
Od blisko trzech dekad prowadzi w Środzie rodzinną piekarnię i cukiernię, której wyroby od lat trafiają na sto ły mieszkańców regionu. Poza prowadzeniem dwóch firmowych punktów sprzedaży, jego największą pasją są ciągniki i ciężarówki – od siódmego roku życia zajmuje się ich renowacją i przeróbkami, przywracając do życia maszyny z historią. O początkach rodzinnego biznesu, łączeniu przedsiębiorczości z motoryzacyjną pasją, odbudowie klasycznych pojazdów oraz o tym, skąd bierze się zamiłowanie do pracy z ciężarówkami, rozmawiamy z Jackiem Gajem.
Skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie do ciężaró wek?
Miłość do ciężarówek narodziła się w momencie, gdy zacząłem zajmować się rekonstrukcją i odnawianiem zabytkowych traktorów. Z czasem pojawiła się potrzeba przewożenia ich na zloty, dlatego wpadłem na pomysł zakupu ciężarówki. To właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z tymi pojazdami.
Jeśli ciągnik może wyglądać wyjątkowo, dlaczego ciężarówka miałaby być zwyczajna?
Skoro traktory prezentują się wyjątkowo, chciałem, żeby ciężarówka również się wyróżniała. W ten sposób powstał jedyny taki egzemplarz w Polsce i drugiego takiego już nie będzie. Prace nad tym projektem trwały łącznie sześć lat, z przerwami wynikającymi z obowiązków związanych z prowadzeniem piekarni.
Kiedy rozpocząłeś swój pierwszy projekt związany z ciężarówką ?
Moja przygoda z ciężarówkami rozpoczęła się w 2009 roku. Wtedy kupiłem Jelcza, który okazał się jednak nietrafioną inwestycją. Nie podjąłem się jego renowacji i dość szybko go sprzedałem. Natomiast pierwszym projektem, który zrealizowałem, była ciężarówka, nad którą zacząłem pracować w 2017 roku.
Czy Twoja przygoda z renowacją pojazdów zaczęła się od traktoró w?
Tak, wszystko zaczęło się od traktorów. Pochodzę z gospodarstwa i gdy byłem dzieckiem, mieliśmy Zetora 25. Z czasem został sprzedany, bo wtedy nikt nie myślał o zachowaniu takich maszyn. Po latach stwierdziłem, że symbolicznie muszę odkupić taki model i go odrestaurować. Później pojawił się pomysł, by zająć się również ciężarówkami. Dziś w mojej kolekcji znajdują się jeszcze dwa Zetory – jeden na wysokich, drugi na niskich kołach – cztery Fergusony, dwa Lanz Bulldogi – duży i mały – a także Big Bud oraz Grizzly przygotowany do tractor pullingu. Łącznie kolekcja liczy dwanaście traktorów.
Czy jest jeszcze jakiś ciągnik lub ciężarówka, o których marzysz i których brakuje w Twojej kolekcji?
Na ten moment wydaje mi się, że niczego już nie brakuje. Dwie ciężarówki są już gotowe, a kolejne trzy czekają na swoją kolej, by przejść renowację.
Jakie projekty czekają obecnie na realizację ?
W kolejce do renowacji czeka amerykański Kenworth W900L. To moja pierwsza „zabawka”, którą kupiłem z myślą o odbudowie, ale przez długi czas odkładałem prace nad nią na później. W międzyczasie pierwszeństwo otrzymały Scanie.
Jakie ciężarówki podobają Ci się najbardziej i dlaczego?
Najbardziej fascynują mnie Scanie Torpedo, czyli modele z charakterystyczną maską przed kabiną. Zwykłe ciężarówki nie interesują mnie aż tak bardzo. Początkowo moim marzeniem był amerykański Kenworth W900L . To właśnie on zainspirował mnie później do zainteresowania się Scaniami Torpedo.
Co jest najtrudniejsze w projektowaniu i przebudowie takich ciężaró wek?
