Po wykryciu niezidentyfikowanego obiektu w polskiej przestrzeni powietrznej premier Donald Tusk, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński udali się do Lublina. Tam, wraz z przedstawicielami służb, analizują okoliczności nocnego zdarzenia i koordynują dalsze działania.
Najwyżsi przedstawiciele rządu przyjechali w czwartek do Lublina po nocnym incydencie związanym z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej. Premier Donald Tusk, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński biorą udział w posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem służb w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim.
Decyzja o zwołaniu sztabu zapadła po wykryciu o godz. 3.40 niezidentyfikowanego obiektu poruszającego się w polskiej przestrzeni powietrznej. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że do jego przechwycenia skierowano dyżurny myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zniknął z radarów, a jego prawdopodobne miejsce upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.
Premier Donald Tusk przekazał, że zespół koordynacyjny został zwołany w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej podczas rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę. Jak zaznaczył, służby od wielu godzin pracują na miejscu i na bieżąco przekazują informacje o przebiegu zdarzenia.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz określił minioną noc jako „niezwykle ciężką” dla systemów obrony powietrznej oraz obserwacji i wykrywania zagrożeń. Podkreślił, że trwa ustalanie, jaki obiekt spadł w okolicach Tarnawy-Kolonii.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformował, że nad ranem uruchomiono procedurę SPO13 oraz syreny alarmowe, które przez około 13 minut ostrzegały mieszkańców o potencjalnym zagrożeniu.
Według wiceszefowej MON Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej w wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał, a infrastruktura nie została uszkodzona. Na miejsce skierowano śmigłowiec Mi-24 oraz odpowiednie służby, które prowadzą działania wyjaśniające.
Policja poinformowała, że po zgłoszeniu o silnym huku funkcjonariusze odnaleźli na polu pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami lej oraz rozrzucone elementy niezidentyfikowanego obiektu. Strażacy zabezpieczyli krater o średnicy około 10 metrów. O zdarzeniu powiadomiono m.in. Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie.
Do incydentu doszło w czasie kolejnego rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę. Według mera Lwowa Andrija Sadowego w wyniku ostrzału tego miasta rannych zostało około 20 osób. Polski system obrony powietrznej pozostaje w gotowości, a służby nadal wyjaśniają wszystkie okoliczności nocnego zdarzenia.
Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.