Artykuł upamiętnia ostrowian, którzy byli bohaterami Powstania Warszawskiego, obchodząc 82. rocznicę wydarzenia. Skupia się na postaciach duchownych, a w szczególności na ks. Józefie Warszawskim, uznawanym za wybitnego wychowanka lokalnego Gimnazjum Męskiego i ważną postać wśród powstańców.
Wśród bohaterów Powstania Warszawskiego, którego 82. rocznicę właśnie obchodzimy, nie brakowało ostrowian. Dziś przypominamy sylwetki dwóch osób duchownych z tego grona.
Spośród powstańców związanych z naszym miastem najbardziej znaczącą postacią był ks. Józef Warszawski. Należał do najwybitniejszych wychowanków Gimnazjum Męskiego. Był drużynowym drużyny im. gen. Prądzyńskiego w szkole powszechnej im. Kościuszki, przybocznym komendanta hufca, prawą ręką ks. hm Lecha Ziemskiego ,,Siwego Sokoła”. Podczas wojny polsko – bolszewickiej w 1920 roku na ochotnika zgłosił się do wojska i pełnił służbę w szpitalu polowym. W 1924 roku otrzymał stopień podharcmistrza i uzyskał maturę, po której wstąpił do zakonu Jezuitów.
Niósł otuchę i nadzieję
Wybuch II wojny światowej zastał ks. Józefa Warszawskiego w stolicy. Mimo proponowanej ucieczki, pozostał na miejscu. Był jedynym kapelanem – ochotnikiem oddziałów walczących na Mokotowie we wrześniu 1939 roku. Po kapitulacji znalazł się w Domu Pisarzy przy ul. Rakowieckiej. Prowadził nadal działalność duszpasterską. Opracował rekolekcje narodowe, które zostały wydrukowane w prasie podziemnej. Po licznych donosach zmuszony został do ukrywania się. Podczas powstania brał bezpośredni udział w walkach w Zgrupowaniu ,,Radosław”. Był kapelanem brygady dywersyjnej batalionu ,,Parasol” i ,,Zośka”. Przeszedł powstańczy szlak bojowy z Woli przez Stare Miasto na Czerniaków. Osobiście uratował od zniszczenia relikwie św. Andrzeja Boboli, ukrywając je w podziemiach kościoła Najświętszej Marii Panny. Był zwolennikiem ratowania ludności cywilnej Warszawy i zapobieżenia zniszczeniu miasta. Jego zabiegi nie przyniosły jednak skutku. 23 września dostał się do niewoli. Gdy wszystko było już przygotowane do rozstrzelenia ostatniej, około 120-osobowej grupy żołnierzy Zgrupowania „Radosław” przedarł się do dowództwa niemieckiego i uzyskał dla nich status jeńców wojennych. Ocalił im tym samym życie. Sam trafił do stalagu Sandbostel. Po wojnie wiele lat spędził na emigracji. W 1995 roku otrzymał Honorowe Obywatelstwo Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. Zmarł dwa lata później.
Zakonnica – sanitariuszka
Siostra Anzelma Maria Matuszczak urodziła się 8 stycznia 1909 roku w podostrowskiej wówczas Krępie. Wybrała drogę duchowną, zostając zakonnicą ze Zgromadzenia Mniszek Benedyktynek od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Podczas powstania warszawskiego była pielęgniarką w w oddziale „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej) – Grupa „Północ”. Razem z innymi zakonnicami opiekowała się rannymi w Kościele Sakramentek. Podczas powstania złożyła ślub ofiary swojego życia w zamian za uratowanie życia brata, ks. Stanisława Matuszczaka, więźnia obozu koncentracyjnego w Dachau. Przeżył on wojnę i był długoletnim proboszczem ostrowskiej fary. 10 sierpnia dowództwo zwróciło się do sakramentek z prośbą o przyjęcie szpitala. Cały klasztor oddano do dyspozycji lekarzy, sanitariuszek, rannych. W rozmównicach klasztornych urządzono salę operacyjną, uruchomiono punkt krwiodawstwa. Rannych wciąż przybywało i mimo zdwojonej ostrożności nie udało się ukryć przed Niemcami istnienia szpitala. Pożary wybuchające w różnych miejscach usiłowano gasić. Wobec groźby zawalenia się ścian rannych ewakuowano do szpitali polowych przy ul. Długiej i Kilińskiego. Siostry podjęły próbę szukania innego schronu. Po tygodniowej tułaczce, nie mogąc znaleźć bezpiecznego miejsca, powróciły na gruzy swego klasztoru, chroniąc się podczas nalotów wraz z mnóstwem ludzi w krypcie kościoła. 31 sierpnia całe sklepienie kościoła runęło, grzebiąc pod gruzami zgromadzone w środku osoby. Zginęło około 1000 osób cywilnych (w większości rannych pacjentów), 4 księży i 34 sakramentki, wśród nich siostra Anzelma Maria Matuszczak. Zniszczenie kompleksu klasztorno-kościelnego, będącego jednym z najcenniejszych zabytków baroku w Polsce, sięgało 90 procent. Rankiem 1 września garstka sióstr, które przeżyły bombardowanie, opuszczała gruzy. Kronikarka zanotowała: „Powstańcy, wstrząśnięci naszym nieszczęściem, wszyscy salutowali”. Siostra Anzelma obecnie jest ona patronką Publicznej Szkoły Podstawowej Sióstr Salezjanek w Ostrowie Wielkopolskim.
Fot. benedyktynki – sakramentki.orgOcalałe zakonnice nad prowizorycznym grobem sióstr, które zginęły 31 sierpnia 1944 roku
Źródło: Kurier Ostrowski
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.