Właściwie inspiracją jest dla mnie wszystko. To nie jest tak, że komputer zrobi coś za człowieka – większość pomysłów rodzi się w głowie. Projekt rozwija się stopniowo. Czasem patrzę na jakiś element i dochodzę do wniosku, że można go wykonać inaczej albo lepiej. W ten sposób powstają kolejne rozwiązania. Zdarza się też, że pomysł, który wydaje się dobry dziś, po kilku dniach czy miesiącu wymaga zmian. Sam czasami nie mogę uwierzyć, że udało się stworzyć coś takiego. Najważniejsze jest jednak to, żeby efekt końcowy podobał się przede wszystkim nam – nie musi przypaść do gustu wszystkim.
Czy przy renowacjach pracujesz sam, czy ktoś pomaga?
Nad większością projektów pracuję sam, choć coraz częściej pomaga mi syn Maciej. Wspiera mnie, gdy trzeba czegoś poszukać, doradzić czy podpowiedzieć, między innymi w kwestii grafiki. Kiedyś wszystkie pomysły były wyłącznie moje, ale dziś, gdy dorósł, aktywnie angażuje się w kolejne projekty.
Czy zdobycie części, zwłaszcza do amerykańskich ciężarówek, jest dużym wyzwaniem?
Z dostępnością części nie ma większego problemu, chyba że mówimy o amerykańskich pojazdach – wtedy elementy trzeba sprowadzać zza oceanu. W przypadku moich projektów większość części i tak powstaje indywidualnie. Nie da się po prostu pójść do serwisu i zamówić konkretnego elementu, ponieważ każda ciężarówka jest unikatowym projektem. Wiele części wykonuję sam, głównie metodą spawania. Jedynie prace lakiernicze zlecam specjalistom, bo nie jest to moja dziedzina. Silników również nie modyfikuję – jedyną zmianą jest wykonanie pustego wydechu, żeby ciężarówka miała lepsze brzmienie. Niektóre elementy dopasowuję z innych pojazdów. Przykładowo przednie lampy pochodzą z autobusu marki Scania, ponieważ oryginalne lampy z ciężarówki nie pasowały do całości. Z kolei takie elementy jak kratka czy zderzak wykonuję własnoręcznie.
Czy zdarzył o Ci si ę porzucić jakiś projekt?
Nie, nie ma takiej opcji. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zamknąć warsztat i z tego zrezygnować. Nawet jeśli zdarzał się gorszy dzień, następnego wracałem do pracy i działałem dalej. Nigdy nie myślałem o porzuceniu tego, co robię. Z każdej sytuacji trzeba znaleźć wyjście.
Jakie najważniejsze modyfikacje zostały wykonane w tej Scanii?
Kabinę trzeba było przesunąć do tyłu, ponieważ silnik wystaje z przodu. Następnie należało wykonać wszystkie elementy zabudowy, takie jak zbiorniki paliwa, zderzaki czy wydechy. Błotniki pochodzą z amerykańskiego pojazdu, natomiast pozostałe elementy trzeba było odpowiednio dopasować i wykonać.
Co jest najdroższe w budowie takiej ciężarówki?
Największe koszty wiążą się z przebudową samego samochodu i jego zewnętrznej konstrukcji. Tapicerka jest już mniejszym wydatkiem, choć wciąż kosztownym. Mogę powiedzieć, że w przypadku tej Scanii zakup pojazdu był stosunkowo tani, natomiast jego przebudowa okazała się znacznie droższa.
Gdybyś miał to oszacować – jaki był koszt budowy najbardziej zaawansowanego projektu? Czerwona Scania pochłonęła naprawdę duże nakłady finansowe. Nie mogę zdradzić dokładnej kwoty, ale z pewnością kosztowała więcej niż zakup nowej ciężarówki prosto z salonu. Zawsze chciałem stworzyć coś własnego i niepowtarzalnego. Myślę, że udało mi się to osiągnąć, przerabiając Scanię na model Torpedo.
Czy stawiasz wyłącznie na duże maszyny?
