1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Po pożarze przyszła fala dobra. Wzruszające słowa rodziny z Konina

    Po pożarze przyszła fala dobra. Wzruszające słowa rodziny z Konina

    RAK0RAK0przeszczepów
    620 odsłon
    Po pożarze przyszła fala dobra. Wzruszające słowa rodziny z Konina

    – Nigdy nie przypuszczaliśmy, że znajdziemy się w tak trudnej sytuacji. Nie spodziewaliśmy się też, że spotkamy tylu ludzi o tak wielkich sercach – mówią Ewelina i Piotr, których dom przy ul. Międzylesie w Koninie doszczętnie spłonął w pożarze 16 lipca. Dziś, choć przed nimi wciąż długa droga do odbudowy, przede wszystkim chcą powiedzieć jedno: dziękujemy. Rodzina podkreśla, że w pierwszych godzinach po tragedii pomoc napłynęła z każdej strony. Sąsiedzi, przyjaciele i znajomi nie czekali na prośby – sami zaczęli działać.

    – Wystarczyło kilka telefonów. Miały przyjechać cztery osoby, a po chwili na posesji było około czterdziestu ludzi z folią, gotowych pomagać. Byliśmy w szoku – wspomina Piotr. Ewelina i Piotr dziękują wszystkim, którzy byli z nimi od pierwszych chwil po pożarze. W szczególności strażakom z Państwowej Straży Pożarnej oraz druhom z OSP Konin-Chorzeń, OSP Starówka i OSP Morzysław za walkę z ogniem i ratowanie tego, co jeszcze dało się ocalić.

    Słowa wdzięczności kierują również do pracowników zarządzania kryzysowego, policjantów, Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, Urzędu Miasta Konina, swojego zakładu pracy, sąsiadów, przyjaciół i rodziny. – Gdy tylko padło hasło, że strażakom kończy się woda, ludzie zaczęli ją przynosić z każdej strony. Wszyscy pytali, czego potrzebujemy. Naprawdę nie spodziewaliśmy się takiej ofiarności – mówi Ewelina.

    Rodzina dziękuje także piekarni Dalen za poczęstunek dla strażaków, społeczności Szkoły Podstawowej nr 12, rodzicom i uczniom, III Liceum Ogólnokształcącemu, do którego od września będzie uczęszczał ich starszy syn, a także wszystkim osobom udostępniającym internetową zbiórkę i wpłacającym nawet najmniejsze kwoty.– Bez tych wszystkich ludzi nie dalibyśmy rady wstać i zacząć działać. Każdy gest ma dla nas ogromne znaczenie – podkreślają.

    Choć emocje po pożarze powoli opadają, przed rodziną wciąż stoją najtrudniejsze decyzje. Na razie nie można rozpocząć rozbiórki budynku. Najpierw z dachu muszą zostać zdemontowane panele fotowoltaiczne. Mimo odłączenia instalacji nadal mogą znajdować się pod napięciem, dlatego konieczne będzie wykorzystanie wysięgnika koszowego i zachowanie szczególnych środków bezpieczeństwa.

    – Nie można po prostu wejść na dach i zacząć rozbiórki. Trzeba zrobić to tak, żeby nikomu nic się nie stało i nie doprowadzić do jeszcze większych zniszczeń – tłumaczy Piotr. Rodzina czeka również na szczegółową ekspertyzę Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, która pokaże, czy budynek będzie można częściowo uratować, czy konieczna okaże się rozbiórka aż do fundamentów. Równolegle trwa procedura związana z ubezpieczeniem domu.

    Najbardziej boli ich jednak utrata miejsca, które tworzyli przez lata. – To było nasze miejsce na ziemi. Szesnaście lat budowy, wyrzeczeń i odkładania każdej złotówki. Mąż pracował za granicą, wszystkie pieniądze inwestowaliśmy w dom. W ostatnich latach wyremontowaliśmy cały parter, powstała wymarzona kuchnia, pokoje dla chłopców. Wreszcie było tak, jak sobie wymarzyliśmy – opowiada Ewelina. W pożarze spłonęły również rzeczy dzieci – rower komunijny, sprzęt sportowy i wszystko, co przez lata gromadzili. Obaj synowie trenują piłkę nożną i pływanie.

    Mimo tego Ewelina i Piotr zgodnie podkreślają, że najważniejsze jest jedno.– To tylko rzeczy materialne. Najważniejsze, że wszyscy żyjemy. Gdyby pożar wybuchł w nocy, mogłoby nas już nie być – mówi Piotr.

    Rodzina ma obecnie zapewnione miejsce do mieszkania, odzież i najpotrzebniejsze rzeczy dzięki wsparciu bliskich oraz mieszkańców. W najbliższym czasie największym wyzwaniem będzie bezpieczne rozpoczęcie rozbiórki i przygotowanie terenu do odbudowy. Nadal trwa internetowa zbiórka na rzecz Eweliny, Piotra i ich dwóch synów. (TUTAJ) Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na odbudowę domu i powrót rodziny do normalnego życia.


    Źródło: LM.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.