącznie online.
Wiesz coś więcej na ten temat?
Napisz do nas
Nazwa się zmieniła, teren nie
Zmiana szyldu nie pociągnęła za sobą zmiany charakteru imprezy. Ten sam plac, ta sama data, ta sama konwencja.
Wyjątkiem była ubiegłoroczna edycja z Paktofoniką, która — jak przyznaje organizatorka — przyjęła się równie dobrze jak te czysto rockowe. Widać za to inny kierunek: festiwal stopniowo odchodzi od metalu i najcięższych brzmień, zostając przy szeroko rozumianym rocku.
Zmienia się natomiast otoczenie. Budynek urzędu gminy przechodzi generalny remont, więc tegoroczna edycja będzie dla organizatorów trudniejsza logistycznie. Uczestnicy mają tego nie odczuć, a przyszły rok ma to wynagrodzić: wyremontowany urząd, budynek straży pożarnej i część parkingu.
Bilety tylko w internecie, ale kolekcjonerskie zostają
Przez lata bilety można było kupić i w punktach, i online. W tym roku sprzedaż prowadzi wyłącznie platforma eBilet, a kupujący od razu drukuje PDF — o co, jak mówi organizatorka, fani sami prosili. Nie wszyscy przyjęli tę zmianę entuzjastycznie, bo festiwalowe bilety od lat trafiają do kolekcji.
Wydruk z PDF-a albo bilet w telefonie będzie więc można wymienić na papierowy w punkcie wymiany biletów.
Ceny rosną wraz ze zbliżaniem się terminu. Do końca lipca bilet normalny kosztuje 180 zł, motocyklowy — 160 zł. Od 1 do 27 sierpnia jest to odpowiednio 200 i 180 zł, a w dniu festiwalu 220 zł. Organizatorka nie ukrywa, że to więcej niż rok temu, i tłumaczy to prosto: koszty imprezy poszły w górę mocniej niż ceny wejściówek.
Autokary z dwóch kierunków, parkingu przy urzędzie nie będzie
Dotychczas transport zorganizowany kursował między Rybnikiem a Lyskami. W tym roku dojdzie połączenie z Raciborzem w obie strony. Powód jest praktyczny — to odpowiedź na prośby mieszkańców, a przy okazji argument dla tych, którzy nie chcą przyjeżdżać samochodem.
Tym bardziej że parking przy Urzędzie Gminy w tym roku odpada, również z powodu remontu. Miejsce zbiórki i przystanki autokarów organizatorzy podadzą w mediach społecznościowych. Wstępna propozycja gminy zakłada punkt położony bardzo blisko terenu imprezy.
W Lyskach od lat działa też rozwiązanie oddolne: mieszkańcy za drobną opłatą udostępniają miejsca na własnych posesjach, parkować można również przy parafii i przy okolicznych marketach.
„Zobaczysz, jak Lemon gra, to zawsze jest słońce"
Najtrudniejszy dzień w historii festiwalu organizatorka pamięta dokładnie. Grała wtedy Agnieszka Chylińska .
Ekipa ustawiała ogrodzenia w strugach deszczu, prognozy zapowiadały wieczorną burzę, a sprzedaż biletów w dniu koncertu była wtedy najsłabsza w historii imprezy. Na placu podszedł do niej Igor Herbut z Lemona i powiedział, że kiedy grają jako Lemon, zawsze wychodzi słońce. Wyszło około piętnastej — na półtorej godziny przed startem koncertów. Do końca wieczoru nie spadła już ani kropla.
Skład rezerwowany we wrześniu
Praca nad kolejną edycją zaczyna się dwa, trzy tygodnie po zakończeniu poprzedniej. W pierwszej połowie września organizatorka rozlicza miniony festiwal, a jeśli wychodzi na zero albo na plus — zaczyna myśleć o następnym. Pierwsze umowy podpisuje już w październiku i to, jej zdaniem, decyduje o sile składu.
Umowa z zespołem Kult została podpisana na początku października. Komentarze na Facebooku organizatorzy czytają i biorą pod uwagę, ale — jak przyznaje Sylwia Stempniak — nie mogą być jedynym kryterium, bo fankluby potrafią zorganizować akcję promującą swój zespół. Ważniejsza jest intuicja i wymiana pomysłów z organizatorami sąsiednich festiwali: Around the Rock w Czerwionce i Przystanku Żory.
Ta metoda przynosi też debiuty, które później wracają w mocniejszych rolach. W tym roku po raz pierwszy w Lyskach zagra Lej Mi Pół — zespół, o który prosili fani w komentarzach. Wcześniej podobnie było z Pull The Wire, Nocnym Kochankiem i Łydką Grubasa.
Zdarzają się przy tym sytuacje, które zapadają w pamięć. Dwa tygodnie temu zadzwonił do niej Krzysztof „Grabaż" Grabowski z pytaniem, czy zagra w Lyskach ze Strachami na Lachy, czy z Pidżamą Porno. Bilety były już w sprzedaży, plakaty i ulotki wydrukowane. Organizatorka pobiegła sprawdzić umowę — okazało się, że wszystko się zgadza, a to muzyk musiał odwołać inny, później podpisany termin.
Obawa o biletowane festiwale
W rozmowie wraca też wątek, który dotyczy całej branży. Miejskie imprezy plenerowe są bezpłatne, a agencje pracujące z gminami i sołectwami muszą się utrzymać ze sprzedaży biletów.
Sama nie planuje daleko. Na pytanie, jak wyobraża sobie festiwal za pięć czy dziesięć lat, odpowiada, że nie wyobraża sobie wcale, bo ostatni rok nauczył ją żyć chwilą. Zostaje więc przy tym, co widzi w dniu koncertu: dzieciaki w słuchawkach ochronnych na kocach, rodzice bawiący się obok, ludzie w festiwalowych koszulkach z poprzednich edycji.
Osoby, które zostają na noc, rozbijają namioty w okolicy sektora motocyklowego — toalety działają do czwartej nad ranem. Przy wejściu na teren imprezy stanie też sklepik z festiwalowymi gadżetami.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.