Ponad tysiąc kilometrów w kajaku i dziesiątki godzin spędzonych na wodzie każdego dnia. Po 10 dniach i 4 godzinach Piotr Pawelczyk z Pisza zakończył swoją niezwykłą wyprawę wzdłuż całej Wisły, udowadniając, że marzenia warto przekuwać w konkretne cele. Dla niego jednak najważniejsze nie było samo dopłynięcie do Bałtyku, lecz wsparcie zbiórki na leczenie trójki ciężko chorych dzieci. Jeszcze przed startem, który odbył się 17 lipca, mieszkaniec Pisza podkreślał, że chce nie tylko sprawdzić granice własnej wytrzymałości, ale także pokazać swojej córce, że nie warto odkładać marzeń na później. Przy okazji postanowił wykorzystać zainteresowanie wyprawą, by pomóc Lence, Marcelince i Igorkowi, dla których Klub Sportowy Mazur Pisz prowadzi zbiórkę na leczenie i rehabilitację.
Droga do celu okazała się znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Już drugiego dnia wyprawy kajak został obrócony przez silny nurt i uderzył o głaz. Piotr Pawelczyk wpadł do Wisły, stracił jedno z wioseł, okulary i część wyposażenia. Uratował jednak kajak oraz telefon, a dzięki zapasowemu wiosłu mógł kontynuować ekspedycję. Później przyszły kolejne przeciwności – gwałtowne burze, przemoczony sprzęt i biwaki w trudnych warunkach. Mimo to ani przez chwilę nie myślał o rezygnacji.
Ostatecznie dotarł do mety po 10 dniach i 4 godzinach, spełniając marzenie, które – ja
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.