Zdecydowanie tak, wolę długie, duże maszyny. Mój zestaw, czyli ciągnik z naczepą, ma łącznie 21 metrów długości. To przekracza dopuszczalne w przepisach wymiary, jednak można uzyskać odpowiednie zezwolenie na odstępstwo, dzięki któremu taki pojazd może legalnie poruszać się po drogach.
Jeździsz na różne wystawy, zloty – gdzie najdalej?
Najdalej dotarliśmy do Holandii, byliśmy także w Finlandii. W tym roku ponownie wybieramy się do Finlandii, tym razem z dwiema ciężarówkami. Jedna pojedzie na naczepie, natomiast czerwona Scania będzie ciągnęła zestaw.
Co mówią ludzie na zlotach o Twoich autach?
W Polsce opinie są podzielone. Niektórzy patrzą na ten przód i twierdzą, że to już nie jest prawdziwa Scania. Ja jednak bardzo lubię taki wygląd. Ostatnio ciężarówka otrzymała nową grafikę i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Do takich zmian trzeba po prostu dojrzeć i dopracować je tak, aby wizualnie wszystko tworzyło spójną całość.
W Polsce mniej przychylnie patrzą na Twoje pomysły? Jak to wygląda za granicą ?
Na początku takich opinii było więcej. Najczęściej pochodziły od osób, które same nigdy nie zajmowały się podobnymi projektami. Jak już wspominałem, najważniejsze jest jednak to, żeby nam ten projekt się podobał. Za granicą odbiór wygląda zupełnie inaczej – spotykamy się z dużym uznaniem, ponieważ tam również jest wielu pasjonatów takich przeróbek. Potwierdzeniem tego jest choćby drugie miejsce, które zdobyliśmy podczas konkursu we Finlandii.
Co dla Ciebie oznaczało zdobycie nagrody „Weteran Szos” w 2018 roku?
Takie wyróżnienia zawsze wywołują u mnie duże emocje. Tę Scanię kupiliśmy w Holandii w 2017 roku, ale żeby wyglądała tak jak dziś, musiała przejść ogromną metamorfozę. Co roku wprowadzamy kolejne modernizacje, dzięki czemu cały czas się zmienia i rozwija. Nigdy nie przypuszczałem, że będę właścicielem takich ciężarówek. Wszystko to udało się osiągnąć dzięki ciężkiej pracy.
Jaki jest następny zlot, na któ ry się wybieracie ?
W dniach 7–8 sierpnia ponownie wybieramy się do Finlandii na prestiżowy zlot Power Truck Show 2026. Każdy uczestnik otrzymuje swój numer i prezentuje pojazd na wystawie. Jury ocenia między innymi wykończenie wnętrza, grafikę zewnętrzną, oświetlenie oraz nagłośnienie. W ubiegłym roku zdobyliśmy tam drugie miejsce.
Czy pasja do traktorów towarzyszyła Ci już od dzieciństwa?
Jak już wspominałem, pochodzę z gospodarstwa i gdy miałem siedem lat, jeździłem Zetorem. Od dziecka lubiłem coś budować i przerabiać. Kiedyś miałem również Stara 28, w którym zamontowałem dwa zewnętrzne wydechy, więc pasja do takich modyfikacji była ze mną od dawna. Musiało jednak upłynąć trochę czasu, żebym dojrzał do realizacji bardziej zaawansowanych projektów.
Czy ktoś kiedyś chciał odkupić od Ciebie ciężarówkę ?
Na ten moment nie planuję sprzedawać żadnego z moich pojazdów. Oczywiście w życiu zdarzają się różne sytuacje i nigdy nie można niczego wykluczyć, ale dziś nie biorę tego pod uwagę. To unikatowe projekty, których nie spotyka się na co dzień na drogach. Największą wartość ma dla mnie satysfakcja z ich stworzenia i posiadania – jest ona znacznie cenniejsza niż pieniądze, które mógłbym za nie otrzymać.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Głos Powiatu Średzkiego
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.