
Dramat poznańskiego rodzeństwa ma szczęśliwe zakończenie. Olga Mazana, bez chwili zastanowienia, zdecydowała się oddać własną nerkę swojemu choremu bratu. Jeremi Mazany wraca do formy w domowym zaciszu, a udany przeszczep jeszcze bardziej umocnił ich więź. Zdiagnozowano u niego poważną chorobę nere
Jeremi Mazany, do pewnego momentu cieszył się doskonałym zdrowiem. Sytuacja zmieniła się dramatycznie pięć lat temu, gdy zaczął odczuwać osłabienie organizmu.
- Z dnia na dzień zacząłem być chronicznie zmęczony, więc zrobiłem badania krwi, które wyszły źle
- wyznał w wywiadzie dla „Super Expressu”. Diagnoza medyczna była jednoznaczna: kłębuszkowe zapalenie nerek. Leczenie farmakologiczne nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, a stan zdrowia mężczyzny systematycznie się pogarszał. W październiku 2025 roku konieczne stało się rozpoczęcie dializoterapii.
Według profesora Marka Karczewskiego, chirurga transplantologa z Poznania czuwającego nad procesem leczenia, takie rozwiązanie to duże obciążenie. Wyjaśnia on, że zabiegi dializy są wyczerpujące, gdyż wymagają trzykrotnych sesji w tygodniu, trwających po cztery godziny.
Stan nerek mężczyzny pogarszał się mimo dializoterapii, co czyniło przeszczep jedynym ratunkiem. Gdy potwierdzono, że organy jego siostry pasują, kobieta natychmiast podjęła decyzję o ratowaniu brata.
- Ja już z resztą podjęłam decyzję dużo wcześniej, gdy tylko dowiedzieliśmy się, że brat choruje
- mówi wprost Olga Mazana. Kobieta zaznacza, że łączy ich niezwykle silna więź od najmłodszych lat, zawsze byli dla siebie oparciem.
Polecany artykuł:
- Chodziliśmy też razem do liceum, na studiach mieszkaliśmy razem
- wspomina poznanianka. Jej brat nie kryje, że to doświadczenie dodatkowo ich do siebie zbliżyło i że odczuwa wobec siostry wielką wdzięczność.
Sam zabieg przeprowadzono pomyślnie w poznańskim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Prof. Marek Karczewski z satysfakcją tłumaczy, że wykorzystano małoinwazyjną, laparoskopową technikę z ręczną asystą (HALDN).
- W dawnych czasach wykonywaliśmy duże cięcie pod łukiem żebrowym, więc i powrót do zdrowia, gojenie i powikłania były duże. Teraz jest inaczej, bo robimy to małoinwazyjną techniką operacyjną, która ogranicza uraz chirurgiczny, zmniejsza ból po zabiegu oraz skraca czas rekonwalescencji
- opisuje szef kliniki.
Pozytywne skutki zastosowania tej metody są bardzo zauważalne. Oboje, zarówno dawczyni, jak i biorca, deklarują świetne samopoczucie.
- Czujemy się bardzo dobrze. Ja praktycznie od razu po przeszczepie poczułem natychmiastową regenerację
- cieszy się Jeremi Mazany. Jego siostra podkreśla z kolei doskonałą opiekę całego zespołu medycznego. Z punktu widzenia lekarzy priorytetem w takich operacjach pozostaje dobro i bezpieczeństwo dawcy, na co zwraca uwagę prof. Karczewski.
Polecany artykuł:
Źródło: Radio ESKA Poznań
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.